Trump wyśmiewa Rosję

Amerykański prezydent wywraca stolik w negocjacjach. Jego wystąpienie na forum ONZ, wpisy i komentarze udzielone w odpowiedzi na pytania dziennikarzy nie pozostawiają wątpliwości. Mamy poważną zmianę narracyjną w relacji do Rosji.


24-09-2025


Donald Trump wyraził przekonanie, że Ukraina z pomocą Unii Europejskiej jest nie tylko w stanie skutecznie walczyć i odzyskać całość swoich terytoriów, ale nawet pójść dalej. Uważa on, że do realizacji tego celu potrzebny jest czas, cierpliwość, oraz wsparcie NATO. Obiecuje, że USA będą dostarczać uzbrojenie dla Sojuszu, a ten zrobi z nim cokolwiek uważa za stosowne.

Jednocześnie amerykański prezydent nie szczędzi krytycznych słów Rosji. Nazywa ją „papierowym tygrysem” i drwi że po 3.5 roku nadal nie osiągnęła żadnego z zakładanych celów wojskowych. Uważa, że znajduje się ona w ogromnych tarapatach gospodarczych, a Rosjanie nie mają pojęcia jak bardzo źle jest z ich gospodarką wojenną, czego przejawem są pojawiające się długie kolejki na stacjach benzynowych. Tymczasem w jego opinii Ukraińcy cechują się wysokim morale, które będzie jedynie jeszcze lepsze, dlatego teraz mają doskonały czas aby działać.

Co jeszcze mówił?

Na konferencji z prezydentem Zełenskim Trump wyraził przekonanie, że rosyjskie samoloty naruszające przestrzeń powietrzną powinny być zestrzeliwane przez NATO. Podczas spotkania z prezydentem Macronem powiedział, że jego relacja z Putinem „niestety nic nie znaczyła”.

Podczas wystąpienia na forum ogólnym Zgromadzenia, wezwał państwa Europy do zaprzestania importu rosyjskich surowców. Przytomnie pytał – jak to możliwe, że Europa płaci państwu z którym walczy, dając mu środki finansowe na kontynuowanie wojny? W jednym z komentarzy obiecał, że porozmawia z Wiktorem Orbanem i przekona go do porzucenia rosyjskiej ropy. Spotkał się także z Ursulą von der Leyen (tematem były sankcje i surowce).

Postraszył też państwa odpowiedzialne jego zdaniem za niekontrolowaną migrację mówiąc: „jeśli jej nie powstrzymacie czeka was piekło”. Obiecał także kontynuację krwawej rozprawy z handlarzami narkotyków w Ameryce Południowej, w tym szczególnie z „siecią Maduro”.

Niech wskaźnikiem jak słowa te zostały odebrane, będą nastroje polskiej delegacji. Czy można się dziwić, że prezydent Nawrocki i minister Sikorski byli w znakomitych humorach?

Komentarz:

To pozytywna i mile widziana, ale na razie głównie retoryczna zmiana w narracji Donalda Trumpa. Polega ona nie na przyjęciu pozytywnego stosunku do Ukrainy, który to od pewnego czasu ulega stałemu wzmocnieniu, ale na oczekiwanym przez wielu negatywnym podejściu do Putina i Rosji. Tak kategoryczna ocena w ustach człowieka, który bardzo uważał aby w żaden sposób nie obrazić ani Rosji, ani Władimira Putina, ma istotne znaczenie.

Prawdopodobnie oznacza to, że Amerykanie doszli już do ściany w swojej dotychczasowej polityce stosowania marchewki i braku kija. Sam prezydent Zełenski był bardzo zadowolony ze spotkania z Trumpem, a różne komentarze mówią o „konkretnych ustaleniach” między stronami, co sugerować może dostawy uzbrojenia lub zgodę na podjęcie określonych działań. Przekonamy się o tym w niedalekiej przyszłości.

Faktem jest, że podczas gdy przywódcy rozmawiali w Nowym Jorku, ukraińskie drony rozpoczęły kolejny nocny atak na terytorium Federacji Rosyjskiej. Prezydent Zełenski zapewniał, że „Trump ma pełen zakres informacji o bardzo ważnych wydarzeniach na froncie”. Rzeczywiście wygląda na to, że to percepcja ukraińska wydaje się obecnie dominować w świadomości Donalda Trumpa.

Mimo wszystko, poczekajmy z otwieraniem szampana. Amerykański prezydent udzielił nam kilku ważnych wskazówek, co do istoty swojej polityki.

1) Cały ciężar pomocy Ukrainie pozostaje na barkach UE.

2) USA sprzedadzą (a jeśli „dostarczą” w formie pomocy, to pewnie w niewielkim stopniu) NATO tyle broni ile będzie trzeba i co ważniejsze, jaka będzie potrzebna. Sojusz może dalej przekazać ją Ukrainie w takiej formie i liczbie jaką uzna za stosowne. Zobaczymy, czy rzeczywiście nie będzie tutaj żadnych ograniczeń.

3) Trump pozostaje otwarty na negocjacje z Moskwą, ale już na innych zasadach niż te pierwotne. Uważa, nie bez racji, że Putin nie jest skłonny do rozmów i wobec tego trzeba poczekać na rozstrzygnięcia frontowe. Wojna potrwa jeszcze długo – kwitował.

To dobrze, bowiem wcześniej jego parcie na jak najszybsze zakończenie konfliktu miało się odbyć kosztem Ukrainy. Niemniej, wyraźnie widać, że umniejszanie rosyjskich dokonań i zapewnianie o jej słabości nadal jest taktyką negocjacyjną. Z tym zastrzeżeniem, że teraz czas grać będzie na niekorzyść Putina. Trump zamierza zaś cierpliwe czekać, a to absolutnie wbrew kalkulacjom Kremla którego nie stać na długą wojnę.

4) Mimo dość ostrej retoryki, USA pozostaną z tyłu w Europie. Nie będą bezpośrednio zaangażowane, chyba że w obronie członków Sojuszu, albo jako dodatkowy stabilizator po zakończeniu wojny na Ukrainie.

Nie zmienia to jednak faktu, że Waszyngton pozostanie na razie aktywny politycznie, w tym podda presji państwa europejskie i samą UE aby porzuciła rosyjskie surowce oraz wprowadziła cła (sankcje) na kraje, które je kupują (najlepiej Chiny). Tylko w ten sposób będą one miały sens, stwierdził.

Traktujmy więc te nowe rewelacje jako dobrą monetę i miejmy nadzieję, że taka postawa się utrzyma. Jednakże oczekujmy weryfikacji poprzez konkretne działania, które potwierdzą lub zaprzeczą powyższej ocenie.


Globalna Gra jest wspierana przez Patronów.

Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ

Możesz też postawić mi kawę:

buycoffe.to/globalnagra/

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *