Starcie o przyszłość

Rankiem 24 lutego 2022 roku obudziliśmy się w zupełnie nowym świecie. Atak Federacji Rosyjskiej na Ukrainę to zaledwie pierwsza salwa w wielkim starciu o przyszłość Europy.


26-02-2022



Na pewno macie wiele pytań. Odczuwacie całą masę uczuć: niepokój, dezorientację, rozpacz, złość, frustrację czy nawet wściekłość. Rozumiem to, ja mam podobnie gdy obserwuję rozdzierające serce obrazy płynące z największej od 1945 roku wojny w Europie. Wojny rozpętanej w imię imperialnych miraży jakimi od lat karmi się Rosja depcząc inne państwa i narody.

Zapamiętajmy to wszystko. Jak się teraz czujemy, to co widzimy i słyszymy, tych ludzi. Niech wypalą nam znamię w duszach i umysłach, po to żebyśmy nauczyli się, że wolność i pokój nie są dane raz na zawsze. Historia kołem się toczy i jeśli nie będziemy przygotowani, to zmiażdży nas przy kolejnym obrocie. Nie jesteśmy jednak bezwolni i bezrozumni. Możemy przewidywać pewne wydarzenia i pracować by im przeciwdziałać lub zmniejszyć ich wpływ na nasze życia.

Jeśli śledziliście moją publicystykę przez ostatnich kilka miesięcy to wiecie, że praktycznie od września ubiegłego roku („Nadchodzi długa zima” 30.09.2021, „To jest wojna” 29.10.2021) poświęciłem całą swoją uwagę zagrożeniu ze strony Rosji i podległej jej Białorusi, która zresztą bierze aktywny udział w agresji na Ukrainę. Opisywałem jak wypadki na polsko-białoruskiej granicy („Kryzys graniczny” 18.11.2021) pełniły rolę preludium do dzisiejszej sytuacji. Relacjonowałem ostrzegawczą wizytę dyrektor wywiadu Avril Haines w Warszawie („Amerykańskie ostrzeżenie” 25.11.2021), a następnie wszystkie wydarzenia skomplikowanej, dyplomatycznej próby sił między Zachodem a Rosją (1,2) zakończonej kremlowską próbą wymuszenia nowego ładu międzynarodowego w drodze konfliktu zbrojnego („A więc wojna” 23.02.2022).

Tym właśnie jest atak na Ukrainę. Nie miejmy złudzeń, tu nie idzie tylko o ten kraj ale o całą Europę. Dziś już nikt nie powinien mieć wątpliwości, że Putin nie żartuje w swoich żądaniach wycofania się NATO za linię Odry. Jeśli Ukraina padnie pod naporem tej wściekłej rosyjskiej nawały, dalsza część konfliktu rozegra się na terytorium państw bałtyckich oraz Polski. Może też innych, jak choćby Mołdawia. Tym samym z uderzającą precyzją zrealizuje się memento prezydenta Kaczyńskiego wypowiedziane w sierpniu 2008 roku w Tibilisi. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego tak jest, zerknijcie proszę na mój artykuł z lipca 2018 roku pt. „Jutro wojna”, gdzie (wtedy jako ostrzeżenie) zdefiniowałem przyczyny tego stanu rzeczy przewidując wybuch konfliktu z Rosją ok 2021 roku.

Nawet gdyby Kreml za chwilę oświadczył, że chce pokoju, albo nawet wycofuje się ze wszystkiego i przystępuje do negocjacji nie wierzmy w to. Póki Putin i jego kleptokracja trzyma się u władzy a Federacja Rosyjska pozostaje owładnięta manią nacjonalistycznego militaryzmu, trwały pokój z tym krajem nie będzie możliwy. Ponieważ na razie nie możemy liczyć na jej demokratyzację, przygotujmy się na życie w cieniu wiszącego nad nami zagrożenia, aż do czasu gdy zostanie ostatecznie pokonane lub stymulowane z zewnątrz samo zawali się pod ciężarem własnej niewydolności. Tak jak to było w czasach zimnej wojny.

Jest jednak kilka dobrych wiadomości.

Pierwsza jest taka, że Ukraina walczy. Jeśli były jakiekolwiek wątpliwości co do determinacji i ducha bojowego narodu ukraińskiego, jego spójności i woli przetrwania to dzisiaj nie może być żadnych. To co demonstrują ci dzielni ludzie budzi największy szacunek. Po kilku dniach wojny armia nadal zachowuje sprawność bojową, nadal utrzymywane są wszystkie duże miasta, a wojska rosyjskie ponoszą bardzo ciężkie straty idące w tysiące ludzi i setki jednostek sprzętu.

To bardzo ważne, ponieważ Rosja rzuciła przeciw Ukrainie niemalże cały swój potencjał, a jednak jak na razie taka potęga nie była w stanie złamać obrońców. Rosyjska armia posuwa się relatywnie powoli, z dużym wysiłkiem. To wojna totalna, z użyciem wszystkich środków, często manewrowa, bo duże otwarte przestrzenie pozwalają jednostkom mijać się, wchodzić sobie na tyły, brać w zasadzki itd. A jednocześnie ludność miast pozostaje często wrogo nastawiona wobec agresora, co w przyszłości uniemożliwi skuteczną okupację. Nie ma też moim zdaniem mowy o skutecznej wymianie obecnych władz w Kijowie co zdaje się planował Kreml, tak by były one akceptowane społecznie. Nie po aktach osobistej odwagi demonstrowanej przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który w chwili próby pokazał charakter prawdziwego przywódcy narodu. To komplikuje plany Putina, który chciał powrotu Ukrainy do rosyjskiej strefy wpływów, a tymczasem jeszcze bardziej ten wariant przekreślił. Dodatkowo, nawet okupacja całości Donbasu oraz wybrzeża, co jest nadal realnym scenariuszem, będzie zadaniem na dłuższą metę bardzo trudnym.

Druga dobra wiadomość jest taka, że choć Ukraińcy walczą o swój kraj, to nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że walczą też za nas. Nie całą Europę, ale konkretnie jej środkowo-wschodnią część. Póki Ukraina walczy, póty Putin nie może myśleć o grożeniu państwom bałtyckim czy Polsce, a im większe straty poniesie Rosja, tym dłużej będzie lizać rany dając nam czas na przygotowanie. Jest naszym obowiązkiem by na wszystkie sposoby jej w tej walce pomagać. Przyjąć uciekinierów, opatrzyć rannych, dozbroić wojsko, wspomóc gospodarkę i prowadzić wszelkie inne działania osłabiające agresora. Z uwagi na postawę USA oraz realne zagrożenie użycia przez Rosję broni nuklearnej (co z góry zastrzegli) w razie podjęcia działań zbrojnych NATO wobec sił rosyjskich na Ukrainie, nie możemy w tym momencie dążyć do bezpośredniego zaangażowania. Istnieje też uzasadniona obawa, że wojna w Europie wykorzystana zostanie przez Chiny do wykonania równoległego uderzenia na Tajwan, lub próbę siłowego zdominowania Pacyfiku. Stąd dążenie w tych warunkach do starcia kinetycznego jest szalenie ryzykowne. Na szczęście jedyne czego chce dziś Kijów to broń do walki, należy więc ją zapewnić.

źródło: Dmytro Chichera / foto: Dmytro Murawski

Trzecią pozytywna informacja jest taka, że Polska nie jest sama. Nieprawdą jest, że NATO nie będzie zdolne do odpowiedzi. Przeciwnie, to co zrobił Putin pcha Sojusz do dyslokacji sił wystarczających do stawienia czoła zagrożeniu. Umacnia go i konsoliduje. A Ukraińcy codziennie demonstrują nam, że można z Rosją walczyć i zadawać jej ciężkie straty. Co więcej, polityka Putina zmienia to jak postrzegany jest jego kraj w Europie. Nie tylko przez społeczeństwa ale też polityków. Mimo oporu niektórych państw, nieustannie wdrażane są kolejne, coraz bardziej dotkliwe sankcje, które biją w gospodarkę i finanse Federacji Rosyjskiej oraz bezpośrednio w decydentów i ich rodziny. Nie umniejszamy skutków tego nacisku, nawet jeśli nadal nie ma takiej skali jakiej byśmy oczekiwali. Należy spodziewać się, że cały ten proces będzie trwał długo i ucierał się w ramach licznych konsultacji międzypaństwowych. Presja w tym kierunku musi być utrzymywana a oporni przekonywani do zmiany stanowiska, a to możliwe! Zmienia się percepcja w wielu kluczowych stolicach. Bodaj największa przemiana zaszła w Paryżu, który staje się orędownikiem jastrzębich kroków wobec Kremla. Minister Jean-Yves Le Drian na rosyjskie straszenie bronią atomową przypomniał, że NATO jest sojuszem atomowym. Symptomy podobnego przebudzenia widoczne są też w Berlinie. To istna rewolucja, której przez dekadę nie udało się dokonać ani Polakom, ani innym nacjom ostrzegającym Zachód przed rosyjskim imperializmem. Być może w niedługiej przyszłości do NATO dołączą Finlandia i Szwecja. Jak widać, kalkulacje bardzo wielu państw uległy całkowitej zmianie. Sojusz Zachodu tężeje, a my jesteśmy jego częścią. To daje nadzieję, choć nie zwalnia z odpowiedzialności budowania własnego potencjału, co trwa, ale musi zostać wzmocnione.

Na koniec chciałbym powiedzieć jedno, jeśli właściwie rozegramy tę partię Rosja padnie na kolana, a następnie imploduje. Jej agresywny imperializm zginie, z osinowym kołkiem w sercu wrażonym tam ukraińską dłonią. Przyszedł czas na wielką konsolidację i mozolną codzienną pracę. Jesteśmy to winni nie tylko naszym dzieciom, którym musimy zapewnić przyszłość, ale także tym wszystkim ludziom nad Dnieprem, którzy dla marzeń o byciu w suwerennej Europie muszą dzisiaj stawić czoła rosyjskiej napaści.


Niniejsza strona jest utrzymywana z wpłat darczyńców i dzięki wsparciu Patronów.

PayPal

PayPal



Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ.

https://patronite.pl/globalnagra

1 komentarz

JSC · 2022-02-28 o 07:47

(…)Jest jednak kilka dobrych wiadomości.(…)
Ja też chciałbym wierzyć w aliancką wersję wydarzeń, ale ona jest tak triumfalistyczna*, że trudno się zastanowiać, dlaczego to nie Ukraińcy otoczyli Moskwy.

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.