Rosyjskie drony nad Polską

Federacja Rosyjska dokonała aktu agresji poprzez naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez kilkanaście dronów, z czego kilka zostało później zestrzelonych przez samoloty polskie i sojusznicze.
10-09-2025
Jest to wydarzenie bez precedensu. Po raz pierwszy od drugiej wojny światowej polskie siły zbrojne w misji bojowej zestrzeliły statek powietrzny drugiego państwa.
W istocie jednak nie mamy do czynienia z nową agresją, a jedynie pogłębieniem działań, które dotykają nasz kraj od kilku dobrych lat. Polska, jak też inne państwa Europy, jest celem wojny hybrydowej.
Jesteśmy w tym konflikcie nie z własnej woli i ponosimy określone koszty wpływające na nasze codzienne życia. Co więcej, to co właśnie obserwujemy było spodziewane i oczekiwane, ponieważ jest to logiczne następstwo dotychczasowej bierności zarówno NATO, jak też postawy Warszawy.
Mogę to napisać, ponieważ znajduję się w gronie osób które od kilku lat piszą o potrzebie proaktywnej postawy w wojnie hybrydowej i zdecydowanego powstrzymania przeciwnika poprzez nałożenie kosztów (albo przeciwników, jeśli do Federacji Rosyjskiej doliczymy posłuszną Białoruś).
Musimy sobie uświadomić, że bierne reagowanie na kolejne prowokacje nie doprowadzi do ich zaprzestania. Przeciwnie, generuje nam codzienne koszty związane z operowaniem lotnictwa i armii. Kolejne zestrzelenia to sytuacja, w której tracimy zapasy przewidziane na czas wojny, a przeciwnik testuje i uczy się naszych reakcji. Wreszcie, to ogromny koszt dla wschodnich terenów Rzeczpospolitej, zarówno dla mieszkańców (poczucie zagrożenia), jak i biznesu. Dlatego jedyną drogą do powstrzymania napastnika jest zdecydowana i proaktywna reakcja.
Podstawą jest uruchomienie odpowiedzi sojuszniczej, co wydaje się obserwujemy na razie w ramach art. 4. Kolejnym krokiem jest poszerzenie strefy obrony powietrznej nad terytorium Ukrainy, na co Kijów już wyraził zgodę. Nie chodzi o wlecenie naszych samolotów w przestrzeń Ukrainy, tylko strącanie dronów nad jej terytorium. Działanie te należy moim zdaniem podjąć nawet jeśli nie będzie w tej kwestii zgody w ramach NATO.
A jeśli już przy tym jesteśmy, należałoby ostrzec Białoruś, że w ramach prowadzonych działań obronnych do podobnych zestrzeleń może dojść na polsko-białoruskim pograniczu. To do nas należy ukształtowanie odpowiedzi wschodniej flanki, więc nie bójmy się tej odpowiedzialności tylko pociągnijmy innych za sobą. Wreszcie, mamy cały katalog działań, od politycznych, przez wojskowe po hybrydowe, które należy uruchomić przeciwko Federacji Rosyjskiej. Z tych bardziej otwartych, pora na definitywne zamknięcie Bałtyku dla rosyjskiej floty cieni, statków przewożących surowce.
Apeluję także do naszych władz aby podjęły walkę z dezinformacją, oraz prowadziły otwartą politykę informacyjną, uświadamiającą społeczeństwo i jasno komunikującą zasadność prowadzonych działań, a do samorządów aby na poważnie podeszły do przygotowania planów kryzysowych, w tym procedur postępowania, dróg ewakuacji, zbiórek, listy schronów itd. To także element szerszej odporności państwa.
Nie miejmy złudzeń, jeśli nie doprowadzimy do mocnej odpowiedzi i nie udowodnimy przeciwnikowi, że jesteśmy w stanie nakładać na niego koszty, nie bojąc się eskalacji, czekają nas kolejne, jeszcze mocniejsze prowokacje i działania hybrydowe, które przyniosą zarówno wymierne straty majątkowe, jak i ofiary. Dzisiaj drony, jutro pociski balistyczne, pojutrze wysadzenie Baltic Pipe. Sytuacja wymaga też aby dokonać pilnych zakupów w środkach antydronowych, szczęśliwie polski przemysł posiada przetestowane na Ukrainie tego typu rozwiązania, więc warto nadrobić zaniedbannia.
Federacji Rosyjskiej nie zależy na otwartej wojnie z NATO, której obecnie nie może wygrać, ale jest zdeterminowana aby wprowadzić wśród nas chaos, podsycać podziały, wzbudzić strach i sparaliżować koherentną odpowiedź. Podkopanie wiary w nasze siły i sojuszniczą jedność jest dla niej pierwszym etapem do osiągnięcia zwycięstwa w starciu z Zachodem. Straszenie eskalacji i powodowanie konkretnych strat w naszych państwach, zapewne ma doprowadzić do sytuacji, w której wymęczona Europa zgodzi się na rosyjskie warunki zakończenia konfliktu na Ukrainie, byle w imię świętego spokoju.
Poprosiłem Pawła Ziorko, redaktora naczelnego czasopisma „Układ Sił”, o uwolnienie dostępu do tekstu mojego autorstwa z grudnia 2024, pt. „Polska wobec agresji hybrydowej, oczekiwanie czy działanie?”, w którym przedstawiłem katalog możliwych do podjęcia działań, oraz kilka pomysłów jak przeprowadzić cały proces proceduralnie. Dzisiaj tekst ten okazuje się wyjątkowo aktualny. Poniżej fragmenty, ale w kolejnym wpisie znajdziecie link do całego artykułu, który serdecznie polecam.
„Dlaczego mówimy o wojnie hybrydowej?
Pomimo celowo wywoływanych wątpliwości prawnych i poruszania się na przekór tradycyjnym definicjom mamy do czynienia z wojną w jej szerokim znaczeniu, czyli zestawem zorganizowanych działań stosujących siłę (przemoc) w relacjach pomiędzy państwami. Tak jak regularne działania zbrojne realizuje ona cele polityczne, przynosi zniszczenie i ofiary, grozi ograniczeniem lub utratą suwerenności.
Przymiotnik „hybrydowa” określa tylko jej formę, czyli połączenie środków niewojskowych i wojskowych (tzw. agresji podprogowej). Środki niewojskowe przyjmują formę działań o charakterze politycznym, dyplomatycznym, ekonomicznym, prawnym, informacyjno-psychologicznym, informacyjno-technicznym, humanitarnym, a nawet ingerują w sferę duchową.
Ich celem jest porażenie potencjału wojskowego i gospodarczego atakowanego państwa oraz doprowadzenie do destabilizacji ładu społecznego za pomocą dezinformacji, presji psychologicznej, wykorzystania wewnętrznej opozycji, działań sabotażowych i partyzanckich. Wsparcie sił zbrojnych jest wprowadzane zazwyczaj jako kolejny element planu, gdy narzędzia niewojskowe osiągnęły zamierzony skutek.”
<…>
„Ograniczenia, które sami sobie narzucamy, pokazują naszą słabość i podatność na destabilizację, co zachęca napastników do kontynuacji agresji. To z kolei negatywnie przekłada się na nasz potencjał militarny, gospodarczy i przemysłowy, uniemożliwia swobodny rozwój, rozbija ład społeczny, a w dłuższej perspektywie prowadzić może do otwartego konfliktu zbrojnego w czasie, miejscu i na warunkach wybranych przez agresora. Ten pogląd wydaje się powoli dominować nad wezwaniami do deeskalacji i wpisuje się w rzymską maksymę „pokoju przez siłę”, którą wielokrotnie przywoływał Donald Trump podczas swojej pierwszej kadencji (peace through strength).
Zdecydowana reakcja z użyciem siły może przerwać spiralę eskalacji oraz uchronić nas przed pełnowymiarową wojną. Stąd działanie według zasady „deeskalacji przez eskalację” wydaje się najskuteczniejszą ścieżką postępowania w celu ograniczenia agresywnych zapędów Federacji Rosyjskiej. Nie możemy jednak działać pod wpływem chwili. Przeciwnie, nasze ruchy powinny być dokładnie przemyślane i zawczasu przygotowane w kompleksowej strategii postępowania, którą będzie można w razie potrzeby zastosować. Jej ważnym elementem jest współpraca międzynarodowa, którą musimy poprowadzić tak, aby nie dać się wypchnąć przed szereg, lecz zamiast tego wciągnąć do działania pozostałych sojuszników.
<…>
W oparciu o szeroki wybór narzędzi możemy ułożyć strategię zmierzającą od działań politycznych, prewencyjnych i reaktywnych (co obserwujemy obecnie), do działań proaktywnych, wojskowych i specjalnych, wychodzących poza dotychczasowy schemat. Celem ma być nałożenie kosztów na napastnika w sposób, który uczyni jego dalszą agresję nieopłacalną, oraz doprowadzenie do zdefiniowania wojny hybrydowej jako aktu agresji na suwerenne państwo, co da mu prawo do samoobrony.
<…>
Dotychczasowa praktyka pokazuje, że najlepszą drogą do tego celu jest zademonstrowanie samodzielności decyzyjnej prowadzącej do zmiany status quo. Taktyka ta okazała się wysoce skuteczna w przypadku definiowania zakresu pomocy wojskowej dla Ukrainy. Doprowadziła do złamania wielu granic tego, co nasi sojusznicy uważali za dopuszczalne (np. dostawy zachodniej artylerii, czołgów, pocisków dalekiego zasięgu, samolotów itd.). Przy właściwym rozegraniu kart Warszawie uda się poszerzyć obszar tego, co zachodnie stolice uważają za dopuszczalne w konfrontacji z Rosją, a jednocześnie wzmocnić obecność sojuszniczą w naszym kraju.”
Na koniec warto powtórzyć:
Nie dajmy się rosyjskim manipulacjom i zastraszaniu. Zachowajmy jedność i odwagę w obliczu zagrożenia. Zwalczajmy dezinformację. Nie bójmy się brać odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.
Globalna Gra jest wspierana przez Patronów.
Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ
Możesz też postawić mi kawę:

0 komentarzy