Rosja się chwieje – czy czeka ją upadek?

Jest wczesna wiosna 2026 roku i dla Moskwy nic nie układa się tak jak powinno. Sytuacja wewnętrzna w kraju uległa znacznemu pogorszeniu, a na froncie brak większych sukcesów i nie wiadomo, czy kontynuowanie wojny będzie w ogóle możliwe, nie wspominając o zajęciu Donbasu.
30-04-2026
Koniec zimy przyniósł wytracenie impetu rosyjskiego natarcia, co przełożyło się na serię skutecznych ukraińskich kontrataków. W marcu, po raz pierwszy od ponad roku, Ukraińcy odbili więcej terenów niż utracili (bilans to +73 km2). Jednocześnie rośnie nasycenie pola walki bezzałogowcami, w tym coraz częstsze ataki na rosyjską logistykę, co znacznie spowalnia tempo działań. Ukraińskie drony penetrują przestrzeń przyfrontową na głębokości do 50-60 km, ale regularnie zapuszczają się nawet na 120 km od własnych linii. Na niektórych odcinkach rosyjskie tyły są okresowo całkowicie paraliżowane.
W połączeniu z artylerią i rozbudowaną świadomością sytuacyjną, siły ukraińskie były w stanie zwiększyć poziom rosyjskich strat, które w ostatnich tygodniach sięgają ok. 35 000 w zabitych i rannych (w marcu i kwietniu). Tymczasem w pierwszym kwartale 2026 kontrakty podpisało jedynie 70 500 żołnierzy (średnio 23 500 na miesiąc). To oznacza deficyt w stosunku do obecnego tempa uzupełnień, na poziomie ok. 8000-9000 ludzi miesięcznie. Liczby te podaję za niemieckim badaczem Janisem Kluge, który analizował oficjalne rosyjskie dane dotyczące wypłat środków z regionalnych budżetów na rzecz podpisujących kontrakty z wojskiem. W ostatnich miesiącach maleje liczba chętnych, a pogłębiający się kryzys finansowy drenuje pulę środków przewidzianych na zachęty.
Ukraińska dominacja w wojnie dronowej
Także w marcu liczba ukraińskich dronów dalekiego zasięgu wystrzelonych na cele znajdujące się w Federacji Rosyjskiej po raz pierwszy w tej wojnie przewyższyła liczbę rosyjskich dronów wystrzelonych na Ukrainę i to znacznie. Według oficjalnych rosyjskich danych, zestrzelono 7347 dronów ukraińskich, podczas gdy strona ukraińska odnotowała 6462 rosyjskie bsp dalekiego zasięgu nad swoim terytorium (za ABC News). Rosyjska obrona przeciwlotnicza ma wyraźne problemy z powstrzymywaniem tych nalotów, podczas gdy ukraińska rozpoczęła masową produkcję różnego typu przeciwdronów wykazujących się dużą skutecznością wobec dalekosiężnych „Gerani”. Według ministra obrony Mychajło Fedorowa, w marcu przechwyciły one łącznie ok. 33 000 celów (najpopularniejszy z nich model „Sting” produkowany jest w liczbie powyżej 10 000 sztuk miesięcznie). Rosjanie nadal nie dysponują podobną technologią, a ich obrona przeciwlotnicza pozostaje rozproszona. Dlatego do ogólnej liczby „zestrzeleń” wykonanych przez rosyjską OPL, doliczyć należy kilkaset nie podawanych w statystykach trafień.

Od początku 2026 roku do 29 kwietnia, ukraińskie BSP uderzyły między 500 a 600 razy w cele na rosyjskim terytorium (bez uwzględnienia terenów okupowanych), w tym ok. 80 obiektów porażonych zostało kilkukrotnie. Atakowane są przede wszystkim rafinerie i terminale naftowe, składy paliw, rurociągi, ale także zakłady chemiczne i zbrojeniowe. Szczególnie efektowne były systematycznie powtarzane uderzenia na terminale i rafinerie nad Morzem Bałtyckim (Primorsk, Ust-Ługa) oraz Morzem Czarnym (Tuapse, Noworosyjsk). Ukraińskie drony regularnie docierają jednak pod sam Ural, o blisko 2000 km od własnych linii (ostatni przykład to Perm). Ogromne pożary tych obiektów widoczne były z kilkudziesięciu kilometrów. Skuteczne ataki ograniczyły rosyjskie zdolności do eksportu ropy o ok. 40%, co z kolei w kwietniu zmusiło producentów do zmniejszenia wydobycia surowca o ok. 400 tys. baryłek dziennie (Reuters). Obecnie, każdej nocy na rosyjskie niebo wlatuje średnio 240 ukraińskich dronów, co da się odczuć nie tylko w Biełgorodzie czy Krasnodarze, ale nawet samej Moskwie. Ciągłe alarmy i eksplozje negatywnie przekładają się na nastroje wśród przeciętnych Rosjan.
Rosyjskie załamanie gospodarcze
Ataki na przemysł naftowy pogłębiają pogarszający się stan gospodarczy. Zniszczenie terminali ograniczyło możliwości wykorzystania zwyżki cen ropy powodowanej blokadą Cieśniny Ormuz. Mimo że dochody ze zbycia drogiego surowca (ponad 100 USD za baryłkę) wzrosły, są one niewystarczające do pokrycia rosnącego deficytu budżetowego. Według dostępnych danych, za pierwszy kwartał 2026 wyniósł on 4,58 bln rubli (1,9% PKB / ~60 mld USD) znacznie przekraczając całoroczne założenia (1,6% PKB). Ministerstwo finansów spodziewa się dodatkowo wzrostu łącznego deficytu regionalnych budżetów aż o 27%, do ok. 1,9 bln rubli (ponad 25 mld USD). Tymczasem wyższe ceny oraz zniesienie amerykańskich sankcji pozwoliły na dodatkowe przychody po ok. 9 mld USD w marcu i kwietniu, przy czym do budżetu trafiły głównie jako spłata długów zaciągnięta przez koncerny oraz podatek od wydobycia.

Zwiększone dochody z ropy mają jednak charakter incydentalny, w dodatku warunkowany czynnikami zewnętrznymi. Nie zmieniają one obrazu problemów strukturalnych z jakimi boryka się rosyjska gospodarka, a są nimi permanentny niedobór pracowników, zapaść technologiczna oraz wyczerpanie rezerw finansowych. Jak przyznała szefowa Centralnego Banku Rosji, Elwira Nabiulina, rynek mierzy się z bezprecedensowym brakiem „rąk do pracy”, co nie pozwala na rozwój gospodarczy. Nadal nie udało się zwalczyć wciąż wysokiej inflacji, choć po raz kolejny obniżono stopy procentowe, schodząc do 14,5%. Oficjalnie wskaźnik wzrostu cen r/r wynosi 5,9%, podczas gdy w badaniach InFOM odczucia obywateli szacują ją na 14,6% (w kwietniu). Nabiulina ostrzega, że obniżki zbliżają się do końca, a gospodarka jest w bardzo delikatnym położeniu.
Szefowa BC nie wspomina jednak, że wysokie stopy procentowe wraz z zapaścią gospodarczą bezpośrednio wpływają na rosnącą niespłacalność kredytów. W marcu pożyczki konsumenckie NPL (zaległości powyżej 90 dni) stanowiły ok. 13% (wzrost z 9% w 2025 r.). Dla porównania, bankructwo w 2025 ogłosiło 568 000 Rosjan (wzrost o 31,5% w stosunku do 2024 r.), a skala rośnie. Władze milczą także na temat prawdziwych przyczyn kłopotów gospodarczych, do których należą przede wszystkim koszty prowadzonej wojny. Mówiąc dosłownie, gospodarka wojenna „zjada” sektor cywilny, zabierając z rynku wszystkich pracowników i zasoby, a sankcje, represje wobec migrantów oraz przymuszanie do podpisywania kontraktów wojskowych, dodatkowo obciążają system. Kolejne bankructwa i ucieczka, co zdolniejszych obywateli za granicę oznacza, że nawet po zakończeniu konfliktu odbudowa gospodarcza będzie bardzo trudna i czasochłonna.
Narastająca frustracja Rosjan
Nowym, pogłębiającym się zjawiskiem jest niezadowolenie społeczne – Rosjanie przestają milczeć. Trend ten powoli przybiera na sile. Duże zdziwienie wywołał przypadek Ilji Remesło, który z zapamiętałego piewcy systemu występującego w procesach przeciwko Nawalnemu, stał się zagorzałym krytykiem putinizmu. Za nazwanie Putina „zbrodniarzem wojennym i złodziejem”, a wojny „bezsensowną” trafił do zakładu psychiatrycznego. Po miesiącu zwolniony, w kwietniu wystąpił na kanale Kseni Sobczak, powtarzając oskarżenia i przepraszając za swoją wcześniejszą działalność i pomoc w zwalczaniu opozycji. To nie jedyny taki przypadek. Dużo ostrożniejsza w krytyce była influencerka Wiktoria Bonja, która apelowała do Putina ostrzegając, że ludzie nie mówią mu prawdy ponieważ się go boją, a kraj przestał być wolny i trapi go wiele problemów. Jej wypowiedź poparł szereg innych blogerek. Jedna z nich, Liza Moka, lamentowała że „nie może już żyć z oderwanymi od rzeczywistości tyranami”.
Fala niezadowolenia zaczęła narastać szczególnie gwałtownie od momentu wprowadzenia w lutym tego roku pełnego ograniczenia komunikatorów internetowych w rodzaju Whatsapp’a i Telegrama, utrudniania korzystania z VPN`ów oraz powtarzających się wyłączeń sieci telekomunikacyjnych, np. w Moskwie. W przypadku influencerów, takie działanie łączy się z radykalnym ograniczeniem zarobków, co w zrozumiały sposób budzi złość. Jednakże frustracja nie ogranicza się jedynie do celebrytów, a ma coraz bardziej powszechny charakter. Wydaje się, że wyłączenie Internetu było ostatnią kroplą przepełniającą czarę goryczy. Być może dlatego, że ostatecznie zerwało z ułudą, pozwalającą na wirtualną ucieczkę od ponurej rzeczywistości. Na tym jednak nie koniec.
Aplikacja Telegram stanowiła podstawę komunikacji na szczeblu taktycznym wśród rosyjskich żołnierzy obecnych na froncie. Jej zablokowanie na pewien czas sparaliżowało wymianę informacji pomiędzy poszczególnymi oddziałami, a co gorsza, nałożyło się jeszcze na zablokowanie terminali Starlink przez Elona Muska. Skutki dla frontu były więc opłakane, szczególnie że siły ukraińskie wykorzystały te sprzyjające okoliczności do wykonania serii udanych kontrataków. Do dzisiaj sytuacja nie wróciła do stanu poprzedniego, bo też alternatywne narzędzia w rodzaju krótkofalówek nie dają podobnej swobody i bezpieczeństwa jak szyfrowane aplikacje. Pobocznym efektem blokady Internetu jest także sparaliżowanie pracy wolontariuszy, którzy właśnie za pomocą profili na Telegramie zdobywali środki do zakupów potrzebnego dla żołnierzy wyposażenia.
Mając powyższe na uwadze, nie powinno dziwić, że w ostatniej rozmowie z Donaldem Trumpem, Władimir Putin sam zaproponował krótkotrwałe zawieszenie broni mające obowiązywać 9 maja. To tak zwany Dzień Zwycięstwa, hucznie świętowany w wielu rosyjskich miastach, z Moskwą na czele. Problem polega na tym, że codzienne ataki ukraińskich dronów i brak efektywnej obrony przeciwlotniczej czyni obchody podatnymi na ataki z powietrza. Jakiekolwiek publiczne zgromadzenie o tej skali i prestiżu może być dla Kijowa doskonałą okazją do propagandowej demonstracji. Czy więc Zełenski spełni prośbę Putina? Jeśli tak, okaże mu łaskę, która sama w sobie stanowić będzie dla Rosjan potwarz.
Koniec wielkich ofensyw
Zdaniem byłego głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy, gen. Walerego Załużnego, postęp technologiczny oraz nasycenie pola walki systemami bezzałogowymi uniemożliwiają przeprowadzenie wielkich ofensyw na szczeblu operacyjnym, które pozwalałyby na szybkie przełamanie frontu i dynamiczny marsz na 100 czy 200 km w głąb terytorium przeciwnika (źródło: wywiad dla kanału KSPA Media). Jest to niemożliwe, ponieważ nie da się niezauważenie zgromadzić większej grupy wojsk na pozycjach wyjściowych, tak aby nie zostały wykryte i zaatakowana przez kombinację dronów, artylerii i uderzeń lotniczych. Podobnego zdania jest piszący zza krat Igor Girkin, który twierdzi, że nawet ogłoszenie powszechnej mobilizacji nie będzie w stanie odmienić losów wojny. Jego zdaniem, ostatnim momentem gdy miało to sens, była wiosna 2025 roku. Obecnie dominacja ukraińskich dronów jest już zbyt duża.
W moim odczuciu obaj panowie mają w tym względzie wiele racji. Przy czym to cierpiąca na braki kadrowe strona ukraińska doprowadziła do sytuacji, w której deficyty osobowe równoważone są masową robotyzacją pola walki. W ten sposób radykalnie zmniejszono dysproporcję sił, która od dawna premiowała Rosjan, z uwagi na ich przewagę liczebną. Z początkiem 2026 roku rosyjskie postępy zostały w znacznym stopniu spowolnione. Statystyki pokazują, że jeszcze w styczniu byli w stanie zająć łącznie 294 km2 tracąc jedynie 79 km2, w lutym ich postępy wyrównały się z ukraińskimi (200 do 207 km2), a w marcu, po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy bilans okazał się dodatni dla obrońców. Ukraińcy odbili 190 km2 podczas gdy Rosjanie zajęli jedynie ok. 116 km2 (szacunki za Ragnar Gudmundsson).


Z kolei kwiecień to początek wiosennej ofensywy, w której siły rosyjskie będą starały się zająć Donbas. Póki co, można raczej mówić o falstarcie. Wykorzystanie ataków pancerno-zmechanizowanych i tzw. mięsnych szturmów, bardzo szybko doprowadziło do ich rozbicia. Rosjanie posunęli się jedynie na kierunkach pomocniczych lub w strefach buforowych. Głównie na zachód od Siewierska. Najważniejsze kierunki jak Pokrowsk, Konstantynowka, Łymań, Hulajpole czy Steponohirsk pozostają bez większych zmian, przy niewielkich przesunięciach frontu. W zasadzie wszędzie poza Pokrowskiej i Hulajpolem, to stronie ukraińskiej udało się poprawić pozycje wypychając wysuniętych Rosjan.
Strategiczna cierpliwość Kijowa
To niestety nie oznacza, że Ukraińcy za chwilę przejmą inicjatywę na froncie. Na takie działanie nie posiadają odpowiednich sił. Gdyby mieli rezerwy, podobne do wykorzystanych półtora roku temu pod Kurskiem (np. 10 w pełni ukompletowanych brygad pancerno-zmechanizowanych), moglibyśmy mówić o realnych zdolnościach do odbicia znacznych obszarów. Zamiast tego prowadzone jest umiejętne wykrwawianie przeciwnika i opóźnianie jego zdolności do rozwinięcia ofensywy. To ścieranie rosyjskiego potencjału idzie w parze ze wspomnianymi masowymi nalotami na terytorium Federacji Rosyjskiej i porażaniem zdolności do eksportu surowców.
Biorąc pod uwagę, w jakim złym położeniu byli Ukraińcy pod koniec zeszłego roku, jest to duża, pozytywna zmiana. Reforma w działaniu prezydenckiej administracji jaką przyniósł Kiryło Budanow, forsowna rozbudowa wojsk dronowych prowadzona przez ministra Fedorowa, zwiększająca się niezależność od dostaw uzbrojenia z USA oraz okoliczności zewnętrzne, np. odblokowanie 90 mld euro pożyczki, radykalnie zwiększają ukraińską odporność. W tej chwili Kijów ma środki aby toczyć wojnę przez następne dwa lata, może więc wykazać się cierpliwością. Tego samego nie można powiedzieć o Rosji.

Gdyby nie blokada Cieśniny Ormuz i zwyżka cen ropy przy jednoczesnym zniesieniu sankcji przez USA, Kreml nie byłby wkrótce w stanie dalej finansować wojny. Działania Waszyngtonu tę perspektywę oddaliły, ale nie na długo. Tymczasem zniszczenia infrastruktury domagają się naprawy, regionalne budżety świecą pustkami, gospodarka przeżywa zapaść a niezadowolenie społeczne bliskie jest przekroczenia punktu bez powrotu. Jeśli w tych warunkach Putin zdecyduje się na ogłoszenie powszechnej mobilizacji (wyłączenie Internetu mogłoby służyć za przygotowanie gruntu pod tą decyzję – via ograniczenie możliwości protestu) może go czekać katastrofa. Z drugiej strony, tylko masowy napływ rezerwistów może podtrzymać zdolności ofensywne armii.
Rosja znajduje się w pozycji, z której nie ma dobrego wyjścia, poza jednym. Ogłoszenie rozejmu i zakończenie wojny. Pytanie czy Władimir Putin jest do tego zdolny?
Materiały:
https://janiskluge.substack.com/p/russian-recruitment-fell-by-20-in
https://www.cbr.ru/analytics/dkp/inflationary_expectations/Infl_exp_26-04
Globalna Gra jest wspierana przez Patronów.
Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ
Możesz też postawić mi kawę:




0 komentarzy