Recenzja: Rosyjska geopolityka a wojna informacyjna

„Rosyjska geopolityka a wojna informacyjna”
autor: dr Leszek Sykulski
Wydanie I, Wydawnictwo
Naukowe PWN
rok: 2019
liczba stron: 160
ISBN: 978-83-012-0540-9

Rosyjska dezinformacja

Czas wielkiej zmiany ma to do siebie, że dotychczasowy porządek rzeczy, w tym reguły podług których kształtowane są relacje międzynarodowe ulegają dynamicznym przeobrażeniom. Oczywiście, można by powiedzieć, że „życie” to ciągła zmiana. Wszystko co się rozwija, kroczy naprzód, nie jest zamknięte w jakimś bursztynie czy bańce czasu, musi się zmieniać. Jest to więc zjawisko całkowicie naturalne.

Co innego jednak naturalne cykle koła życia, a co innego wymuszone globalizacją i postępem technologicznym przesilenie w światowym porządku. Rozpoczęty Wielką Recesją kryzys gospodarczo-społeczny, presja postępującej zmiany klimatu, osłabienie i rozpad hegemonicznego „imperium” Stanów Zjednoczonych, a wreszcie wzrost potęgi Chińskiej Republiki Ludowej przekładają się na gwałtowną zmianę środowiska w jakim operują poszczególne państwa i rejony świata. Zamiast naturalnej, cyklicznej, w miarę powolnej zmiany, otrzymujemy serię rewolucji, niepokojów i wojen, które niosą bardzo wiele, czasem zupełnie niespodziewanych i nienazwanych zagrożeń.

To nowe środowisko kształtującego się globalnego ładu, jest dla dużych państw – regionalnych lub światowych mocarstw – okazją do zmiany mniej lub bardziej niekorzystnego dla nich stanu rzeczy. Możliwością ekspansji, lub konsolidacji nadmiernie rozciągniętych zasobów. Nie prowadzi do bezpośredniego zagrożenia ich egzystencji. Jest natomiast bardzo niebezpieczne dla państw średnich i szalenie zabójcze dla tych najmniejszych i najsłabszych. Polska, nie jest w tak złej sytuacji jak nieco większa Ukraina, czy którekolwiek z państw bałtyckich mierzących się z realnym zagrożeniem suwerenności. Co nie oznacza, że nie mamy się czego obawiać. Przeciwnie. Nasze położenie geograficzne i sąsiedztwo potężnego, zarazem jedynego przeciwnika – Federacji Rosyjskiej, determinuje zagrożenia z jakimi będziemy musieli się mierzyć w tym trudnym czasie.

Ich właściwe opisanie i zdefiniowanie, to jedyna droga do odzyskania kontroli nad sytuacją i neutralizowania negatywnego wpływu czynników zewnętrznych na życie każdego z nas. A dlaczego tak ważna jest świadomość nie tylko decydentów, ale też poszczególnych obywateli, stara się przybliżyć książka dr Leszka Sykulskiego „Rosyjska geopolityka a wojna informacyjna”.

O czym jest ta książka?

Niezależnie od tego czy ktoś uważa geopolitykę za deterministyczne i anachroniczne narzędzie dziewiętnastowiecznej gry mocarstw czy za paradygmat w naukach społecznych, nie może przejść obojętnie nad faktem, że pełni ona rolę kamienia węgielnego w rosyjskiej polityce międzynarodowej. A skoro tak, musi być traktowana poważnie.

O podstawach geopolityki mówi pierwszy z pięciu rozdziałów książki. W nim to autor z naukową swobodą nakreśla pewne ramy pojęciowe, dając nawet nie zaznajomionemu z tematem czytelnikowi narzędzia do przetworzenia i zrozumienia zawartych w dalszej części treści.

Jest to o tyle istotne, że rosyjska myśl geopolityczna jest jednocześnie najbliższa jej klasycznemu rozumieniu w swojej praktycznej beznamiętności (kłania się Karl Haushofer) i ideologicznie całkowicie obca naszemu (łacińskiemu) kręgowi kulturowemu. Autor specjalizując się w analizie rosyjskiego pojmowania świata, potrafi w zrozumiałej formie nakreślić jego szkic mentalny, wypływający bezpośrednio z doświadczeń historycznych (żeby nie powiedzieć – cywilizacyjnych). Wskazuje np. na mocne zakorzenienie koncepcji „Trzeciego Rzymu”, czyli przejęcia przez Rosję dziedzictwa Bizancjum jako aktualnej podbudowy ideologicznej.

„Słowa nie muszą bezpośrednio korespondować z rzeczywistością”

pisze dr Sykulski, zwracając uwagę, że w kulturze Wschodu, w jej polityce, istotne znaczenie ma wyłącznie twardy bilans kto jest silniejszy (tzw. polityka siły), a nie podpisywane deklaracje lub protokoły. Tę znaną tezę przeprowadza pokrótce przez różne okresy w rosyjskiej historii, aż po lata dziewięćdziesiąte XX wieku i wielki kryzys imperium związany z rozpadem ZSRR. Inaczej jednak niż wielu publicystów, dowodzi, że okres ten nie był ideologiczną pustką, a momentem absolutnie przełomowym dla kształtującej się nowej, neoimperialnej tożsamości rosyjskiej, będącej współczesną formą eurazjanizmu.

W tym kontekście, książka przybliża postać Aleksandra Dugina, który z jednej strony miał znaczny wpływ na kształtowanie samoświadomości rosyjskich elit oraz ogólnych kierunków geopolitycznych państwa, a z drugiej jest postacią tak barwną i niejednoznaczną, że znakomicie nadaje się jako ilustracja przenikających się światów rosyjskiej neokonserwatywnej myśli (ponad)narodowej. Muzyk rockowy, filozof, poeta, publicysta, neonazista, neobolszewik, starowierca, satanista, poliglota, osobowość telewizyjna, wykładowca, szarlatan, być może nawet z epizodem w więzieniu/szpitalu psychiatrycznym (pewności nie ma). Wszystkie te określenia są mniej lub bardziej prawdziwe i pokazują jaką syntezę stanowi promowany przez niego eurazjanizm, w którym nie brak jest wątków eschatologicznych i mesjanistycznych.

Dlatego też autor idzie dalej, tak pisząc o wizji A.Dugina:

„Bez cienia przesady można mówić o „duginizmie” jako nowej, filozoficznej, spójnej wizji świata, opartej na tradycji wschodniego chrześcijaństwa, ale nasączonej mocno wątkami tradycjonalizmu integralnego, zachodniej i wschodniej ezoteryki i doktrynami geopolitycznymi”

Dla nas łączenie okultyzmu z geopolityką i historią, może co najwyżej przywoływać mgliste wspomnienia polskiego dziewiętnastowiecznego mesjanizmu spod pióra Adama Mickiewicza czy Juliusza Słowackiego. Na Wschodzie, takie myślenie ma jednak wielu zwolenników. Tworzy zabójczą mieszankę ze wspomnianym wcześniej cynicznym realizmem i prawem silniejszego.

Z pokazania tej mentalnej podbudowy rosyjskiej polityki międzynarodowej, książka płynnie przechodzi w praktykę. Opisuje istotę rosyjskiej siły, opartej o nieprawdopodobną zdolność całego państwa (tzw. trzy kręgi władzy Kreml-spółki państwowe-Cerkiew) do prowadzenia nieustannej wojny informacyjnej (propagandowej, dywersyjnej, politycznej etc.). Działaniu polegającym na wiecznym zwodzeniu i uderzaniu w przeciwnika wszelkimi dostępnymi środkami, przy jednoczesnej niekończącej się grze pozorów. Dalekosiężnym celem, jest tutaj zbudowanie jednej przestrzeni polityczno-geograficznej od Władywostoku po Lizbonę. Krótko i średniookresowo o zdominowanie pogranicza (Limitrofu), czyli całego sąsiedztwa Federacji Rosyjskiej i sukcesywna neutralizacja przeciwników poprzez ich zdestabilizowanie, zwłaszcza z użyciem wojny informacyjnej. Znakomitym narzędziem jest tutaj Internet i media społecznościowe, w połączeniu z agenturą wpływu i kreowaniem liderów opinii, co pozwala stale wpływać na nastroje społeczeństw. Jednym słowem, jest to immanentna część nowego typu wojny – tzw. dyfuzyjnej. Konfliktu bez granic, toczącego się bez ustanku w sferze mentalnej (noosferze), w którym wszyscy bierzemy mimowolny udział.

Leszek Sykulski opisuje metodykę tej wojny (wielu jej typów) z dużym znawstwem, w oparciu o przykłady i bogatą(!) bibliografię. To czyni z recenzowanej publikacji nie tyle rozprawę przybliżającą zagadnienie, a pełnoprawny podręcznik i cenne źródło wiedzy.

Podsumowanie

Książka jest napisana w przystępny sposób. Laikom dostarczy koniecznych podstaw, a osobom zaznajomionym z tematem naprawdę potężną bibliografię, w tym rosyjskojęzyczną, pozyskaną w toku badań autora. Jak na tak obszerne zagadnienie, jest dobrze przemyślana i zredagowana, choć zdecydowanie zbyt krótka. Porusza co prawda bardzo wiele wątków, ale pozostaje skupiona na opisie tytułowego zagadnienia, utrzymując rygor konieczny dla pracy naukowej. Liczy zaledwie 160 stron, z czego właściwa treść to trochę ponad 64%, a resztę stanowi liczna bibliografia i przypisy. Wszyscy studenci zajmujący się tematyką stosunków międzynarodowych lub zagadnieniami bezpieczeństwa państwa powinni być z niej bardziej niż zadowoleni (krótka i treściwa), szczególnie że posiada także kilka porządkujących ilustracji i tabelek. Cieszę się, że Wydawnictwo Naukowe PWN zdecydowało się ostatecznie wydać tę pozycję, mimo niezrozumiałego dla mnie oporu części środowiska analitycznego.

Leszek Sykulski mierzy się z tematem z pełnym profesjonalizmem i naukowym spokojem. Jego opisy są precyzyjne, odarte z emocji. Nie pojawia się w nich nawet promil jakiejkolwiek afirmacji. Przeciwnie, namalowany obraz uświadamia czytelnikowi, jak wielkie braki mamy w działaniach kontrujących szkodliwy wpływ wojny informacyjnej i jak bardzo potrzeba nam kompetentnych analityków oraz sprawnych struktur kontrwywiadowczych.

„Rosyjska geopolityka a wojna informacyjna” jest trochę jak bryk, taka ściąga geopolityczna dla osób interesujących się tematem ale nie posiadających wiedzy z zakresu hermetycznego (bo też kto dzisiaj w Polsce mówi tym językiem?) świata rosyjskiej nauki. Wolimy spoglądać za ocean, albo na zachód, nierzadko przyjmując tamtą percepcję i tracąc przy tym własną tożsamość. A to błąd, bo nie powinno być nic ważniejszego dla analityka niż dogłębne poznanie naszego jedynego w tej chwili geopolitycznego przeciwnika. W dodatku takiego, którego przede wszystkim my Polacy, dzieci pogranicza wschodu z zachodem, powinniśmy najlepiej rozumieć.

Data: 11-10-2019

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *