Przesilenie w Donbasie

Wojna toczy się już trzy miesiące, a jej dynamika uległa zmianie w porównaniu do pierwszej fazy, trwającej od końca lutego do początku kwietnia. Z taktyki szybkiego manewru, przeszliśmy w nowy etap, wprost do intensywnych ostrzałów artyleryjskich i krwawych szturmów na umocnione pozycje.


20-05-2022


Nie masz czasu czytać? Posłuchaj nagrania!

W obecnej chwili gro wysiłków obu stron konfliktu skupionych jest wokół Donbasu na wschodzie kraju. To tam walki są najbardziej zażarte. Żadnej ze stron nie udało się ubiec przeciwnika w tempie przerzucania dodatkowych sił na wschód, po zakończeniu walk w rejonie Kijowa. Obecnie położony na południu front chersoński ma znaczenie drugorzędne, podobnie jak działania prowadzone na północy, w okolicach Charkowa. Choć tam akurat, lokalne sukcesy rokują dla obrońców pewne nadzieje, o czym później.

Mapa działań na podstawie @War_Mapper. Obszar opisywanych działań zbrojnych. 1: Donbas, 2: Południe – Chersoń po Zaporoże, 3: Północ – Charków.

W dzisiejszym komentarzu skupię się głównie na Donbasie. Obserwujemy, jak się wydaje, kulminacyjny moment drugiego etapu wojny. Mówiąc w skrócie, właśnie trwa rosyjska próba okrążenia obszaru Siewierodoniecka. Atak z kierunku Iziumu ugrzązł. Od wielu dni postępy ofensywy są tam bardzo skąpe, a siły ukraińskie podchodzą do miasta od wschodu i zachodu. Początkowo, rosyjski plan polegał na zdobyciu m. Barwinkowe, a następnie przecięciu ukraińskich linii aż po Pawłograd, czemu towarzyszyć miała podobna ofensywa z południa. W efekcie doszłoby do zamknięcia całego Donbasu w worku. To się jednak Rosjanom nie udało, toteż zamiary musiały zostać dostosowane do faktycznych możliwości. Dowództwo zdecydowało się na przerzucenie części jednostek w rejon Siewierodoniecka w nadziei odcięcia tylko tego, relatywnie niedużego obszaru. Gdyby się im się powiodło, mieliby w końcu wymierny sukces.

Od kilku tygodni siły rosyjskie powoli prą od północy nad Doniec, na którym Ukraińcy oparli swoją obronę. Na północnym brzegu w ich rękach pozostał jedynie Łyman, ostatnia większa miejscowość, w której Ukraińcy podjęli opóźniającą obronę. Niemniej, od dawna jasnym jest, że linie przewidziane do utrzymania przygotowano na południowym brzegu, gdzie warunki terenowe sprzyjają obrońcom. W tym celu wysadzono wszystkie mosty i przeprawy, zmuszając napastników do kładzenia mostów pontonowych. Jak na razie wszelkie próby przekroczenia rzeki zostały udaremnione. Jednocześnie pierścień okrążenia powoli zaciska się wokół Siewierodoniecka. Trwa powolne mielenie kolejnych oddziałów w ogniu artylerii i zdobywanie przez Rosjan mniejszych miejscowości na przedmieściach ale bez dynamicznych zmian. Można śmiało uznać, że jest to już bitwa o samo miasto, która prawdopodobnie będzie toczyć się w tempie tej z Mariupola. Choć sam Siewierodonieck jest mniejszy, to ukształtowanie terenu ułatwiają jego obronę i zaopatrzenie z pobliskiego, położonego na wzgórzu Lisiczańska.

Kierunki ataku od strony Popasnej. U góry zaznaczony Łyman i łuk rzeki Doniec. Izium z widocznymi terenami bez stałej kontroli (kolor różowy). Po prawej Siewierodonieck. Mapa: @War_Mapper

Większą dynamiką charakteryzują się wydarzenia obserwowane na południu regionu, czyli wokół Popasnej, gdzie Rosjanie prą na północ i zachód od miasta. Szczególnie ten północny kierunek jest niebezpieczny, bo może zmusić Ukraińców do skrócenia linii. Rosyjskie postępy stały się możliwe, ponieważ broniąca terenu brygada została w trybie pilnym przerzucona nad Doniec do ubezpieczenia rzeki podczas rosyjskiej próby przeprawy pod Biłohoriwką. W spektakularnej akcji Ukraińcom udało się zniszczyć, według zdjęć z powietrza, ponad 100 jednostek wrogiego sprzętu, co przekłada się mniej więcej na dwa-trzy zwykłe bataliony lub jedną brygadową grupę bojową. Niebezpieczeństwo zażegnano, ale kosztem utraty słabiej bronionej Popasnej. W tej chwili jest to najważniejszy kierunek jeśli chodzi o możliwości rosyjskiej ofensywy. To tam mają oni szansę na sukces ale potrzebują sił, których wyraźnie brakuje. W razie powodzenia, ukraińskie linie między Kramatorskiem a Lisiczańskiem zostaną przecięte, co doprowadzi do utworzenia worka. W pierwszej kolejności, operacja skupi się jednak na przecięciu drogi między Bachmutem a Lisiczańskiem i dopiero wtedy, lub po skutecznym przekroczeniu Dońca, dojdzie do pełnego okrążenia. Dlatego walki są bardzo zacięte, a straty po obu stronach rosną. Mimo wszystko, sytuacja obrońców nadal nie jest beznadziejna.

Podczas gdy trwają zmagania w Donbasie, w położonym na północ obwodzie charkowskim dzieją się interesujące wydarzenia. Postępy Ukraińców w okolicach Charkowa robią się dla Rosjan bardzo niebezpieczne. W wyniku lokalnej kontrofensywy, odbito teren aż do granicy państwowej wzdłuż Dońca. Poza oczyszczaniem regionu i dalszym parciem w kierunku granicy, podjęto próby przekroczenia rzeki nieco dalej na południe, w okolicach osiedla Staryj Sałtiw. Przynajmniej w części były one udane, mimo że rosyjska artyleria niszczyła przeprawy. Obecnie możemy już chyba potwierdzić, że złożone z lekkiej piechoty siły ukraińskie przeszły na wschodni brzeg, a następnie wypuściły się dalej na północny-wschód, pod Wołczańsk. Rosjanie bardzo szybko zareagowali wprowadzając do walki odwody z obwodu biełgorodzkiego, dzięki czemu ponownie zajęli dwie przygraniczne wioski, odrzucając Ukraińców od Wołczańska.

Dlaczego to ważne:

1) Tymi terenami idzie rosyjskie zaopatrzenie z Biełgorodu. Już teraz najważniejsze drogi są w zasięgu ukraińskiej artylerii, ale obecność wojsk całkowicie zamknie tę trasę.

2) Im dalej Ukraińcy wejdą na rosyjskie tyły w tym większym kłopocie znajdą się Rosjanie z Izium. Jeden rzut oka na mapę pokazuje dlaczego. Znajdują się między dwiema rzekami – Dońcem a Oskilem i mają niewiele dróg odwrotu.

Kontrola obszaru przygranicznego w dniu 20.05.2022. Wioski Ternowa i Rubiżne odbite przez Rosjan, w prawym górnym rogu widoczny Wołczańsk. Poniżej zdobycze ukraińskie po wschodniej stronie Dońca. Mapa: @War_Mapper

Następne dni mogą być decydujące. Na razie w ogóle nie wierzę już w jakiekolwiek zagrożenie dla Słowiańska czy Kramatorska. W obecnej grze Rosjan pozostaje tylko Siewierodonieck i Lisiczańsk. Obie strony wydają się gonić resztkami sił. Teoretycznie, na tyłach tworzone są nowe oddziały, ale w praktyce, żadne większe posiłki nie docierają na front. Przed kilkoma dniami doszło do rosyjskiego ataku w obwodzie sumskim. Napastnicy przekroczyli granicę i próbowali zająć jedną z miejscowości, ale zostali powstrzymani przez pograniczników. W innych miejscach obwodu trwała wymiana ognia artyleryjskiego. To nowość, bowiem ten północny obwód Ukrainy pozostawał spokojny od czasu rosyjskiego odwrotu z początku kwietnia. Wydaje się, że tego typu ruchy pozorujące większy atak będą się powtarzać, po to by spowolnić ukraińskie postępy w okolicach Charkowa. W jaki sposób?

Kijów postanowił wesprzeć regularne oddziały jednostkami wojsk terytorialnych, do niedawna przypisanych do swoich rodzinnych obszarów. Zasada ta uległa zmianie po znowelizowaniu prawa tak, by przerzut OT mógł się odbywać w pełnej swobodzie, wymaganej przez warunki wojenne. Warto zauważyć, że prezydent Zełenski odwołał dowódcę terytorialsów. Istotnym problemem stała się marna organizacja przerzutu tych jednostek do Donbasu. Ukraińskie dowództwo wzmacnia nimi front, ale prowadzi to do tego, że często ta lekka piechota ląduje na trudnych odcinkach, a nie jest jej dostarczany odpowiedni ekwipunek i uzbrojenie. Są też problemy w koordynacji. OT działało mocno indywidualnie (ze swobodną inicjatywą) we własnych rewirach, ale na obcej ziemi ich wpięcie w łańcuch dowodzenia nie przebiega bez problemów. Poirytowani żołnierze nagrywają filmiki z apelami, czasem samowolnie opuszczają stanowiska. To pokazuje jak napięta jest sytuacja. Pozorując ataki na dalekiej północy, Rosjanie próbują wiązać siły ukraińskie i zachęcać OT do powrotu w rodzinne strony.

Podsumowując. Donbas to prawdziwa maszynka do mięsa. Intensywność prowadzonych działań oznacza, że strona atakująca nie będzie w stanie długo kontynuować operacji o takim natężeniu. Na kierunek Popasnej Rosjanie rzucili m.in. wojska powietrzno-desantowe (WDW) oraz tzw. wagnerowców. Jednym słowem, najbardziej doświadczonych żołnierzy. Zapewne wykorzystano też oddziały walczące do tej pory o Mariupol. W związku z kapitulacją Azowstali (16 maja) część z nich została oddelegowana do walk na łuku Dońca. Co prawda, pojawiają się informacje o tym, że niektórzy z ukraińskich obrońców z Azowstali odmawiają złożenia broni, ale na tym etapie nie ma to już znaczenia wojskowego. Siły ukraińskie w Donbasie są skrwawione, a sytuacja z odwodami niejasna. Część komentatorów uważa, że może dojść do załamania frontu.

Nie jestem tak pesymistyczny. Rosyjskie postępy okupione są ogromnymi stratami w sprzęcie i ludziach. Brak dominacji w powietrzu i gorsze rozpoznanie, niwelują przewagi osiągane przeważającą siłą artylerii. Tymczasem wiemy, że wojska ukraińskie wprowadziły do walki zachodni sprzęt, m.in. precyzyjne haubice M777, czy otrzymane od Polski czołgi T-72. Powątpiewam w to, czy Rosjanie w ogóle są zdolni do szturmowania większych miast, biorąc pod uwagę ile ich kosztowało zdobycie Mariupola. Bez tych ośrodków trwała kontrola nad terenem będzie niemożliwa. Obrońcy zachowają podstawę do prowadzenia działań zaczepnych, tak jak to było w pierwszym etapie wojny, co z kolei z czasem zmusi napastników do odwrotu.

Od dawna powtarzam, że bez powszechnej mobilizacji prowadzenie tej wojny stanie się dla Kremla niemożliwe. Ukryty pobór, który w ostatnich tygodniach miał dotyczyć rosyjskich 40-50 latków z doświadczeniem wojskowym, a także wszystkich zdolnych nosić broń z terenów okupowanych obwodów ługańskiego i donieckiego, na dłuższą metę nie rozwiązuje problemu. Podobno Kreml gromadzi siły na Białorusi, w obwodzie kurskim i w okolicach Chersonia, wątpię jednak by ponowienie ofensywy z tych kierunków było możliwe w chwili gdy trwa kulminacyjny moment walk w Donbasie. Co ciekawe, wiadomo że Ukraińcy podejmują ostrożne próby ataku na południu, zarówno w obwodzie chersońskim jak i zaporoskim. Ponoszą przy tym straty, ale wyraźnie szukają słabych punktów w obronie przeciwnika. Na tę chwilę nie ma takich przesłanek, ale nie można wykluczyć, że któreś z tych uderzeń wedrze się dalej na tyły Rosjan np. w kierunku na Melitopol, co ponownie przerwie komunikację Krymu z Donbasem i zagrozi jednostkom stacjonującym w Chersoniu. Władze w Kijowie oficjalnie zapowiadają generalną ukraińską ofensywę na przełom czerwca i lipca. Należy jednak traktować te deklaracje z przymrużeniem oka. Jej rozpoczęcie będzie warunkowane przez sytuację na froncie i dostępność odwodów.

Tymczasem obserwujmy Donbas, miasto Bachmut i łuk Dońca. W moim przekonaniu, istnieje duża szansa na to, że rosyjska ofensywa załamie się do końca maja, nawet jeśli w najbliższych dniach czynione będą kolejne, miarowe postępy w rejonie Popasnej i Siewierodoniecka.


Niniejsza strona jest utrzymywana z wpłat darczyńców i dzięki wsparciu Patronów.

PayPal

PayPal



Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ.

https://patronite.pl/globalnagra

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.