Paraliż Rosjan – ukraińskie drony niszczą zaplecze i logistykę

Czarne obłoki nad Moskwą to symbol rosyjskiej bezradności wobec ukraińskich dronów. Nadchodzi paraliż, który objawia się pierwszymi kolejkami na stacjach benzynowych i coraz większymi problemami z przyfrontowym zaopatrzeniem. A to dopiero początek.


19-06-2026


Jest dopiero połowa 2026 roku a już widać, że będzie on znacznie lepszy dla Ukrainy niż dwa ubiegłe lata.

Kijów przetrwał wielopoziomowy kryzys związany z sypiącym się frontem, amerykańską presją, zniszczoną energetyką, skandalem korupcyjnym i brakiem środków finansowych. Mimo że wojsko ukraińskie nadal mierzy się z wieloma wyzwaniami, w tym brakami kadrowymi, a rosyjskie naloty przynoszą kolejne zniszczenia i ofiary wśród ludności cywilnej, nikt poważny nie mówi już dzisiaj o ukraińskiej kapitulacji. Perspektywa załamania się obrony jest dzisiaj nieporównywalnie dalsza niż ubiegłej jesieni.

Tego samego nie można jednak powiedzieć o Rosjanach, dla których okno możliwości zostało zatrzaśnięte. Mimo buńczucznych zapewnień Kremla o postępach na wszystkich frontach, rzeczywistość przynosi otrzeźwienie. To, że Władimir Putin nie jest w stanie zrealizować podstawowego założenia wojny jakim jest zajęcie Donbasu można maskować zapewnieniami, że na kluczowych kierunkach armia mozolnie posuwa się naprzód. Jednak niemal codziennego bombardowania Moskwy nie sposób Rosjanom wytłumaczyć. A to tylko fragment obrazu.

Naloty na Federację Rosyjską.

Narastająca ukraińska kampania powietrzna powoduje coraz większe spustoszenie na rosyjskim zapleczu. Od dwóch miesięcy trwa rozbudowana operacja paraliżowania logistyki na południu Ukrainy, ze szczególnym uwzględnieniem Krymu oraz prowadzącego do niego korytarza lądowego. Ukraińskie drony coraz śmielej i głębiej penetrują głębokie zaplecze Federacji Rosyjskiej. Jak na razie, rosyjskie dowództwo nie znalazło skutecznego sposobu na ich powstrzymanie, poza uderzeniami odwetowymi, które jedynie intensyfikują wymianę ciosów. Można powiedzieć, że zniszczonej w minionych latach Ukrainy nie da się znacząco bardziej zdewastować, a tymczasem rosyjski interior daje niemal nieograniczoną liczbę celów.

W ostatnich dniach ukraińskie drony po raz kolejny poraziły strategiczną rafinerię MNPZ w moskiewskiej dzielnicy Kapotnia. To szczególnie dotkliwe, ponieważ w Rosji narasta kryzys paliwowy. W przeciwieństwie do ubiegłorocznego, tym razem dotyka także centrum kraju wraz ze stolicą. Jeszcze przed atakiem władze wprowadziły limity na tankowanie zaczynające się od 60 litrów na wizytę, a po zniszczeniu rafinerii zostaną jeszcze zaostrzone. Wszystko to pomimo gęsto ustawionych pierścieni obrony przeciwlotniczej, wyłączenia Internetu i telefonii komórkowej. Obłoków czarnego dymu ani huku atakujących w dzień dronów nie dało się ukryć. Podobnie jak w przypadku ataków na Sankt Petersburg w trakcie prestiżowego szczytu gospodarczego.

O ile ataki na duże miasta wyglądają spektakularnie i stanowią olbrzymi cios dla autorytetu władzy, o tyle najgorzej sytuacja wygląda na Krymie, który jest logistycznie wyizolowany. Problemem staje się już nie tylko niedostępne paliwo, ale także artykuły pierwszej potrzeby wykupywane przez panikujących mieszkańców. Sytuacja różni się zależnie od regionu, przy czym najgorzej mają te położone na południu kraju. W ciągu ostatnich kilku tygodni zaatakowane zostały kolejne rafinerie, składy paliwowe, przepompownie i terminale w Syzraniu, Samarze (Kujbyszewska), Saratrowie, Jarosławiu, Riazaniu, Kiriszi, Tatarstanie, Noworosyjsku i wielu innych. Szerokim echem odbiło się uderzenie w strategiczne rezerwy paliwowe w Rybińsku, których pożar widziany był z kilku kilometrów.

Podobnie efektowne było trafienie pocisków manewrujących FP-5 „Flamingo” w zakład „Progress”, w czuwaskich Czeboksarach. Produkuje on anteny do dronów, zestawy UMPK, a także elektronikę do m. in. czołgów i okrętów. Skuteczne porażanie zakładów zbrojeniowych głowicą bojową ważącą 1050 kg jest czymś nowym, dużo bardziej niszczycielskim niż punktowe uderzenia lżejszych bezzałogowców. Do tej pory Flamingów używano oszczędnie. Ich niedopracowany system nawigacji ograniczał skuteczność, a rozmiary ułatwiały zestrzelenie. Fakt, że dwa z pięciu pocisków dotarły do położonego głęboko w Rosji celu (ok. 1000 km), sugeruje poważną degradację rosyjskich zdolności przeciwlotniczych.

Obecna kampania dronowa rozpoczęła się jeszcze w styczniu, nasilając się od przełomu marca i kwietnia, a moment kulminacyjny zapowiadany jest na koniec lata. W poprzednich latach wysoka intensywność ataków okresowo zanikała, ze względu na kończące się środki. Tym razem nie tylko trwa nieprzerwanie od pół roku, ale imponujące tempo jest utrzymywane już drugi miesiąc. Ma to swoje określone skutki, których widocznym efektem jest wprowadzenie przez rosyjskie władze zakazu eksportu benzyny, diesla i paliwa lotniczego, który ma obowiązywać co najmniej do końca roku. Szereg regionów wstrzymał sprzedaż paliw dla odbiorców prywatnych, w pozostałych obowiązują limity lub kartki. Jednym z doraźnych działań administracyjnych jest obniżenie dopuszczalnej jakości paliwa (wyższe zasiarczenie). Import z Białorusi stał się tak duży, że zaczyna zagrażać stabilności lokalnego rynku.

W nadchodzących tygodniach Rosjanie będą musieli przyzwyczaić się do racjonowania i długich kolejek na stacjach benzynowych, odwołanych lotów i kłopotów z zaopatrzeniem. Brak paliwa może poważnie utrudnić pracę rolnikom, a to obniży efektywność zbiorów. Z czasem rafinerie będą naprawiane i sytuacja powinna ulec poprawie, natomiast tak duży kraj jakim jest Rosja, opiera swoje codzienne funkcjonowanie na transporcie kołowym. Jego zachwianie pogorszy codzienne życie bardzo wielu Rosjan. Kolejnym będzie kryzys energetyczny. Nie chodzi tylko o elektrownie, ale także fakt częstego używania spalinowych generatorów prądu. W założeniach ukraińskich sztabowców, przeniesienie kosztów wojny na agresora ma być powszechnie odczuwalne społecznie, co w rezultacie ma skłonić władze do zakończenia wojny. Cel ten jest oficjalnie komunikowany przez Kijów.

Mniej widocznym na pierwszy rzut oka następstwem opisanych działań, jest ich wpływ na stan finansów państwa, a przede wszystkich dochody ze zbycia surowców. Niszczenie terminali w połączeniu z polowaniem na tankowce, zarówno przez Ukraińców jak też państwa Zachodu, doprowadza do zmniejszenia możliwości eksportowych i skutecznie uniemożliwia Moskwie pełne wykorzystanie górki cenowej wytworzonej przez kryzys w Cieśninie Ormuz. W obecnej chwili cena za baryłkę ropy Brent ponownie spadła poniżej 80 USD, co jest związane z ogłoszeniem wstępnego porozumienia między USA a Iranem. Uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie doprowadzi do dużego spadku cen surowców, dochodów rosyjskich koncernów, a w rezultacie także rosyjskiego budżetu. Co ważne, podczas ostatniego szczytu G7 Donald Trump zapowiedział przywrócenie sankcji na sprzedaż rosyjskich surowców.

Zniszczenie logistyki przyfrontowej.

O ile uszkodzone rafinerie lub terminale można remontować, okresowo przywracając je do funkcjonowania, o tyle działania naprawcze nie zawsze są możliwe na frontowym zapleczu. Po zburzeniu mostu, możliwe jest położenie przeprawy pontonowej, ale i ona staje się celem ataku. Prowadzona przez Siły Systemów Bezzałogowych (SBS) operacja zmierzająca do przecięcia transportu odbywającej się tzw. korytarzem krymskim (mowa o drodze R280/P280), oraz logistycznego odcięcia samego Krymu, przynosi nadspodziewanie dobre efekty. W chwili obecnej rosyjskie jednostki liniowe mają poważne problemy z zaopatrzeniem. Mnożą się narzekania żołnierzy na brak dostaw paliw.

Jeden z ataków dronowych na rosyjskie pojazdy – droga P280. Źródło: Pierwszy Korpus Azow.

Setki spalonych cystern, zarówno wojskowych, jak i cywilnych, a razem z nimi ofiary wśród kierowców fatalnie wpływają na już nadszarpnięte zdolności rosyjskiej armii do kontynuowania ofensywy. Z czasem sytuacja ta przełoży się na deficyty amunicji, a wreszcie aprowizację. W ostatnim czasie SBS skupiają uwagę na mostach i przeprawach, w tym przede wszystkim tych prowadzących na Krym (np. Czonhar, Armiańsk, Heniczesk). Takie nasilenie i ponura metodyczność ostrzału zdarza się na tych terenach po raz pierwszy od… wiosny 2023 roku, kiedy to przygotowywano grunt pod zaporoską kontrofensywę. Tym razem siły ukraińskie ustanowiły faktyczną kontrolę ogniową nad drogami korytarza, co stało się możliwe dzięki masowej produkcji dronów – obserwacyjnych i uderzeniowych (tego nie było trzy lata temu).

Bardzo ważnym elementem nalotów jest polowanie na różnego typu systemy przeciwlotnicze. Jak podaje Robert „Madziar” Browdi, od początku roku do końca maja zniszczono aż 174 różnego typu urządzenia: stanowiska ogniowe, radary, systemy zakłócania elektronicznego (WRE). Charakterystyczną cechą ukraińskiej taktyki jest użycie dronów krótkiego zasięgu do „wyrąbywania” korytarza w rosyjskiej OPL, przez który następnie wlatują dalekosiężne drony (np. AN-196 Lutyj, Morok, FP-2) lub pociski o większym ładunku (jak FP-5). W zgodnych komunikatach ukraińskiego dowództwa, Krym ma stać się „odcięta wyspą”. Pytanie jaki jawny lub ukryty cel kryje się za tą deklaracją?

Musimy pamiętać, że rosyjsko-ukraińska wojna zaczęła się od zajęcia Krymu w 2014 roku i po dziś dzień pozostaje on kamieniem węgielnym konfliktu, symbolem politycznym. Ze względu na swoje położenie ma także ogromne znaczenie geostrategiczne, umożliwiając Rosji projekcję siły na całym Morzu Czarnym. W narracji Kremla, półwysep prezentowany jest jako atrakcyjne miejsce do życia i wypoczynku, a jego „odzyskanie” to powód do nieustającej celebry. Politycznie, ze wszystkich możliwych i niemożliwych do wykonania ustępstw, kontrola nad Krymem jest ostatnim z czego Rosjanie gotowi byliby zrezygnować. Dlatego właśnie Kijów niszczy ten obraz, podtrzymując roszczenia wieczną groźbą kolejnych ataków lotniczych.

W kontekście zmagań zbrojnych, półwysep stanowi zaplecze oddziałów operujących na frontach chersońskim i zaporoskim. Jego skuteczne odcięcie doprowadzi do utraty zdolności ofensywnych przez zgrupowane tam oddziały. Jeśli utrudnienie logistyki utrzyma się także na korytarzu krymskim, podobne problemy będą miały jednostki działające na pograniczu obwodów donieckiego, dnipropietrowskiego i zaporoskiego. To znacznie poprawia pozycję mniej licznych od przeciwnika oddziałów ukraińskich, które od lutego prowadzą lokalne kontrataki. Największy sukces osiągają w rejonie Steponogórska, gdzie w praktyce wymazano rosyjskie postępy z ostatnich trzech lat (!), oraz pogranicza dniepropietrowskiego, gdzie sukcesywnie odzyskiwane są tereny utracone w 2025 roku.

Kierunek ukraińskich kontrataków w rejonie trójstyku obwodów: zaporoskiego, dnipropietrowskiego, zaporoskiego. 19/06/2026. Na podstawie mapy Playfra: https://playframap.github.io
Kierunek ukraińskich kontrataków w rejonie Steponogórska 19/06/2026. Na podstawie mapy Playfra: https://playframap.github.io
Kierunek kontrataku 3 Korpusu w rejonie Łymania, próba zabezpieczenia północnej flanki na rzece Żerebiec. 19/06/2026. Mapa: https://playframap.github.io

W dalszej perspektywie, napór na innych odcinkach oraz problemy logistyczne mogą spowolnić lub w najlepszym razie wstrzymać rosyjską ofensywę na priorytetowym dla Kremla kierunku pokrowskim. Odcinek ten stanowi jeden z nielicznych rejonów, w którym Rosjanie mozolnie posuwają się naprzód. Dowództwo ukraińskie na razie wiąże duże siły rosyjskie w Konstantynówce, jednakże obrona miasta powoli zbliża się do końca. W ostatnich dwóch tygodniach Rosjanom udało się przeniknąć do zachodnich i centralnych zabudowań, co przy utrzymaniu trendu doprowadzi do wypchnięcia obrońców z pozycji. Schyłkowa faza obrony może potrwać kilka tygodni, niemniej póki trwa, pozostałe odcinki pozostają podatne na ukraińskie kontrataki. Planowana przez rosyjskie dowództwo wiosenno-letnia ofensywa nadal nie może się rozwinąć, co samo w sobie jest niezwykle wymowne.

Kwestie polityczne, logistyczne i wojskowe stanowią trzy oczywiste cele prowadzonej kampanii lotniczej. Przychodzi mi jednak do głowy jednak jeszcze jeden, tym razem ukryty.

Południe jest najważniejsze – znowu.

Kilka lat temu pisałem na tych łamach dlaczego, ze strategicznego punktu widzenia, przecięcie korytarza krymskiego przez siły ukraińskie jest w stanie rozstrzygnąć wojnę na korzyść Kijowa. Dzisiaj znaczenie tego wąskiego paska terenu nie uległo większym zmianom. To nadal klucz do sukcesu. Mamy jednak sytuację całkowicie odwrotną do tej z lata 2023 roku. Wtedy to ukraińskie dowództwo przygotowało zgrupowanie liczące 12 brygad (50-60 tys. żołnierzy) i to tylko na odcinku zaporoskim. Dzisiaj możliwe byłoby zgromadzenie ok. 10-15 tys. żołnierzy, bo prawdopodobnie tylu służy w oddziałach szturmowych podległych bezpośrednio gen. Syrskiemu. To nie są siły pozwalające na dużą ofensywę, ale przy odpowiednim wsparciu artylerii i dronów, będą w stanie zrealizować operację zaczepną o ograniczonej skali, co udowodniły działaniami pod Pokrowskiem oraz w obwodzie dniepropietrowskim.

Trzy lata temu, Ukraińcy rzucili się do ataku bez przewagi w powietrzu, licząc na zduszenie wroga jedynie ogniem artylerii, przez co w pierwszych tygodniach ponieśli wysokie straty nie realizując założonych celów. Dzisiaj dominują nad polem walki dzięki dronom średniego zasięgu, a przewaga ta jest dalece bardziej efektywna od rwanego i nie zawsze celnego ostrzału rakietowego. Panuje też większa świadomość sytuacyjna dzięki zaawansowanym systemom obserwacji i komunikacji. Cele wybierane są w sposób skoordynowany przez SI (sztuczną inteligencję), drony docierają głębiej i jest ich znacznie więcej. Na wiosnę 2023 roku przygotowanie ogniowe, czy mówiąc inaczej kształtowanie pola walki, trwało zaledwie kilka tygodni, obecnie ciągnie się drugi miesiąc, a lato jeszcze przed nami.

Mapa przedstawia 270 zgeolokalizowanych nagrań (z puli ponad 500) ataków ukraińskich dronów na rosyjskie ciężarówki i cysterny, w okresie od stycznia do czerwca 2026 roku. Większość z nich jest z maja/czerwca. Autor: Clement Molin

Wymienione okoliczności prowadzą mnie do wniosku, że mimo wszystkich przeciwności, ukraińskie dowództwo będzie chciało przeprowadzić operację zaczepną pod koniec lata tego roku, a jej celem może być zagrożenie korytarzowi oraz zbliżenie się do Krymu. W chwili obecnej rejon Chersonia i zachodniego Zaporoża jest dla Rosjan drugorzędny, będąc jednocześnie najbardziej narażonym na następstwa zdławionej logistyki. Broniące go zgrupowanie „Dniepr” którego rdzeń stanowi 58. Armia, wzmocniona komponentem WDW oraz jednostkami sił specjalnych (podaję za ppłk Maciejem Korowajem), jest mocno osłabione i ma wyraźne problemy z utrzymaniem linii (wschodni brzeg zalewu oraz trójstyk obwodów).

Jakikolwiek ukraiński atak albo zaskakujący desant, nałoży się na efekty prowadzonej kampanii lotniczej oraz narastająca panikę wśród rosyjskich mieszkańców Krymu, co znakomicie współgra z kijowską narracją narzucania warunków zawieszenia broni. Instalacje wojskowe na półwyspie są regularnie atakowane, w tym składy, magazyny i lotniska. Ewentualne wsparcie lotnicze będzie utrudnione, podobnie jak transport zaopatrzenia i uzupełnień przez uszkodzone i nieustannie atakowane mosty. Wyschnięty obszar dawnego zalewu, który porośnięty jest przez wysokie trzciny i trawy, ułatwia przenikanie grup dywersyjnych na rosyjskie tyły. Wreszcie, dominacją dronów u zachodnich wybrzeży Krymu, teoretycznie pozwala na ponowienie znanych z przeszłości operacji desantowych.

Ataki ukraińskich dronów na mosty i przeprawy w rejonie przesmyku Perekopu. 13.06.2026. Autor: Clement Molin

Oczywiście, aby taka decyzja w ogóle zapadła, najpierw musi dojść do skutecznego „zagłodzenia” rosyjskiego zgrupowania. Pozbawieni zapasów żołnierze nie będą w stanie stawić skutecznego oporu. Poza tym ogólna sytuacja na froncie powinna być na tyle korzystna, aby nie pojawiła się konieczność gwałtownego przerzucania sił do ratowania przerwanego gdzieś indziej frontu. Szczególnie, że na głębokości do 20-30 km od linii kontaktu obecność rosyjskich dronów jest równie liczna co ukraińskich (a punktowo nawet większa). Wiele więc zależy od skuteczności wdrażanych reform, liczebności ukraińskich uzupełnień i ogólnej kondycji Sił Zbrojnych Ukrainy. Długotrwała próba izolacji pola walki masową obecnością dronów jest najmocniejszą przesłanką, że coś jest na rzeczy.

Całkowita izolacja.

Inaczej niż w ubiegłych latach, ukraińskie działania obliczone zostały na długie trwanie. Zachodnie finansowanie, ukraińska innowacyjność, pogłębiona współpraca z europejskimi koncernami zbrojeniowymi, wszystkie te elementy pozwalają na miarowy wzrost produkcji dronów i pocisków rakietowych, a także wprowadzenie kolejnych innowacji. Rosjanie pozostają pod tym względem wyraźnie zapóźnieni. Minister Obrony Fedorow twierdzi, że nie będą oni w stanie odzyskać inicjatywy przez następne pół roku. To szeroko otwarte okno dla ukraińskich działań, a więc możliwość narzucenia rozgrywki po raz pierwszy od sierpnia 2024 roku.

Wojna uległa kolejnemu przeobrażeniu. Rozbudowa wojsk dronowych pozwala niwelować deficyty osobowe. Siły ukraińskie, pomimo braków kadrowych, są w stanie skutecznie kontratakować. Tym bardziej, że po dwóch latach działań ofensywnych rosyjskie linie są rozciągnięte, a propagandowa taktyka „flagowania” budowała przekonanie osiągania postępów większych niż w rzeczywistości. Przypomina się nieco sytuacja z początku wojny, gdy rosyjskie kolumny przemieszczały się głównymi drogami pozostawiając całe ukraińskie garnizony w poszczególnych miastach. Dzisiaj jednak nie mówimy o liczących setki pojazdów zgrupowaniach, a rozsianej na dużej przestrzeni piechocie. Kontrola terenu jest więc dużo bardziej iluzoryczna niż sugerują to publikowane w Internecie mapy.

Jeśli pod koniec lata Ukraińcy będą w stanie wprowadzić do masowego użycia wyprodukowane własnym sumptem pociski balistyczne, Rosjanie przejdą płynnie z kryzysu paliwowego, w kryzys energetyczny. To elektrownie i elektrociepłownie staną się głównym celem ukraińskich pocisków. Piszę o tym wszystkim aby zwrócić uwagę na jedną, niespotykaną dotąd okoliczność. Nie ma obecnie żadnych przesłanek aby sądzić, że ukraińskie ataki powietrzne osłabną z powodów innych niż atmosferyczne, jak przejściowa zmiana pogody (mgły, deszcze, śnieżyce). Intensywność zarówno tych dalekosiężnych jak i przyfrontowych będzie utrzymywana na relatywnie wysokim poziomie. Prawdopodobnie wyższym niż podobne w charakterze ataki rosyjskie.

Pocisk FP-5 „Flamingo” podczas targów zbrojeniowych Eurosatory 2026 w Paryżu. Autor zdjęcia: Clement Molin

Putin wyraźnie przegapił moment, w którym mógł doprowadzić do korzystnego dla siebie zamrożenia konfliktu w połowie 2025 roku, gdy Ukraina była w fatalnej sytuacji. Dzisiaj to Kijów znajduje się w znacznie lepszej pozycji negocjacyjnej. Co więcej, wygląda na to, że po zakończeniu wojny z Iranem, USA ponownie skieruje swoją uwagę ku Ukrainie. Tym razem jednak, nauczony przegraną w Ormuzie Donald Trump, wyraźnie inaczej patrzy na wojnę, zdając sobie sprawę w jak fatalnym położeniu jest Władimir Putin.

Doświadczenie niesłabnących ataków irańskich dronów, ograniczonej skuteczności amerykańskich bombardowań, okazało się gorzką lekcją na temat współczesnego pola walki, gdzie słabszy przeciwnik jest w stanie utrzymywać się w wojnie zadając dotkliwe straty silniejszemu, co pozwala wymusić korzystny rozejm. To właśnie tutaj upatruję powodów jego zaskakującej zmiany stanowiska podczas szczytu G7, na którym poparł pozostałe państwa silnie wspierające Ukrainę, zapowiadając przywrócenie sankcji na rosyjską ropę.

I jeszcze jedno. Przykład cieśniny Ormuz udowadnia, że Ukraina jest w stanie zakończyć wojnę na dogodnych dla siebie warunkach, a najlepszym dla Rosji wyjściem z kosztownego konfliktu, jest jego jak najszybsze zakończenie. Pytanie brzmi: czy jest zdolny do trudnego kompromisu? Czy też wybierze dalszą eskalację ogłaszając kolejną falę mobilizacji? Utwierdzam się w dawno wyrażonym przekonaniu, że warunkiem zakończenia konfliktu jest wyeliminowanie Władimira Putina z procesu decyzyjnego. Zobaczymy do czego zdolne będą rosyjskie elity.


Globalna Gra jest wspierana przez Patronów.

Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ

Możesz też postawić mi kawę:

buycoffe.to/globalnagra/

suppi.pl/globalnagra/

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *