Ostatni szturm na Donbas

Rosjanie się spieszą. Chcą jak najszybciej zająć pozostałą część Donbasu. Sukces ten wypełniłby minimalne założenia Kremla. Czują, że mogą Ukraińców złamać, dlatego napierają na wielu kierunkach. Czy wojna bliska jest rozstrzygnięcia?


26-11-2025


Spis treści:
I. Wstęp
II. Rosyjska adaptacja
III. Nowy etap

—–1. Porowatość frontu.
—–2. Taktyka przenikania.
—–3. Strefa śmierci.
—–4. Wojna dronów.

IV. Sytuacja na froncie
—–1. Hulajpole-Pokrowskie.
—–2. Pokrowsk-Myrnohrad.
—–3. Kupiańsk.

V. Problemy ukraińskiej armii
VI. Podsumowanie


Pod koniec listopada Waszyngton podjął kolejne starania zmierzające do przerwania działań zbrojnych na Ukrainie. Idący w kierunku tzw. „miękkiej kapitulacji” ultymatywny charakter amerykańskich żądań wobec Kijowa (o czym więcej pisałem w „Dylemat Ukrainy” – 22.11.2025), doskonale wpisuje się w rosyjską strategię dążąca do przejęcia pełnej kontroli nad Donbasem.

Jak pokazała treść nagrań opublikowana przez agencję Bloomberg, specjalny wysłannik amerykańskiego prezydenta Steve Witkoff doradzał Rosjanom jak mają rozmawiać z Trumpem, co uprawdopodabnia tezę o dużym wpływie Rosjan na działania przynajmniej części amerykańskiej administracji.

Z punktu widzenia Kremla liczy się cel a nie środki prowadzące do jego osiągnięcia. Jeśli Amerykanie ułatwią realizację tych zamierzeń, tym lepiej. Jeśli nie, Rosjanie spróbują podjąć jeszcze jeden wysiłek wojenny mający rozstrzygnąć ten etap konfliktu na ich korzyść. Czy mają na to siły? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Spotkanie Steve Witkoffa z Władimirem Putinem. Moskwa. 25.04.2025. Źródło: MSZ FR

I. Wstęp

Przygotowania do „ostatecznego szturmu” widoczne były już od początku roku. Rosyjskie dowództwo systematycznie gromadziło coraz większe siły na Donbasie, jednocześnie intensywnie naciskając na pozostałych odcinkach frontu. Deficyty ukraińskiej armii umocniły Putina w przekonaniu, że jej załamanie jest już bliskie, dlatego ponowił żądanie oddania kontrolowanej przez Ukrainę części obwodów donieckiego i ługańskiego. Uzyskanie ich w drodze negocjacji byłoby niezwykle korzystne i ustawiło rosyjską armię do wznowienia agresji na dogodnych warunkach i wybranym czasie.

Wydaje się jednak niemożliwe aby strona ukraińska przyjęła takie warunki porozumienia. Nie chodzi nawet o samych polityków. Jakimkolwiek ustępstwom terytorialnym czy wojskowym sprzeciwia się sama armia i ukraińskie społeczeństwo. Ukraińcy wielokrotnie pytali dlaczego mieliby przekazać tereny, których Rosjanie nie potrafią zdobyć? Nie bez racji. Od sierpnia 2024 roku, główny wysiłek działań ofensywnych skupiony był wokół aglomeracji Pokrowska i Myrnohradu, jednakże długo nie przynosił żadnych istotnych efektów.

Przełom nastąpił dopiero na przełomie października i listopada, razem z nadejściem jesiennej aury, gęstej mgły uniemożliwiającej pracę dronów. Rosjanom udało się przeniknąć do centrum Pokrowska i doprowadzić do dezorganizacji obrony. W chwili pisania niniejszego tekstu, siły ukraińskie nadal prowadzą działania opóźniające, w związku z czym ostatnia faza obrony trwa już ponad miesiąc przynosząc Rosjanom wysokie straty. Jednakże upadek aglomeracji jest tylko kwestią czasu. Im będzie on dłuższy, tym lepiej dla Ukrainy. Dlaczego?

Oddział 3 Samodzielnego Pułku Specjalnego Przeznaczenia w Pokrowsku. Listopad 2025. Źrodło: YouTube

Ponieważ zdobywanie miasta trwa zbyt długo, a Rosja boryka się z poważnymi trudnościami wewnętrznymi wytracając zdolności ofensywne i impet natarcia. Gwałtownie kurczące się zasoby w sytuacji spadających dochodów i rosnącej presji sankcyjnej dają Moskwie coraz mniejszą możliwość manewru. Narastające problemy sprawiają, że zdolność do prowadzenia wojny jest w całości uzależniona od zewnętrznego wsparcia najbliższych sojuszników – Chin, Korei Północnej i Iranu. Więcej o tym w analizie „Trzeci kryzys Rosji” (9.11.2025).

Dlatego pomimo szykowania się na długotrwały konflikt, w tym konfrontację z Zachodem, obecnym priorytetem Moskwy jest doprowadzenie do jak najszybszego zawieszenia działań na jak najlepszych dla niej warunkach. Z jednym zastrzeżeniem. Warunkiem porozumienia jest przejęcie pełnej kontroli nad Donbasem. Za prawdziwością tej tezy przemawia moim zdaniem ewidentna eskalacja w wojnie hybrydowej prowadzonej przeciwko Europie. Ma ona skłonić Zachód do rokowań i przyjęcia maksymalistycznych żądań Kremla w imię osiągnięcia mirażu trwałego pokoju. Moskwa stara się manipulować Waszyngtonem tak by wzmacniać własną agendę polityczną.

Putin nie chce zgodzić się na jakiekolwiek porozumienie bez Donbasu, mimo ewentualnych ustępstw strony ukraińskiej i politycznie przychylnej Rosji postawy Waszyngtonu. Zajęcie tych terenów było bowiem jednym z podstawowych powodów rozpoczęcia inwazji. Jeśli cel ten nie zostanie osiągnięty, będzie to jego osobistą porażką i klęską całej wojny, za którą odpowie głową. Problem polega na tym, że gdyby rosyjskie postępy miały dalej toczyć się w obserwowanym tempie, zajęcie reszty obwodu donieckiego trwałoby kolejne dwa lata i pochłonęło dziesiątki, a może setki tysięcy ofiar.


II. Rosyjska adaptacja

Rosjanie wielokrotnie udowadniali, że posiadają wysokie zdolności adaptacyjne. Pierwszym symptomem nowego podejścia było mianowanie ministrem obrony Andrija Biełousowa w maju 2024 roku. Technokraty odpowiedzialnego za racjonalizację kosztów. Miał on za zadanie przestawić gospodarkę na tory wojenne, z czego się wywiązał. To dzięki jego sumienności poprawiono efektywność produkcji zbrojeniowej, znacznie usprawniono logistykę i poddano kontroli wszechobecną korupcję, co zaowocowało podtrzymaniem materiałowych zdolności kraju do kontynuowania wojny.

Podjęto próby rozbudowy liczebności armii i przygotowano struktury do jej rozrostu. Prowadzone są intensywne działania propagandowe wśród dzieci i młodzieży mające dostarczać nowych rekrutów w perspektywie następnej dekady. Wreszcie, zainwestowano w produkcję dronów i pocisków rakietowych, aby intensyfikować bombardowania Ukrainy przyspieszając jej wyczerpanie. Cały ten proces adaptacyjny przebiegał wielomiesięcznymi etapami, dając efekty dopiero w drugiej połowie tego roku.

Jeszcze w styczniu rosyjska ofensywa zaczęła wytracać tempo, co doprowadziło do trwającej trzy miesiące pauzy operacyjnej. W tym czasie z pomocą wojsk północnokoreańskich (KRLD dostarcza sprzęt i amunicję – 6.5 mln pocisków artyleryjskich od połowy 2023 roku), w warunkach rwanego wsparcia amerykańskiego dla Ukrainy, siłom rosyjskim udało się odbić obwód kurski, co pozwoliło na przeniesienie dodatkowych oddziałów na donbaskie południe. Zrezygnowano także z powszechnego użycia ciężkiego sprzętu, którego wyraźnie zaczęło brakować, na rzecz samochodów i motocykli.

Ukraińskie bariery terenowe – połączenie pasa drutu kolczastego, rowów i betonowych przeszkód. Źródło: Clement Molin

Początkowo, taktyka ta przyniosła rekordowe straty wśród rosyjskiej piechoty. Jednak z punktu widzenia Biełousowa, takie działanie miało większy sens. Dzięki temu mógł on odbudować stany sprzętowe armii przygotowując ją do nowej kampanii. Wybieg ten w mojej ocenie, pozwolił na przedłużenie rosyjskich zdolności do kontynuowania działań ofensywnych o co najmniej pół roku, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości do odbudowy utraconego w minionych latach potencjału sprzętowego.

Według aktualnych szacunków rosyjskie fabryki opuszczać może rocznie maksymalnie ok. 300 czołgów T-80BW/BWM, 400 T-62, do 100 T-54/44 oraz po kilkanaście składanych T-64 i T-80U (dane za bardzo szczegółowym wątkiem na X – Jompy). Przy czym stany magazynowe sięgają jedynie 20-30% (link do prowadzonej na bieżąco bazy danych) poziomu wyjściowego z 2021 roku. Niemal brak jest modeli T-80BW/BWM (kilkadziesiąt sztuk) wobec czego w większej liczbie dostępne są jedynie pochodzące z lat 60’tych XX wieku czołgi T-62. Do tego dochodzą jeszcze modele rodziny T-72 i T-90 w łącznej liczbie ok 300, przy czym do modernizacji pozostały niemal wyłącznie najstarsze T-72 Ural/A. Tymczasem szacunkowo straty rosyjskie sięgnąć mogą do 1500 czołgów rocznie.

Składowisko czołgów T-62, 103 Zakład Pancerny w Atamanowce. 2021. Źródło: @darkbear_ru

Nieco lepiej sytuacja wygląda w dostępnych do renowacji pojazdach opancerzonych, jednakże tutaj także mowa głównie o egzemplarzach wyprodukowanych przed kilkudziesięciu laty, o ograniczonej funkcjonalności bojowej (najwięcej jest BTR-60/70/80 oraz BRDM-2). Tych w przyzwoitym staniem pozostało jeszcze ok. 1800 egzemplarzy i drugie tyle w gorszym. Podkreślić należy, że o ile straty z ubiegłych lat mogły zostać z grubsza uzupełnione, to sprzętem o przeważnie dużo słabszych parametrach bojowych, niż te w który wyposażony była rosyjska armia w styczniu 2022 roku.

Rosjanie planują zwiększanie produkcji nowych czołgów rodziny T-90 do średnio 258 sztuk rocznie w latach 2026-2036 (interesujący raport na ten temat wydał ostatnio Fortelligence Insight), nie wiadomo jednak jak plany te zrealizowane zostaną w rzeczywistości, choć w porównaniu z rokiem 2021 liczba produkowanych T-90M wzrasta (z ok 60 do ponad 200 rocznie). To oznacza utrzymanie ujemnego bilansu zastępowalności strat w trakcie aktywnej fazy wojny na wyniszczenie.

Ćwiczenia odrestaurowanych BMP-2. Stop klatka z filmu. Źrodło: TASS.

W powyższych warunkach przygotowanie dużej ofensywy mającej ostatecznie zająć Donbas wymagało znalezienia sposobu na radykalne zmniejszenie strat sprzętowych. Jednym ze sposobów było chwilowe zawieszenie działań zbrojnych, co obserwowaliśmy pod koniec ubiegłej zimy w formie pauzy operacyjnej. Ponieważ jednak mniejsza intensywność działań była i tak niewystarczająca, cenę oszczędności ponieśli rosyjscy żołnierze, co w dyktaturze jest akceptowalnym kosztem. Do czasu.

Stan ten nie może być długo utrzymywany. Razem z pogłębiającym się deficytem i spadkiem dochodów, wyczerpują się także budżety poszczególnych regionów. A to oznacza, że jednorazowe wypłaty należne ochotnikom podpisującym kontrakt z wojskiem spadły z czterech milionów rubli na początku roku, do zaledwie kilkuset tysięcy w październiku. To najpewniej przełoży się na spadek zainteresowania służbą, tym bardziej że część regionów w ogóle wstrzymała wypłaty. Administracja próbuje problem ten mitygować kilkukrotnym zwiększenie liczby reklam zachęcających do służby „tanich” zagranicznych najemników z Azji i Afryki.

W lecie sposób działania piechoty uległ ponownej zmianie. Już wcześniej Rosjanie zaczęli eksperymentować z taktyką „przenikania”, w której oddziały operują w dużym rozproszeniu. Teraz została ona dopracowana. Głównych postępów dokonano na odcinku zaporoskim, na styku obwodów donieckiego i dnipropietrowskiego, gdzie szerokość frontu i jego słabe nasycenie ukraińskim wojskiem pozwoliły omijać poszczególne punkty oporu. Mimo strat, taktyka ta pozwoliła na utrzymanie presji i miarowego przesuwania linii frontu. Zima może tę passę przerwać.


III. Nowy etap

Jest coś fascynującego w tym, jak szybko zmienia się sposób prowadzenia tej wojny. Na samym początku obserwowaliśmy taktykę walki manewrowej prowadzonej przez związki pancerno-zmechanizowane, jakiś czas później przeszliśmy do przedłużającej się bitwy pozycyjnej, wreszcie krwawych szturmów porównywalnych z okopami pierwszej wojny światowej. Od lata 2025 roku obserwujemy kolejną rewolucję, która bardzo utrudnia bieżące obserwowanie rzeczywistych obszarów kontroli. Klasycznie rozumiana linia frontu przestała istnieć, zamieniając się w szarą strefę niepewności. Dlatego zanim przejdę do opisu wydarzeń, wyjaśnię na czym polega obecna charakterystyka działań.

1. Porowatość frontu.

Z uwagi na bombardowania bombami szybującymi KAB (w październiku 2025 roku odnotowano ich 5,328), nasycenie pola walki dronami oraz rosyjską przewagę liczebną, jednostki ukraińskie zmieniły taktykę w obronie. Obecnie odchodzi się od obsadzania rozbudowanych fortyfikacji i ciągnących się kilometrami okopów na rzecz większego rozproszenia sił.

Poza terenami zabudowanymi, front składa się zazwyczaj z pojedynczych, zamaskowanych punktów oporu, w których przebywa po kilku żołnierzy. Pełnią oni rolę wysuniętych pikiet, które maja monitorować ruch przeciwnika i alarmować położonych na tyłach operatorów dronów oraz artylerię. Starają się unikać wykrycia, toteż nieprzymuszone nie inicjują kontaktu ogniowego (polecam relację Michaela Koffmana z wizyty na froncie).

Główne siły położone są w co najmniej kilkukilometrowym oddaleniu, tam gdzie teren albo zabudowa daje lepszą osłonę (lasy, pasy zadrzewienia śródpolnego, wsie, rejony umocnione itp.), a jednocześnie punkt ten stanowi lokalny środek ciężkości frontu. Obszar pomiędzy pikietami a zapleczem jest patrolowany przez niewielkie, kilku osobowe oddziały mające wyłapywać przenikającego przeciwnika. Poza osłoną bezzałogowców, bezpośrednimi działaniami zajmują się oddziały zmechanizowane przewidziane do dynamicznego stabilizowania frontu, mogące szybko interweniować gdy sytuacja tego wymaga.

Na niektórych odcinkach wysunięte punkty oporu zastępowane są sensorami i kamerami, a patrole prowadzą wyłącznie drony powietrzne i naziemne. Dlatego warunki pogodowe – mgła, ulewny deszczy czy śnieżyca, mają zasadnicze znaczenie dla utrzymania szczelności perymetru obronnego. Z drugiej strony, dobra pogoda i sezonowy brak zieleni uniemożliwia atakującemu skryte zbliżenie się do pozycji.

2. Taktyka przenikania.

Przytłaczająca obecność dronów, braki w dostępności ciężkiego sprzętu, a także nieefektywność jego użycia, zmusiły Rosjan do prowadzenia działań ofensywnych w oparciu o piechotę. Jednakże frontalne ataki polegające np. na szturmach dużych grup motocyklistów przynosiły ograniczone skutki kosztem dużych strat. Szczególnie, że zasieki z drutu kolczastego, wykopy i betonowe zapory okazały się dla nich istotnymi przeszkodami w dotarciu do celu.

Doświadczenie bojowe pokazało, że lepsze efekty daje rozproszenie oddziałów na małe grupy oraz skryte wysyłanie ich na tyły ukraińskich obrońców. Żołnierze, którym uda się w ten sposób przeniknąć za linie, powoli gromadzą się w wyznaczonych punktach nim nie osiągną liczebności pozwalającej na realizację zadań. Może to być nękanie logistyki, przecięcie komunikacji, eliminacja operatorów dronów, ale także zajęcie konkretnych celów i ich utrzymanie do czasu przybycia wsparcia.

W ten sposób na ukraińską „porowatość” frontu nakłada się rosyjskie rozproszenie, całkowicie zamazując klasycznie rozumianą linię frontu. Nierzadko, poszczególne grupki pozostają w długotrwałym odcięciu od głównych sił i zaopatrywane są jedynie za pomocą dronów (powietrznych i naziemnych).

Jeśli Rosjanom uda się „przesaturować” obrońców (tak jak w przypadku OPL) zanim zlikwidują oni wszystkie grupy infiltracyjne, czyli zgromadzić się w wystarczającej sile aby uniemożliwić przeciwnikowi poruszanie się w danej strefie, front ulega przesunięciu. Bywa, że ukraińskie pikiety są eliminowane lub brane do niewoli, ale równie często wycofują się do własnych pozycji. Właśnie ze względu na duże rozproszenie. Skończyły się czas klasycznego okrążenia.

Efektem tego typu działań jest także „flagowanie” czyli przedzieranie się grupek na głębokie tyły przeciwnika i umieszczanie flag w poszczególnych miejscowościach. Nie dowodzi to jednak rzeczywistej kontroli terenowej. Główną funkcją jest wprowadzenie chaosu informacyjnego i zmylenie przeciwnika.

Rosyjski żołnierz wzięty do niewoli przez oddział Batalionu „Bractwo” HUR. Rosjanin nosi ukraiński mundur, częsta praktyka w operacjach przenikania na tyły. Źródło: Bratstvo_DIU

3. Strefa śmierci.

Obie strony przyjmują, że obszar między nimi o szerokości mniej więcej 15-20 km (czasami więcej) jest terenem umownie nazywanym „strefą śmierci”. Liczymy go od głównych pozycji w drugiej linii, wraz z „porowatą linią frontu” i przedpolem. Wszelkie poruszające się po tej przestrzeni obiekty, czy to żołnierze czy pojazdy, narażone są na nieustanny atak dronów i artylerii. Liczba sensorów czyni skryte poruszanie się zadaniem prawie niemożliwym. Przebywanie na otwartej przestrzeni oznacza narażenie się na bezpośredni atak, który trwać będzie aż do skutku, czyli wyeliminowania celu, jego ukrycia się (np. w piwnicy, bunkrze) lub opuszczenia strefy.

Wszelkie operacje ofensywne mają albo charakter rozproszonych forteli albo szybkich, etapowych działań. Poruszania się od punktu do punktu, pod osłoną nocy lub warunków pogodowych. Nieodzownym wyposażeniem są różnego typu środki zagłuszania (WRE), granaty dymne, płaszcze termoizolacyjne itp. Przestrzeń ta usiana jest pułapkami i minami. Drony nie tylko latają, ale także pozostawione w ukryciu przy szlakach komunikacyjnych, czekają na poruszającą się w pobliżu ofiarę. W ramach ciekawostki przytoczę opinię rosyjskiego milblogera Romanova (romanov_92), który uważa że przeciętny rosyjski szturmowiec żyje ok. 12 dni, a tylko średnio połowa z oddziału dociera na pozycje.

Ukraiński Stryker z fantazyjną klatką antydronową. Źródło: X

4. Wojna dronów

Szybki rozwój technologii umożliwił zwiększenie zasięgu i efektywności dronów. Obie strony dysponują wyspecjalizowanymi jednostkami tego typu. Po stronie ukraińskiej największą estymą cieszą się 414 Samodzielna Brygada Uderzeniowa Bezzałogowych Statków Powietrznych „Ptaki Madziara”, a po rosyjskiej Centrum Perspektywicznych Technologii Bezzałogowych „Rubikon”. Obie jednostki mają istotny wpływ na prowadzone działania, często decydując o skuteczności ataku lub obrony.

W ostatnich miesiącach coraz większe znaczenie ma tzw. duszenie logistyczne. Kiedyś zajmowało się tym lotnictwo, a dzisiaj to drony używane są do izolowania pola walki i atakowania szlaków transportowych zaopatrujących jednostki na bezpośredniej linii frontu. Z równie dużą intensywnością atakowane są wrogie grupy pilotów dronów. Stąd po stronie ukraińskiej, obecnie większe straty niż w piechocie, ponoszone są wśród logistyków i operatorów bezzałogowców.

Jeszcze kilka miesięcy temu proporcja była całkowicie odwrotna. Tendencja ta zapewne utrzyma się w perspektywie najbliższych miesięcy, mimo stosowania środków zaradczych. Dużą popularnością po obu stronach frontu cieszą się osłony siatkowe stawiane wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych, a także w samych miastach (np. w Chersoniu).

Po stronie rosyjskiej istotnym wsparciem pozostaje masowe użycie bomb szybujących, które mimo wspomnianej wcześniej ograniczonej liczby ciężkiego sprzętu, pozwalają piechocie pokonywać co poważniejsze umocnienia. Siłom ukraińskim nie udało się jak na razie zniwelować tej przewagi, mimo prób zakłócania ich lotu albo masowego użycia zachodniego lotnictwa. W obecnej chwili samoloty F-16 wykonują 80% wszystkich lotów bojowych, ale ich głównym zadaniem pozostaje polowanie na drony dalekiego zasięgu, których dotąd strąciły ponad 1300.


IV. Sytuacja na froncie

Skoro wiemy już jak wygląda taktyka walki pod koniec 2025 roku, pora przyjrzeć się sytuacji na froncie.

Rosjanie zintensyfikowali działania razem z nadejściem jesieni i pogorszeniem pogody, które ograniczyło skuteczność użycia dronów. Od wielu miesięcy wykorzystują swoją przewagę liczebną, starając się naciskać na wielu odcinkach frontu równocześnie. Przemieszanie linii wywalczone przenikaniem piechoty, wzmocnione zostało powracającymi na pole bitwy próbami przełamania z wykorzystaniem ciężkiego sprzętu.

Gen. O. Syrski w sztabie 7 Korpusu Szybkiego Reagowania, obw. doniecki. Listopad 2025. Źródło: CinC_AFU

Od początku października odnotowywane są coraz częstsze ataki obudowanych fantazyjnymi klatkami bojowych wozów piechoty, w asyście pojedynczych czołgów. Oszczędności poczynione w minionym półroczu pozwalają na ich ponowne użycie, choć wykryte kolumny ponoszą duże straty od ognia artylerii i dronów. Mimo wszystko, nawet jeśli pojazdy zostają zniszczone, bardzo często dowożą desant do celu lub w jego pobliże. Koszt ten przynosi więc pewien efekt.

Najważniejsze bitwy toczą się obecnie na pograniczu obwodu dniepropietrowskiego i zaporoskiego (Hulajpole-Pokrowskie), aglomeracji Pokrowska i Myrnohradu, oraz charkowskiego Kupiańska. To na nich się skupię, jako najlepiej oddających aktualną sytuację. Nieco bardziej stabilne są starcia w rejonie Steponohirska (brzeg Zalewu Kachowskiego), Konstantyniwki, Siewierska, Łymania (rejon Dońca Siewierskiego) i Wołczańska (rosyjskie pogranicze).

Mapa linii frontu z zaznaczoną linią fortyfikacji oraz trzema punktami – Hulajpole, Pokrowsk, Kupiańsk. Kolor zielony to rosyjskie zyski od 1.2025 r. Autor: Clement Molin (zmiany GG)

Stronie ukraińskiej nie udało się rozwiązać problemów kadrowych i braki te przybrały wymiar krytyczny. Na front ściąganie są jednostki szkoleniowe lub nieukompletowane, o niskim morale i wartości bojowej. Problemem jest także sam Sztab Generalny, który moim zdaniem spowalniał reformy, źle zarządza kadrą oficerską, a także nie posiada szerszej wizji jak zbudować efektywną obronę. Głównodowodzący gen. Ołeksander Syrski ma tendencje do mikrozarządzania, pojawiania się tam gdzie sytuacja staje się krytyczna, brak w tym jednak większej strategii. Mimo pewnej poprawy, nadal szwankuje komunikacja między poszczególnym oddziałami.

Omówmy pokrótce poszczególne odcinki.

1. Hulajpole – Pokrowskie

Linia frontu w rejonie Hulajpola. Stan na 24.11.2025. Autor: @Pouletvolant3

Zdecydowanie najbardziej problematyczny dla sił ukraińskich odcinek frontu, mimo że długo nie był kierunkiem priorytetowym dla Rosjan. Straty terenowe na Zaporożu to efekt prawdziwej kaskady następujących po sobie ukraińskich błędów. Osłabione przeniesieniem części rezerw na Charkowszczyznę oraz w rejon Pokrowska jednostki Operacyjno-Strategicznej Grupy „Dniepr” (głównie obrona terytorialna i oddziały rezerwowe) atakowane były po oflankowaniu od wschodu i północy. Lekko uzbrojone oddziały obrony terytorialnej nie były w stanie wytrzymać naporu przeciwnika.

Co ważne, przygotowane w ubiegłych latach pozycje obronne wybudowano skierowane na południe, co czyniło je w obecnej sytuacji bezużytecznymi. Z kolei duże otwarte przestrzenie z niewielką ilością drzew, nie dawały odpowiednich punktów obronnych. Nawet jeśli takowe się znalazły na brzegach lokalnych rzeczek, zła komunikacja wewnątrz grupy, błędy dowództwa i zatajanie powagi sytuacji nie pozwalały na ustabilizowanie sytuacji.

W rezultacie umocnionemu miasteczku Hulajpole (przed wojną ok. 16 000 mieszkańców) grozi dziś okrążenie od północy, a Rosjanie wdarli się do obwodu dnipropietrowskiego i prą na miejscowość Pokrowskie, będącą bardzo ważnym hubem logistycznym tego odcinka frontu, ze względu na krzyżujące się drogi z Dniepru i Hulajpola oraz dalej na wschód ku Donbasowi.

Konsekwencją tej porażki było odwołanie ze stanowisk dowódców 17. i 20. Korpusu Armijnego przez gen. Syrskiego oraz likwidacja OSG „Dniepr”. Niewielką poprawę w efektywności obrony uzyskano dopiero po bezpośredniej interwencji Sztabu Generalnego w połowie listopada, ale sytuacja daleka jest od stabilnej.

Kierunek ten uważam za dalece ważniejszy od Donbasu, ponieważ stwarza zagrożenie dla ciągów logistycznych i przybliża Rosjan do Dniepru. Pomiędzy aktualnymi liniami a obwodowym miastem Zaporoże w zasadzie nie ma umocnień (dopiero na przedpolu). Zagrożony będzie bardzo ważny węzeł logistyczny – miasto Pawłohrad, zaopatrujący cały wschodni front. Przełamanie obrony na obecnych liniach doprowadzi do zrolowania frontu od Hulajpola po dawny Zalew Kachowski, który od dwóch lat pozostaje bez większych zmian.

Pomijając wszystkie wymienione ukraińskie błędy, opisany przykład pokazuje jak skuteczna potrafi być taktyka przenikania na szerokim froncie jeśli obrońcy nie potrafią koordynować działań. Rosjanie wykonali powtarzające się rajdy niewielkich grup żołnierzy, którzy następnie umieszczali swoje flagi w miejscowościach położonych kilka kilometrów za linią frontu. Konfuzja jaką tym wprowadzili, przekonała niektóre niedoświadczone jednostki ukraińskie do opuszczenia pozycji.

W rezultacie, sąsiednie oddziały nagle traciły flanki, a z czasem dostawały się w okrążenie. Rosjanie nawet nie podejmowali większej walki, zwyczajnie je omijając. W przeciwieństwie do innych odcinków frontu, cały ten teren (stanowiący zresztą większą część „zysków” rosyjskich za 2025 rok) Ukraińcy utracili w relatywnie łatwy sposób. Inaczej jest przypadku Donbasu, gdzie przenikanie odniosło ograniczony skutek, głównie ze względu na większe nasycenie oddziałami ukraińskimi.

2. Pokrowsk-Myrnohrad-Dobropilla

Linia frontu w rejonie Pokrowska-Myrnohradu. 24.11.2025. Autor: @Pouletvolant3

Odcinek ten od początku roku stanowi główny kierunek rosyjskiej ofensywy. W celu utrzymania intensywności działań, rosyjskie dowództwo zdecydowało się przerzucić dodatkowe oddziały z pogranicza kurskiego oraz chersońskiego brzegu Dniepru. Mimo to, postępy były przez wiele miesięcy stosunkowo ograniczone, a Ukraińcy skutecznie kontratakowali. Z tego też powodu, ruch rosyjskich oddziałów zamiast na północ, zaczął postępować w kierunku zachodnim – czyli obwodu dniepropietrowskiego. Sytuacja uległa zmianie dopiero w drugiej połowie roku.

Taktyka przenikania doprowadziła na początku sierpnia do powstania tzw. występu dobropilskiego, który zagroził rozerwaniem ukraińskich linii obronnych między Pokrowskiem a Konstantyniwką. Rosjanie przedarli się kilka kilometrów wgłąb linii, zajmując pozycje na nowej ukraińskiej rubieży obronnej w rejonie wsi Zołotyj Kołodiaź i Kuczeriw Jar. Intensywne walki w tym rejonie trwały przez następne trzy miesiące. Ostatecznie, siłom ukraińskim, w tym m.in. elitarnym oddziałom 1 Korpusu Azow oraz 225 batalionu szturmowego, udało się zlikwidować rosyjski klin poprzez jego systematyczne wyizolowanie, a później likwidację odciętych grup.

Linia frontu na odcinku dobropilskim. Stan na 23.11.2025. Autor: @Pouletvolant3

Jednakże wysiłek ten wykorzystał rezerwy przewidziane do stabilizowania pozostałych kierunków uderzeń w rejonie aglomeracji. Przede wszystkim utrudnił obronę południowych przedmieść samego Pokrowska, które nie zostały nasycone odpowiednią liczbą żołnierzy. Co więcej, rosyjscy operatorzy dronów należący do specjalnie w tym celu przeniesionych jednostek „Rubikonu” zaczęli w bardzo sprytny sposób odcinać miasto od szlaków logistycznych jeszcze w sierpniu.

Utrudniona rotacja i ograniczone rezerwy, po raz kolejny doprowadziły do przenikania rosyjskich grup dywersyjno-rozpoznawczych na tyły obrony. O ile początkowo, były one sukcesywnie likwidowane, o tyle razem ze zmianą pogody (pojawienie się mgły) kilka takich grup liczących łącznie kilkuset żołnierzy, przedarło się do położonego na zachodnich krańcach miasta dworca całkowicie przecinając logistykę odcinka. W rezultacie załamała się obrona południowych i centralnych dzielnic miasta.

Według ukraińskich doniesień, Pokrowska broniło nie więcej niż 1000 żołnierzy. W celu ratowania sytuacji, gen. Syrski przerzucił jednostki swojej osobistej rezerwy, razem z oddziałami specjalistów z HUR Budanowa. Siły ukraińskie wycofały się za linię kolejową, do północnych dzielnic, a Rosjanie umocnili się w południowych. Walki pomiędzy poszczególnymi, polującymi na siebie grupami trwały w centralnej części miasta przez następnych kilka tygodni.

Zdobycie aglomeracji pokrowsko-myrnohradzkiej (liczącej przed wojną łącznie ok. 100 tys. mieszkańców) będzie największym rosyjskim zwycięstwem od marca 2023 roku, gdy zajęty został Bachmut. Jego znaczenie ma przede wszystkim wymiar polityczny. Wzmocni narrację Kremla, twierdzącej że Donbas nieuchronnie wpadnie w rosyjskie ręce, a Ukraina nie posiada już żadnych zdolności do obrony. Taka interpretacja pomija wysoki koszt tego zwycięstwa, o którym piszą sami rosyjscy żołnierze. Bitwa o aglomeracje należy do jednego z najbardziej krwawych starć tej wojny. W dodatku, Rosjanie mają wyraźne problemy z przypieczętowaniem operacji.

Z punktu widzenia wojskowego, Pokrowsk ma znaczenie przede wszystkim jako podstawa do prowadzenia kolejnego etapu natarcia na Donbas. Stanowić będzie doskonałe zimowe leże nadające się do przegrupowania oraz bezpieczną bazę dla operatorów dronów. W mojej ocenie, będzie to punkt wyjścia do uderzenia w kierunku Dobropili, a dalej Ołeksandrywki. Jeśli bowiem Rosjanie chcą zająć cały obwód doniecki, unikać będą bezpośredniej walki o ufortyfikowany Słowiańsk i Kramatorsk, zamiast tego starając się oskrzydlić je od zachodu.

Uderzając z południa na północ (podstawa Pokrowska) oraz z północy na południe (rejon Izium i Łymania). Pobocznym kierunkami tej bitwy są starcia w Konstantyniwce, Czasiw Jarze, Siewiersku i Łymaniu, mające naciskać na obrońców od wschodu. Obrona w tych rejonach trzyma się jednak mocno, co spowalnia tempo postępów. Dość powiedzieć, że linia frontu w tym rejonie przesunęła się zaledwie o kilka kilometrów od 2022 roku. Dopiero głębsze wdarcie się Rosjan w kierunku północnym zagrozi okrążeniem Konstantyniwki, a w rezultacie jej opuszczeniem przez SZU.

3. Kupiańsk

Stan linii frontu w rejonie Kupiańska. 20.11.2025. Autor: @Pouletvolant3

Odcinek od Kupiańska przez położoną nad Dońcem Siewierskim Borową do Łymania, należy obecnie do najmniej dynamicznych rejonów mimo relatywnie dużej intensywności walk w minionych miesiącach. Twardą obronę ułatwia ukształtowanie terenu (wzgórza), lasy, ciągnące się z północy na południe rzeki, oraz wysoka wartość bojowa lokalnych oddziałów 3 Korpusu Armijnego SZU. Rosjanie nigdy nie mieli tam łatwego życia. Po niewielkich postępach z początku roku w rejonie wsi Zełena Dołyna, między rzekami Oskilem a Żerebcem, główny wysiłek rosyjskiej ofensywy spoczął na Kupiańsku.

Miasto było skutecznie bronione aż do września. Wtedy to Rosjanie zaczęli przenikać do jego północnych dzielnic. Wykorzystali znaną z Sudży taktykę skrytego poruszania się nieczynnym gazociągiem. W ten sposób przebyli pod ziemią odległość ok. 13 km między wsiami Łymań Pierwszy a Radkiwka. przechodząc pod rzeką Oskil. Po wyjściu na ukraińskich tyłach, przebrani za cywilów zaczęli infiltrować miasto. Z czasem Rosjanie byli w stanie zająć rejon przybrzeżny, a tym samym zabezpieczyć przeprawy przez rzekę. Przenikanie przybrało wymiar krytyczny.

Pod koniec listopada gen. Gierasimow meldował Putinowi zajęcie Kupiańska i okrążenie 15 ukraińskich batalionów, jednakże nie było na to żadnych dowodów. Nieco wcześniej siłom ukraińskim udało się zagrozić rosyjskiej podstawie operacji od północy, w rejonie wsi Radkiwka i Hołubiwka, co miało efektywnie odciąć grupy infiltracyjne od własnych tyłów. Sytuacja jest niejasna ze względu na przywoływane tu wielokrotnie przenikanie i „flagowanie”, jednakże wydaje się że meldunek Gierasimowa złożony został na wyrost (co potwierdzają sami Rosjanie), ze względu na skandal obyczajowy jaki wybuchł wokół jego osoby. Media doniosły, że od wielu lat generał posiada kochankę, z pomocą której defrauduje armijne pieniądze. To element wewnętrznej walki w rosyjskim systemie władzy.

Ewentualne zajęcie Kupiańska przez siły rosyjskie zmusi do odwrotu obrońców pozostałych po wschodniej stronie rzeki oraz na południe od miasta. Następnie będzie stanowić podstawę rosyjskiego ataku w kierunku południowym wzdłuż brzegu Oskilu, przez Borową aż po Izium. Tereny, które odbite zostały przez najbardziej dotychczas udaną ukraińską kontrofensywę z września 2022 roku. Powodzenie na tym kierunku doprowadziłoby do okrążenia Kramatorska i Słowiańska od północnego-zachodu. Jest to warunek konieczny do zdobycia całego obwodu Donieckiego, a co za tym idzie – Donbasu.


V. Problemy ukraińskiej armii

O konieczności reformy ukraińskich struktur piszę nieustannie od końca 2023 roku i nie jestem w tym odosobniony. Komentatorzy od dawna przypominali, jak ważna jest zmiana systemu dowodzenia, rekrutacji i szkoleń. Zdania te powtarzały się w prawie każdej analizie. Niestety Kijów nie stanął na wysokości zadania. Podstawowym problemem SZU pod koniec 2025 roku, większym niż rwane dostawy Amerykanów i anulowanie ich wsparcia, są potężne braki kadrowe. Niestety, nie chodzi tutaj nawet o brak zasobów ludzkich w rozumieniu społecznym, a głównie niskie morale poborowych.

Według danych opublikowanych przez ukraińską prokuraturę, w okresie od początku marca 2022 roku do końca września 2025 roku, wszczęto ponad 235 tys. postępowań dotyczących samowolnego opuszczenia jednostki oraz 54 tys. spraw o dezercję żołnierzy (podaję za tabelką z danymi prokuratury). Dane te są zawyżone, z uwagi na praktykę żołnierzy polegającą na zmianie przydzielonej jednostki na inną, bez wymaganej drogi formalnej (kwalifikowanej jako samowolne oddalenie), niemniej pokazują tendencję wzrostową. Zjawisko to mające marginalną skalę w pierwszych latach wojny, narasta od końca 2024 roku i dotyczy głównie świeżo zmobilizowanych. Co najciekawsze, wzrost ten spowodowany jest nie tylko brakiem zaufania do dowództwa i trudami wojny, ale przede wszystkim przyjęciem we wrześniu 2024 roku ustawy, która depenalizuje pierwszą dezercję. Jednym słowem, za ucieczkę z jednostki nie grozi żadna kara, jeśli zdarzyło się to po raz pierwszy (sic!).

Jednakże nawet w przypadku recydywy, zaledwie 50% spraw podejmowanych jest przez organy ścigania, a jeszcze mniej kończy się wyrokiem skazującym (podaję za Ukraińską Prawdą). W rzeczywistości trudno mówić o jakimkolwiek karaniu i tu leży podstawowe wytłumaczenie aż tak dużego wzrostu oddaleń i dezercji w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Mijają miesiące zanim dezerter zostanie ponownie doprowadzony do jednostki. Jak podaje prokuratura, między 29 listopada 2024 r. a 1 marca 2025 r. do służby powróciło ponad 21 000 żołnierzy, a do sierpnia było to łącznie 29 000 żołnierzy. W połączeniu ze stratami frontowymi (szacowanymi na 8000-10 000 miesięcznie) to dużo zbyt mało aby ustabilizować front.

Zatrzymani przez policję przemytnicy pomagali w ucieczkach przez zieloną granicę na Węgry. 21.11.2025 Źródło: Państwowa Policja Ukrainy

Rozmówca Ukraińskiej Prawdy, będący oficerem armii uważa, że ok. 300 000 żołnierzy samowolnie opuściło swoje jednostki. Są to ludzie wyszkoleni, wielu ma doświadczenie bojowe a jednak nie walczą ponieważ wiedzą, że za unikanie służby nie grozi im kara. Całkowicie odmiennie wygląda to po stronie rosyjskiej, gdzie dezercje pozostają nieustannym problemem od jesieni 2022 roku. W tym przypadku wykorzystywane są jednak stare, sowieckie metody polegające na zastraszeniu, torturach i przyfrontowych plutonach egzekucyjnych. W efekcie dyscyplina zostaje zachowana pomimo wysokich strat.

Co ciekawe, istnieją ukraińskie jednostki, które prowadzą skuteczne procesy rekrutacyjne, posiadając zmotywowanych żołnierzy zorganizowanych w sprawnie zarządzanych oddziałach. Należą do nich np. 1 Korpus „Azow” oraz 414 Samodzielna Brygada Bezzałogowych Systemów Lotniczych, znana szerzej jako „Ptaki Madziara” (ponad 10 000 chętnych do dołączenia w ciągu 25 dni, w tym 35% to cywile). Zamiast jednak korzystać z dobrych wzorców, najwyższe dowództwo powróciło do budowania jednostek rezerwowych, które teoretycznie służą celom szkoleniowym, ale w praktyce w trybie alarmowym są posyłane na trudne odcinki frontu. Nie posiadają one ani wystarczających stanów osobowych, ani wyszkolenia. Tak właśnie było na Zaporożu.

Bez radykalnych posunięć w postaci zmiany ustaw, reformy TCC (czyli ukr. odpowiednika WKU), wymiany nielubianego przez żołnierzy głównodowodzącego gen. Ołeksandra Syrskiego i skutecznego zachęcenia do powrotu do służby (metodą kija i marchewki), SZU będzie bardzo trudno powstrzymać rosyjski napór. Uważam że dobrym rozwiązaniem byłoby oddanie steru w ręce gen. Mychajły Drapatego, który próbował reformować wojska lądowe na początku tego roku, ale spotykał się z oporem Sztabu Generalnego.

Skandal korupcyjny, który wybuchł wokół kijowskich szczytów władzy oraz zbliżający się upadek Pokrowska stanowi kolejny cios w morale, ale jest też dobrą okazją do wykonania nowego otwarcia. Działania w duchu jedności narodowej i obrony ojczyzny. Apel mógłby być skuteczny, gdyby szedł w parze z realnymi zmianami, a do ich przeprowadzenia trzeba ludzi nie tyle wiernych prezydentowi, co kompetentnych. A takich spycha się na margines.

Abstrahując jednak od tych przeszkód, Ukrainie na pewno pomogłoby choćby chwilowe wstrzymanie działań na froncie.


VI. Podsumowanie

Ukraińską pozycję w tej wojnie poprawia zmasowana kampania nalotów na tereny Federacji Rosyjskiej. W listopadzie trafiono ponad 30 obiektów rosyjskiej infrastruktury krytycznej, w tym elektrownie, elektrociepłownie, terminale naftowe i rafinerie. Do tego dochodzą równoległe naloty na cele wojskowe, nie tylko radary, lotniska, baterie OPL, ale także zakłady zbrojeniowe. Regularne naloty trwają już czwarty miesiąc z rzędu. Niektóre cele trafiane są wielokrotnie, co doprowadza do ich całkowitego wyłączenia.

Terminal naftowy w Noworosyjsku podczas ukraińskiego nalotu. 14.11.2025. Źródło: X

To poważny problem dla Rosji. Ataki lotnicze w połączeniu z sankcjami, są tymi narzędziami, które miały wzmocnić pozycję Ukrainy i zmusić Moskwę do rokowań. Rosjanie jak na razie nie potrafią im przeciwdziałać. Ich jedyną odpowiedzią są powtarzające się własne naloty na terytorium Ukrainy. Z tego też powodu zima może być dla rosyjskiego społeczeństwa równie trudna jak dla ukraińskiego. Przerwy w dostawie prądu i ciepła będą powtarzać się aż do wiosny.

Niestety, polityka Białego Domu przynajmniej w części niweczy ten wysiłek. Kijów ponownie stawiany jest na straconej pozycji. Nadal jest traktowany jako strona słabsza, na której wymusza się ustępstwa, całkowicie pomijając kto jest agresorem i jakie szkody dla porządku międzynarodowego oraz ładu bezpieczeństwa w Europie powoduje rosyjski ekspansjonizm oraz jego usankcjonowanie. Przy zmniejszonym amerykańskim wsparciu ukraińska armia słabnie szybciej niż postępuje wielowymiarowy kryzys na rosyjskim zapleczu. Amerykanie nie pozwalają na nadmierne wzmocnienie Kijowa, jednocześnie nie dając czasu ani narzędzi (środków rażenia dalekiego zasięgu) na nadmierne osłabienie Rosji.

Pomijając jednak postawę Donalda Trumpa i jego otoczenia, odpowiedzialnością za tę sytuację należy obciążyć głównie prezydenta Zełenskiego, który w minionych kilkunastu miesiącach unikał trudnych decyzji sprzeciwiając się obniżeniu wieku poborowych (nadal obowiązuje limit 25 lat), nie przeprowadził koniecznych reform, mianował ludzi lojalnych, którzy realizowali jego cele polityczne, na drugim miejscu stawiając potrzeby wojskowe. W końcu pozwolił aby nepotyzm i korupcja systemu władzy osłabiła pozycję jego kraju w trakcie egzystencjalnego zagrożenia.

W ten sposób wracamy do głównego tematu niniejszej analizy. Okoliczności sprzyjają Moskwie stąd percepcja wydarzeń może ulegać zniekształceniu dodając Rosjanom zdolności, których w rzeczywistości nie posiadają. Miejmy cały czas z tyłu głowy miarowo narastający kryzys na rosyjskim zapleczu, który w kolejnych miesiąc ulegnie dalszemu pogłębieniu. Siła rosyjskiej armii wynika z ukraińskiej słabości, ponieważ postępy na froncie osiąga głównie naporem samej piechoty, co jeszcze nie tak dawno byłoby absolutnie niemożliwe. Gdy słabość ta zostanie opanowana, postępy stracą na dynamice.

Ostatnia faza obrony Pokrowska, która trwa już przeszło od miesiąca, niewykorzystanie włamania w rejonie dobropilskim, czy problemy z zajęciem Kupiańska przekonują mnie, że Rosjanie nie mają zdolności do pełnego wykorzystania nadarzającej się okazji i to mimo znacznej przewagi liczebnej. Wszędzie tam, gdzie SZU dowodzą kompetentni i utrzymujący dobrą komunikację dowódcy, zgrane oddziały potrafią skutecznie stawiać opór mimo mniejszej liczebności. Rosyjska taktyka nacisku na całym froncie miejscami pozwala na posuwanie się do przodu, ale jednocześnie rozprasza potencjał nie pozwalając na szybkie przełamania lub dynamiczne zajmowanie głównych celów ofensywy.

Szturm na Donbas pozostaje dziś scenariuszem bazowym w perspektywie następnych miesięcy jednakże będzie to zadanie bardzo trudne, wymagające ogromnego nakładu sił i środków, które w dobie rosyjskiego kryzysu wewnętrznego i wyczerpujących się zapasów może okazać się ponad siły. Spodziewam się, że razem z nadejściem zimy intensywność walk osłabnie. Powrót słonecznej pogody, w terenie pokrytym śniegiem, bez liści na drzewach, bardzo utrudnia skryte poruszanie się i ułatwi pracę dronom. Czas ten wykorzystany zostanie do kolejnego rosyjskiego przegrupowania, choć może być przedstawiany jako wspaniałomyślne ustępstwo ze strony Kremla pod postacią chwilowego zawieszenia działań.

Niezależnie jednak od wszelkich negocjacji oraz chwilowych wahań, zdobycie Donbasu pozostaje warunkiem koniecznym do ogłoszenie zwycięstwa przez Putina. Z tego powodu w interesie Ukrainy jest aby moment ten odwlekać, zadając przeciwnikowi jak największe straty. Wcześniejsza kapitulacja w proponowanej przez Amerykanów formie, miałaby sens wyłącznie gdyby SZU utraciły zdolności do dalszego oporu, na co się na razie nie zapowiada. Choć im bardziej narastać będą problemy ukraińskiej armii, tym większe będzie prawdopodobieństwo wystąpienia kolejnego kryzysu.

Szczególnie jeśli nierozwiązany pozostanie problem uchylania się od służby, Wołodymyr Zełenski nie przeprowadzi koniecznych reform, a Amerykanie nadal sypać będą piach w ukraińskie tryby. W tym kontekście postawa Europy powinna być zdecydowanie bardziej proaktywna, zarówno jeśli chodzi o działania wobec Rosji (sankcje i wykorzystanie zamrożonych rosyjskich funduszy), jak też samej Ukrainy (nacisk na sanację i reformy, dozbrajanie). Tylko bowiem w ten sposób uniknie marginalizacji, jaką starają się wymusić na niej Amerykanie, tym samym doprowadzając do nieuchronnej rosyjskiej agresji na europejskie terytorium.

Niezależnie od powyższego, rosyjsko-ukraińska wojna wchodzi w końcową fazę. Obie strony zaczynają być wyczerpane, co przybliża perspektywę zakończenia tego etapu działań. Mimo obecnie negatywnej dla Ukrainy dynamiki, nadal nie jest pewne która ze stron pierwsza zmuszona zostanie do ich wstrzymania. Już za chwilę Rosja także potrzebować będzie choćby chwili oddechu. W obecnej sytuacji nie jest w stanie szybko zająć Donbasu, a są przesłanki aby sądzić, że w ogóle będzie to poza jej zasięgiem. Pod warunkiem, że Amerykanie nie przyjdą jej z pomocą, tak jak to miało miejsce podczas poprzednich dwóch rosyjskich kryzysów.


Globalna Gra jest wspierana przez Patronów.

Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ

Możesz też postawić mi kawę:

buycoffe.to/globalnagra/

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *