Kuba będzie następna

Pogłębiający się kryzys gospodarczy zmusza władze w Hawanie do daleko idących ustępstw politycznych nie tylko wobec własnych obywateli, ale także Stanów Zjednoczonych. Czy to oznaka końca dyktatury na Kubie?


17-03-2026


Podczas rozmowy z dziennikarzami Donald Trump wyraził przekonanie, że Kuba jest na skraju załamania, a jemu przypadnie honor jej „zajęcia”. Podkreślił, że może tu chodzić zarówno o „wyzwolenie”, jak też znalezienie się wyspy pod amerykańską kontrolą. Jest wiele przesłanek przemawiających za realizacją tego scenariusza w nadchodzących miesiącach. Poniżej zaprezentuję ich skrótowe omówienie.

Od stycznia 2026 roku Republika Kuby znajduje się pod ścisłym amerykańskim embargo, blokującym import ropy i produktów ropopochodnych na wyspę. Tymczasem kubańska energetyka w większości oparta jest właśnie o elektrownie zasilane ropą. Hawana nie ma pola do manewru. Dotąd, znaczna część surowca pochodziła z Wenezueli, ale po uprowadzeniu Nicolasa Maduro Caracas oddało kontrolę nad eksportem pod kuratelę amerykańską. Alternatywne źródło dostaw jakim był Meksyk, także zmuszony został do zaprzestania handlu z Kubą, po bezpośredniej interwencji Donalda Trumpa u prezydent Claudii Sheinbaum. W związku z tym, od trzech miesięcy nie było ani jednej dostawy.

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), w 2023 roku aż 84,2% kubańskiej energetyki opierało się o ciężką ropę i mazut. Pozostałe 15-20% (zależnie od warunków pogodowych) zapewniało OZE (głównie fotowoltaika i wiatraki) oraz gaz ziemny. Około 20% surowca pochodzi z krajowego wydobycia (szacunkowo 25.000 baryłek/dziennie), ale jest to ropa bardzo ciężka i bardzo kwaśna, nie nadająca się do rafinacji bez zmieszania jej z lżejszymi gatunkami. Poza tym, import musi być dzielony z pozostałą działalnością gospodarczą i zużyciem prywatnym, pochłaniającymi ok. 35-45% zasobów, w tym przede wszystkim transportem.

Embargo jest więc poważnym problemem dla gospodarki, która od kilku lat zmaga się z recesją. Brak surowca doprowadził do załamania krajową sieć energetyczną. W dniu 16 marca większość Kuby pozbawiona została prądu, pozostawiając ok. 10 mln mieszkańców w ciemnościach. Coraz częstsze wyłączenia stają się codziennością. Wstrzymanie dostaw energii potrafi trwać nawet kilka dni. To oznacza paraliż przemysłu, problemy w działaniu szpitali (tysiące operacji trzeba było przenieść na inny termin), a także przerwy w dostawach wody (niedziałające pompy). Brak paliwa wstrzymuje transport i utrudnia dystrybucję żywności. Według szacunków EIU (dział badawczy The Economist) kubańska gospodarka skurczyła się w lutym tego roku o 7.2%.

Nic dziwnego, że kryzys przekłada się na radykalizację nastrojów społecznych. Protesty wybuchają regularnie od początku stycznia, w różnych częściach Kuby. Do dnia publikacji artykułu odnotowano ponad 1200 incydentów, z czego ponad 950 na początku roku. Po względnym uspokojeniu w lutym (ok. 90 przypadków), powróciły z mocą w marcu (do połowy miesiąca odnotowano ich ponad 130). W nocy z 14 na 15 marca pokojowy protest w miasteczku Morón przerodził się w zamieszki, w trakcie których spalono lokalną siedzibę Komunistycznej Partii Kuby. Demonstranci skandowali antyrządowe hasła. Władze reagują represjami, jednakże są to środki zaradcze mogące pomóc jedynie doraźnie. W dłuższej perspektywie, pogłębiający się kryzys energetyczny i zapaść gospodarcza doprowadzą do społecznej rewolty.

Protesty w Morón, 14/03/2026. Źródło: AlbertoRodNews

Dlatego ustami zastępcy szefa misji dyplomatycznej w USA – Tanieris Diéguez, władze ogłosiły reformę, pozwalającą na legalne inwestycje kubańskiej diaspory w kraju ojczystym, w tym czerpanie pożytków z dzierżawy. Z kolei prezydent Miguel Diaz-Canel w telewizyjnym orędziu oficjalnie przyznał to, o czym mówiło się od kilku miesięcy. Władze Kuby prowadzą rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, na temat normalizacji wzajemnych stosunków. Mimo że oficjalny komunikat starał się przedstawiać negocjacje jako partnerskie, w rzeczywistości prowadzone są z pozycji siły. Amerykanie domagają się ustąpienia Diaza-Canela z urzędu, uwolnienia więźniów politycznych, złagodzenia represji, wolnych wyborów i systemu wielopartyjnego. Jak dotąd, na skutek presji Hawana zwolniła 51 więźniów politycznych. Zaproszono także przedstawicieli FBI do śledztwa w sprawie niedawnego incydentu na wodach przybrzeżnych Kuby.

Pod koniec lutego przybyła od strony Florydy łódź motorowa, przechwycona została przez patrol kubańskiej Straży Przybrzeżnej. Podróżujący motorówką okazali się uzbrojeni i po wezwaniu do zatrzymania, mieli otworzyć ogień do żołnierzy raniąc dowódcę patrolu. W strzelaninie zginęło czterech napastników, a sześciu aresztowano. Incydent ten odbił się szerokim echem w mediach, ale inaczej niż w przeszłości, nie został wykorzystany przez reżim do antyamerykańskiej retoryki. Nawet mimo faktu, że w trakcie dochodzenia zatrzymano jeszcze jednego mężczyznę mieszkającego od kilku tygodni na Kubie, który miał odebrać napastników z miejsca lądowania i pomóc im wywołać powstanie. Jak dotąd Waszyngton również nie wykorzystał tej sytuacji jako powodu do eskalacji.

To oznacza moim zdaniem, że w Białym Domu na razie nie jest planowany scenariusz zbrojnego obalenia władz w Hawanie. Panuje przekonanie, że całą sprawę da się rozwiązać łagodniej niż w przypadku Wenezueli, ale z podobnym skutkiem. Wymiana przywódcy ma doprowadzić do ułożenia się z częścią istniejącego aparatu władzy i wprowadzenia koniecznych reform. W zamian za zniesienie embarga, Amerykanie oferują współprace gospodarczą i inwestycje, przede wszystkim w przemysł naftowy, turystykę i porty. Za politykę wobec Kuby odpowiedzialny jest w rzeczywistości nie Donald Trump, a będący kubańskiego pochodzenia sekretarz Marco Rubio. Prowadzi on od pewnego czasu rozmowy z wnukiem Raula Castro (bratem Fidela), Raulem Guillermo Rodríguezem Castro, w sprawie zmiany władzy.

Miguel Diaz-Canel podczas wystąpienia telewizyjnego, w którym poinformował o negocjacjach z USA. 13/03/2026. Źródło: El Pais

Raul junior (nazywany „Raulito”) ma rangę pułkownika, jest byłym osobistym ochroniarzem dziadka, posiada mocne powiązania z MSW i wojskiem, które kontroluje znaczną część kubańskiej gospodarki. Przede wszystkim jednak, jest siostrzeńcem Alejandro Castro Espína (syna Raula), uznawanego z najmocniejszą figurę w kubańskiej strukturze władzy. A to właśnie kontakty z nimi mogą okazać się kluczowe, szczególnie w kontraście do prezydenta. Diaz-Canel wywodzi się z cywilnej gałęzi reżimu. Był działaczem partyjnym, później ministrem szkolnictwa wyższego, a wreszcie wiceprzewodniczącym i przewodniczącym Rady Państwa. W 2019 roku wybrany został na pierwszego od czasów rewolucji prezydenta, nie ma jednak „twardego” zaplecza.

Faktyczną władzę sprawuje nadal rodzina Castro. Alejandro jest byłym szefem wywiadu i kontrwywiadu, Raulito okiem i uchem nadal żyjącego dziadka (94 lata), a po ojcu zachował duże wpływy w uwłaszczonych przez armię państwowych spółkach (zrzeszonych pod egidą grupy GAESA). Obaj biorą udział w spotkaniach organizowanych przez prezydenta, mimo że formalnie nie pełnią żadnych funkcji rządowych. Fakt, że to oni prowadzą tajne negocjacje z Amerykanami jest dla mnie ostatecznym argumentem świadczącym na korzyść tezy o zbliżającym się na Kubie politycznym przesileniu. Na przeszkodzie w przeprowadzeniu pokoleniowej zmiany stoi już tylko matuzalem Raul Castro, dla którego ostateczne pogrzebanie ideałów rewolucji byłoby krokiem za daleko.

Raul Castro (po lewej) i Ernesto „Che” Guevara, rok 1958. Źródło: Domena publiczna

Niedługo upomni się o ostatnich z rewolucjonistów, którzy przejęli władzę w 1959 roku, w tym po matuzalema Raula Castro, a wtedy Kuba stanie przed wyborem własnej przyszłości. To na tę okoliczność grają Amerykanie, miarowo nakładając dodatkową presję. Pierwszą opcją jest droga, którą swego czasu przeszedł gen. Wojciech Jaruzelski. Próba liberalizacji gospodarczej i dopuszczenia koncesjonowanej opozycji, która z jednej strony zapewni dotychczasowemu establishmentowi trwały dostęp do fruktów władzy, a z drugiej wyciągnie kraj z głębokiej zapaści. Drugą opcją jest trwanie reżimu z możliwie minimalnymi ustępstwami, na wzór dotychczasowych wydarzeń w Wenezueli. W tym wariancie Amerykanie pozostaną panami sytuacji, mogąc dowolnie manipulować sytuacją w kraju poprzez jego izolację.

Obydwie drogi doprowadzą moim zdaniem do tego samego finału – stopniowego upadku reżimu i kompletnej zmiany politycznej na Kubie. Patrząc na ten problem z punktu widzenia obecnych władz w Hawanie, reżim może próbować przeczekać Trumpa i Rubio, doprowadzając do niewielkich ustępstw (opcja druga) jednakże trudno mi dzisiaj uwierzyć, aby kolejny amerykański prezydent radykalnie zmienił politykę wobec Kuby. Jej geograficzne osamotnienie i brak perspektyw na większą pomoc ze strony Chin czy Rosji, nie daje żadnych nadziei na przetrwanie. Kształtujący się właśnie podział świata na strefy wpływów i polityka siły są bezlitosne dla małych państw pozbawionych sojuszników. Niezależnie od tego czy są demokratyczne, czy rządzone przez despotów.


Globalna Gra jest wspierana przez Patronów.

Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ

Możesz też postawić mi kawę:

buycoffe.to/globalnagra/

suppi.pl/globalnagra/

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *