Blokada Białorusi

Polska dyplomacja próbuje sprytnie wykorzystać manewry Zapad, incydent z rosyjskimi dronami z zamknięciem białoruskiej granicy oraz wizytą Wanga Yi w Warszawie.
16-06-2025
Wygląda na to, że poniedziałkowe spotkanie Radosława Sikorskiego z Wangiem Yi przebiegło pozytywnie. Rozmowa ministrów w podwarszawskim Helenowie przeciągnęła się na trzy godziny, a to dobry znak, a nie zły. Zakres poruszanych tematów był bardzo szeroki, od kwestii bezpieczeństwa, przez handel, po elektromobilność, w tym produkcję baterii i licencje na chińskie surowce ziem rzadkich.
Otrzymaliśmy też konkrety, poparcie Chin dla członkostwa Polski w G20 oraz odblokowanie eksportu polskiego drobiu, w połączeniu z regionalizacją, która powinna znacznie zredukować ryzyko wstrzymania handlu ze względu na ogniska epidemiczne w hodowlach. Na koniec chiński minister odwiedził też prezydenta Nawrockiego. Strony wyraziły chęć dalszych spotkań, a minister Sikorski przyjął zaproszenie do Chin.
Co ważne, chińska delegacja przyjęła do wiadomości polskie stanowisko wobec blokady granicy z Białorusią. Cieszy mnie, że jasno zakomunikowaliśmy problem i pozostajemy przy konieczności zamknięcia przejść granicznych ze względu na zagrożenie dla bezpieczeństwa powodowane przez Białoruś i Rosję. Zobaczymy co z tym fantem zrobi Pekin po tym jak Wang wróci do domu. Póki to nie nastąpi, nie ma co spodziewać się większych ruchów w sprawie nacisku na Mińsk. Ostateczną decyzję podejmie bowiem Xi Jinping.
Wczesne komentarze spekulowały, że sztywne stanowisko Warszawy w sprawie Białorusi, prawdopodobnie przyczyniło się do rezygnacji z oświadczenia po spotkaniu. Według ostatnich informacji, prośba o rezygnację ze wspólnego wystąpienia przed dziennikarzami chińska delegacja wystosowała jeszcze przed spotkaniem, a podyktowana była chęcią przedłużenia rozmów.
Jednocześnie upór Warszawy ws. Białorusi nie został potraktowany jako afront. Po prostu padły pewne propozycje, które muszą być skonsultowane, a sprawa jest na tyle delikatna, że nie będzie przedmiotem pytań dziennikarzy. Wszelkie komentarze mówiące o porażce i skandalu są zwyczajnie nieprawdziwe.
Postawmy sprawę jasno. Mówienie że Pekin miałby nas do czegokolwiek przymuszać szantażem, a już szczególnie w kontekście polsko-białoruskiej granicy gdzie idzie o zapewnienie bezpieczeństwa kraju, wydaje mi się niezrozumieniem sytuacji geopolitycznej. Wang Yi już w Monachium w lutym tego roku, prezentował Chiny w kontrze do USA, jako ostoję stabilności i dobrego partnera, z którym zawsze można się dogadać. Miałby teraz grozić Warszawie, w chwili gdy Donald Trump zachęca Europę by nałożyła na Chiny cła w wysokości 50-100%? Byłby to krok iście samobójczy.
Nie, chińska polityka zagraniczna wygląda dziś zupełnie inaczej, starając się rozmontowywać Pax Americana na korzyść multipolarnego ładu. Lepiej zastanówmy się dlaczego Chińczykom tak zależy na dobrych kontaktach z Polską. Nie ulega wątpliwości, że poważne rozmowy z Pekinem na temat współpracy gospodarczej i handlowej nie mogą podobać się Amerykanom.
W ten sposób delikatnie poszerzamy sobie pole manewru w stosunku do obydwu stron. Zobaczymy co dalej. Amerykanie muszą mieć świadomość, że słaba reakcja w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, szukanie porozumienia z Mińskiem bez zakończenia białorusko-rosyjskiej agresji na polską granicę, to nie są ruchy idące w zgodzie z polską racją stanu. W tej sytuacji zablokowanie białoruskiej granicy, także dla transportu kolejowego z Chin, było najlepszym co Polska mogła zrobić aby zmusić Białoruś do zaprzestania wojny hybrydowej na granicy.
Wartość towarów przewożonych koleją z Chin do Europy szacowana jest już na ok. 30 mld USD rocznie (podaję za Rzeczpospolitą), według danych za 2024 rok. To nadal ledwie 3.7% całego handlu między Unią a Chinami. W stosunku do 2023 roku mamy wzrost wartości aż o 85%, choć dynamika ta w ostatnich miesiącach spadała, a od 2022 roku handel kolejowy podlega sporym wahaniom ze względu na rosyjską agresję. Jest to więc ważny i perspektywiczny szlak, ale głównie dla Białorusi. Dla Polski dochody z towarów clonych w Małaszewiczach to ok. 740 mln rocznie, ale ich częściowa utrata na rzecz unormowania sytuacji, nie jest wysoką ceną biorąc pod uwagę straty powodowane przez wojnę hybrydową jaka nas co dzień dotyka.
Trwające czwarty rok zaangażowanie polskiej armii do powstrzymania przygranicznej agresji hybrydowej, konieczność wybudowania bariery, straty dla lokalnego biznesu i turystyki, wszystkie te koszty idą w grube miliardy. Dobrostan polskich przewoźników i importerów ma w tym kontekście drugorzędne znaczenie.
W powszechnym mniemaniu Wang Yi spotkał się z Radosławem Sikorskim aby domagać się odblokowania handlu. Jakoś zignorowano przy tym fakt, że spotkanie ustalone zostało kilka miesięcy temu, a sami Chińczycy w oficjalnym oświadczeniu po zakończeniu rozmów przywoływali perspektywę jeszcze szerszą, jako kontynuację decyzji podjętych przez Andrzeja Dude i Xi Jinpinga w czerwcu 2024 roku w Pekinie. Nasza dyplomacja wykazała pełną determinację utrzymując stanowisko mówiące, że ruch zostanie przywrócony dopiero, gdy ustanie agresja na granicy. Chiny posiadają bardzo mocne narzędzia wpływu na Mińsk i nie ma powodów, dla których nie mogłyby z nich skorzystać.
Fakt, że Wang Yi wykazał się dużym zrozumieniem dla tej postawy jest też powiązany z chińską perspektywą, dla której wstrzymanie transportu przez Białoruś nie jest szczególnie dotkliwe gospodarczo. Za to zysk ze współpracy z Polską może przekładać się na powstrzymanie perspektywy nałożenia ewentualnych wysokich ceł na chińskie produkty (czego domaga się Trump). Zresztą dokładnie w tym celu Wang Yi odwiedził też kilka innych państw regionu.
Reasumując. Jestem zdania, że jeśli do wygaszenia operacji hybrydowej nie dojdzie, nie należy przywracać ruchu – w ogóle! Jednocześnie rozumiem straty finansowe jakie zostaną przez to poniesione, tak przez państwo polskie na wpływach podatkowych, jak i poszczególnych przewoźników i firmy. Bardziej opłaca się nam jednak uruchomienie rekompensat i pomoc w zmianie kierunku operacji przewoźnikom, niż kosztujące krocie pełne zaangażowanie wojskowe na granicy, które zabija turystykę regionów przygranicznych i odrywa armię od jej codziennych zadań, nie wspominając już nawet o tym jaki problem stanowi cała sytuacja dla bezpieczeństwa państwa i ładu społecznego. Tu nie ma miejsca na kompromisy.
Główne argumenty idą właśnie w kierunku „denerwowania” Chin zamykaniem granicy. Podobnie to wygląda z „denerwowaniem” Rosji. To taki podszyty uległością i irracjonalnym strachem zwierzęcy atawizm, który każe kłaść się do góry łapkami i czekać na głaskanie, bo wtedy to na pewno będzie wszystko dobrze i nikt nie ugryzie. Tymczasem suwerenna polityka to nie wieczne „robienie dobrze innym”, najlepiej na kolanach, tylko stawianie nomen omen – granicy, tam gdzie polski interes tego wymaga. W stosunku do kryzysu celowo i sztucznie wywołanego przez Mińsk wobec Polski (a pamiętajmy np. o śmierci zamordowanego szer. Sitka), bilans zysków i strat stał się negatywny, wobec czego wyciągnięte zostały konsekwencje. Ale nie wobec Pekinu tylko Mińska i Chińczycy to świetnie rozumieją.
Dlatego mimo problematycznej dla nich blokady, wczorajsze rozmowy Sikorski-Wang przebiegły pozytywnie, a ich kontynuacja jeszcze nastąpi. Czy taktyka presji na Białoruś przyniesie efekty? Wkrótce się przekonamy. Wiemy jednak na pewno, że wszelkie wcześniejsze próby porozumienia nie przyniosły żadnych rezultatów, a Łukaszenka jedynie symulował postawę koncyliacyjną, w rzeczywistości stanowiąc narzędzie w rękach Kremla. Teraz będzie musiał wybrać, czy jest w stanie poradzić sobie bez dochodów z transportu, w sytuacji w której na Białorusi zaczęło brakować ziemniaków.
Globalna Gra jest wspierana przez Patronów.
Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ
Możesz też postawić mi kawę:

0 komentarzy