Amerykańskie ostrzeżenie

W piątek 19 listopada 2021 wylądował w Warszawie samolot z Dyrektor Wywiadu Narodowego USA (Director of National Intelligence) panią Avril Haines. Wizyta ta nie była wcześniej zapowiadana, można więc podejrzewać, że odbyła się w trybie pilnych konsultacji sojuszniczych. Natychmiast po przybyciu dyrektor Haines udała się na spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim, szefami MSWiA, MON oraz prezydenckim BBN.


25-11-2021


Avril Haines to ciekawa postać. W posturze niepozornej brunetki kryje się twarda realistka. Związana z polityka niemalże od 20 lat, swój pierwszy kontakt ze służbami miała za prezydentury Obamy. Według krytyków, była odpowiedzialna za stosowanie tortur przez służby (m.in. „waterboarding”) oraz nagminne eliminowanie osób podejrzanych o działalność terrorystyczną za pomocą dronów, co często prowadziło do ofiar wśród cywilów. Wydaje się, że bliska sercu pani dyrektor jest maksyma Machiavellego – „cel uświęca środki”. Jej obecną funkcję porównywać można ze statusem polskiego koordynatora ds. służb specjalnych. W imieniu prezydenta Bidena trzyma pieczę nad licznymi amerykańskimi służbami i jest jedną z najlepiej poinformowanych osób na świecie. Jej słowa należy traktować bardzo poważnie.

Premier Morawiecki i dyrektor Haines. 19.11.2021 autor: Krystian Maj/KPRM

Według przecieków prasowych celem wizyty było ostrzeżenie polskiego rządu przed spodziewaną rosyjską agresją wobec Ukrainy, której częścią jest także konflikt na polsko-białoruskiej granicy.

Mamy „krótkie okienko czasowe” na skonsolidowanie sojuszy i powstrzymanie Rosji lub przygotowanie się na to co zrobi – mieli usłyszeć polscy urzędnicy.

Jak pisały media, Haines określiła pozostały do konfrontacji czas na „kilka tygodni”. Jej ostrzeżenie musiało podziałać na polski rząd wprost piorunująco. Niemalże zaraz po spotkaniu premier Mateusz Morawiecki pojechał na granicę, gdzie w nieoznakowanym mundurze, w osłonie transportera opancerzonego Rosomak odbierał od dowódców raport na temat aktualnej sytuacji. Już kolejnego dnia, w niedzielę (21.11) przed świtem, udał się z wizytą do państw bałtyckich, odwiedzając jednego dnia wszystkie trzy stolice. We wtorek (23.11) był na spotkaniu grupy V4, gdzie spotykał się także z premierem Chorwacji. W środę (24.11) rozmawiał w Paryżu z prezydentem Emmanuelem Macronem, a w czwartek (25.11) udał się do Berlina na spotkanie z odchodzącą kanclerz Merkel, oraz jej następcą Olafem Scholzem, by chwilę później polecieć do Londynu do premiera Borrisa Johnsona. Tego samego dnia prezydent Andrzej Duda odwiedził szefa NATO Jensa Stoltenberga w Brukseli, a następnie przeprowadził godzinną rozmowę telefoniczną z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Z kolei minister obrony Mariusz Błaszczak obradował w Bukareszcie z ministrami ośmiu innych państw Europy Środkowo-Wschodniej (tzw. Bukaresztańska Dziewiątka). Polska odbyła więc w tydzień tyle spotkań dyplomatycznych na wysokim szczeblu, na ile w spokojniejszych okolicznościach potrzebuje wielu miesięcy.

Film opublikowany przez KPRM, krótko po wizycie Avril Haines. Skierowany do odbiorcy zachodniego, z wyraźnym wskazaniem na powstałe zagrożenie i konieczność konsolidacji.

W czasie gdy polski samolot rządowy pędził po europejskich przestworzach z jednej stolicy do drugiej, szef wywiadu Ukrainy Kyryło Budanow przekazał mediom, że Kijów spodziewa się możliwej konfrontacji z regularnymi jednostkami armii rosyjskiej już pod koniec stycznia 2022 roku. Atak ma być przeprowadzony nie tylko z lądu, z kilku kierunków równocześnie, ale także z powietrza i morza. W odpowiedzi Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej podała, że sytuacja na Ukrainie przypomina tę w Gruzji z 2008 r., kiedy to prezydent Saakaszwili zaatakował Osetię Południową. Tym razem to Kijów ze wsparciem Zachodu, ma przygotowywać atak na separatystyczny Donbas. Po podaniu depeszy przez Interfax spadł kurs rubla, a moskiewska giełda zeszła do poziomu z listopada 2020 r. Nie lepiej jest zresztą z polską, a także kursem złotówki. To oznacza, że inwestorzy biorą sobie do serca rosnące napięcie i uciekają z kapitałem.

Premier na granicy polsko-białoruskiej w osłonie KTO Rosomak. 20.11.2021 Źródło: KPRM

Nie poprawia się sytuacja migracyjna na naszej granicy, każdej nocy polscy pogranicznicy muszą mierzyć się ze służbami białoruskimi pchającymi agresywne grupy migrantów na drugą stronę. Aliksander Łukaszenka powoli wraca do retoryki konfrontacji, choć pojawiają się w niej nowe elementy. Jak donosi agencja TASS, powiedział on, że opozycja przygotowała nowy plan destabilizacji Białorusi, mający wyprowadzić ludzi na ulicę. Za chwilę w życie mają wejsć zachodnie sankcje, co na pewno da reżimowi pretekst do kolejnej demonstracji siły.

Jeśli zaś spojrzymy na OSINT (Open Source Intelligence), sytuacja nie tylko nie poprawiła się w stosunku do moich poprzednich doniesień, ale nawet ulega pogorszeniu. Zacytuję cenionego analityka Konrada Muzykę z Rochan Consulting (wpis z 24.11.2021, w oryginalne po angielsku, tłumaczenie moje):

* W ciągu kilku ostatnich miesięcy Rosjanie zwiększyli swoją obecność wojskową w pobliżu Ukrainy i nic nie wskazuje by siły te miały zostać wycofane.

* Nie było dnia, w którym nie notowaliśmy kolejnych transportów kolejowych i konwojów wojskowych zmierzających w stronę Ukrainy lub Krymu. Polegam tylko na narzędziach OSINT, wyobrażam więc sobie, że zauważam jedynie część tych ruchów.

* Wojska rosyjskie zacieśniły ochronę wywiadowczą. Niektóre ruchy odbywają się jedynie w nocy, co czyni niemożliwym zidentyfikowanie konkretnych jednostek. Tak się nie działo na przełomie marca/kwietnia.

* Opróżniono składy ze zmagazynowanego sprzętu, prawdopodobnie po to by stworzyć nowe jednostki lub uzupełnić te już istniejące, to bardzo złowieszczy znak.

* Wszystko wskazuje na to, że aktywowano jednostki logistyczne, oraz

* w ostatnich dniach wzmożono propagandę antyukraińską oraz antynatowską.

Podobnego zdania są inni analitycy. Biorąc wszystko pod uwagę, uważam że szanse na wybuch konfliktu w najbliższych tygodniach są dość duże. Mam tu na myśli spełnienie większości warunków, które umożliwiają rozpoczęcie działań zbrojnych. Brakuje jeszcze odpowiedniej pogody i pretekstu (prawdziwego lub nie). Na pierwszą wystarczy poczekać, a drugi element może zostać zrealizowany już po podjęciu decyzji o ataku. A ta może zależeć od pojedynczych osób na szczytach władzy. Ważne, aby wybrany pretekst stanowił później solidną oś narracyjną dla propagandy. Taką jaką była „gruzińska inwazja” albo „referendum na Krymie”.

Do deeskalacji może moim zdaniem dojść jedynie w dwóch przypadkach:

  1. Jeśli konsolidacja Zachodu i potencjalne koszty dla rosyjskiej gospodarki i polityki przekonają Kreml o nieopłacalności przygotowanej operacji. To oznacza ostre sankcje lub wiarygodną groźbę ich nałożenia oraz konkretne ruchy wojskowe. Wymagana będzie jedność.
  2. Do konsolidacji nie dojdzie, wobec czego zwycięży appeasement, który na trwałe pozostawi Białoruś i Ukrainę w rosyjskiej strefie wpływów, a co jest celem Kremla. Taki rezultat przypieczętuje rozpad konstruktu Zachodu w bliskiej perspektywie czasowej, w tym zwłaszcza Unii Europejskiej.

Oba warianty mają swoich zwolenników i przeciwników. Za deeskalacją opowiadają się Niemcy oraz Komisja Europejska. Za twardą postawą nie tylko wobec Białorusi ale też Rosji są m.in. Polska, państwa bałtyckie i Wielka Brytania. Jeśli zaś w najbliższym czasie zacznie się tumult na Bliskim Wschodzie, np. jakaś konfrontacja z Iranem albo na Pacyfiku (wokół Tajwanu), konflikt Rosji z Zachodem w naszym regionie stanie się już całkowicie pewny, bez możliwości jego powstrzymania niezależnie od postępów negocjacji. Bliski alians Federacji Rosyjskiej z Chinami potwierdzony w tym tygodniu uroczystym podpisaniem „mapy drogowej” dotyczącej współpracy wojskowej obydwu państw, nie powinien pozostawiać już żadnych złudzeń w tej kwestii (patrz „Sojusz Wschodu„).

Czy jesteśmy na to wszystko gotowi? Politycy? Wojsko? Społeczeństwo? Czasu na przygotowanie było dosyć. Pora na sprawdzian.


Jeśli interesuje Cię temat Ukrainy, Białorusi i sytuacji w jakiej znalazł się nasz region, koniecznie zapoznaj się z poniższymi artykułami:


Niniejsza strona jest utrzymywana z wpłat darczyńców i dzięki wsparciu Patronów.

PayPal

PayPal



Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ.

https://patronite.pl/globalnagra

Linki:

Wizyta Avril Haines (Rzeczpospolita):
https://www.rp.pl/dyplomacja/art19121991-inwazja-na-ukraine-przygotowania-na-wypadek-wojny

Szef sztabu armii białoruskiej o gromadzeniu sił wojskowych NATO:
https://www.mil.by/ru/news/141918/

Konrad Muzyka / Rochan Consulting o gromadzeniu sił rosyjskich:
https://rochan-consulting.com/the-build-up/

Kyryło Budanow o rosyjskiej inwazji
https://www.militarytimes.com/flashpoints/2021/11/20/russia-preparing-to-attack-ukraine-by-late-january-ukraine-defense-intelligence-agency-chief/

TASS – wypowiedź Łukaszenki o opozycji
https://tass.ru/mezhdunarodnaya-panorama/13018467

Pakt rosyjsko-chiński – mapa drogowa
https://apnews.com/article/europe-russia-china-moscow-sergei-shoigu-0363dd9e12e6285d36ac5c82413bbbf1


14 Komentarzy

Ziutek · 2021-11-27 o 22:58

Z wyglądu to ta damulka reprezentuje najbardziej na świecie znienawidzoną, nie bez powodu, nację.

    Jan · 2021-11-28 o 17:13

    Wypłynęły informacje, że za najazdem imigrantów stoi Soros, co jest bardzo prawdopodobne, więc wasze informacje to próba manipulacji? Typowe w obecnej Polsce

      Filip Dąb-Mirowski · 2021-11-28 o 17:21

      Nie wiem co obaj macie na myśli. Argument per Soros jest niedorzeczny, białoruska „Operacja Śluza” jest bardzo dobrze udokumentowana i nie ma wątpliwości kto stoi za kryzysem. A co do treści tego artykułu, materiały źródłowe są jak zawsze na końcu tekstu w odnośnikach. Info o wizycie Haines podawały wszystkie portale informacyjne.

M · 2021-11-27 o 13:31

Dzieki Filip za jak zawsze rzeczowa analizę !

Jada Stevens · 2021-11-27 o 13:03

Poradzimy sobie sami. Mamy plastikowe sztućce. Z Chin.

JSC · 2021-11-27 o 01:25

(…)Kijów spodziewa się możliwej konfrontacji z regularnymi jednostkami armii rosyjskiej już pod koniec stycznia 2022 roku. (…)
To środek zimy co sugerowałoby, że operacja zaczepna ograniczy się do regionu Morza Czarnego… przynajmniej na początku.

    sceptyk · 2021-11-27 o 11:21

    Dobra pogoda dla czołgów bo nie będą grzęzły w trudnym terenie co otwiera wiele możliwych dróg ataku.

      JSC · 2021-11-27 o 17:13

      Nawet jak uznamy, że lepiej jeżdżić czołgami po zmrożonej ziemii niż po błocie to będzie trzeba się uwinąć z planem do kwietnia… a to musiałby być istny blizkrieg, a tego dawno nie grali, przynajmniej nie w tych okolicznościach przyrody.

        Filip Dąb-Mirowski · 2021-11-28 o 09:25

        Trwa duszenie gazowe. Ukraińcy marzną, bo nie ma węgla i gazu na opał, są przerwy w dostawie energii. Nagle w styczniu dochodzi do szybkiej wojny manewrowej, rajdu pod Dniepr, ukraińskie jednostki frontowe zostają punktowo rozbite, a następnie otoczone. Stają się zakładnikami odciętymi od zaopatrzenia. W ciągu kilku dni Rosjanie dokonują znacznych postępów, a na zajętym obszarze pojawiają się węgiel i gaz. Janukowycz wraca w roli legalnej głowy państwa we wschodniej części kraju. Kreml żąda podjęcia negocjacji. Kijów musi wybierać, kosztowna i długotrwała wojna (odbijanie terenu) albo rozmowa. Tak to może wyglądać.

Dobra rada · 2021-11-26 o 17:16

A dlaczego Morawiecki nie pojechał do Mińska?
Jakby nie patrzeć, skoro problem mamy niby z Białorusią, to wspólnie z Białorusią należałoby go rozwiązać.
No chyba, że chodzi o coś innego. Jak np. destablilizację państw na trasie jedwabnego szlaku z Chin.
A jeśli tak, to mamy dwa miejsca: Polska-Białoruś, oraz Iran.

    Filip Dąb-Mirowski · 2021-11-26 o 18:04

    Z tego samego powodu z jakiego nikt nie pojechał do Mińska – według ustalonego stanowiska całej UE nie ma kontaktów z „uzurpatorem”. Gambit Merkel polegał na telefonie ws. kryzysu humanitarnego do „pana” Łukaszenki. Trudno to nadal traktować jako uznanie. Raczej gra na czas zastosowana przez ustępującą polityki, jedynie p.o. kanclerz. Natomiast gdyby nawet można było, wydaje się to bezcelowe skoro instrukcję dla Łukaszenki mają płynąć z Kremla, a sam Aliksander chce pieniędzy nie z Polski, ale Brukseli.

    JSC · 2021-11-27 o 01:41

    (…)Jak np. destablilizację państw na trasie jedwabnego szlaku z Chin.(…)
    Tylko po co, skoro Talibom z rezerw walutowych ostała się heroina, a rosyjska strefa wpływów wydaje się najlepszą trasą? Korzystając z faktu, że Talibowie nie mają za wielkich możliwości targowania się można im narzucić wypłacanie 10-15% należności BTC i spróbować na tej kanwie zbudować tam tarczę przed ekspansją e-CNY w regionie NJS, gdy ten już zacznie się podłączać do chińskiej sieci BSN. Jakby się udało to połączyć z ubiciem takich walut jak hrywna czy lira turecka po przez legalizację taką jak w Salwadorze (nawet najwięksi sceptycy nie będą trzymać się tych żywych trupów, zwłaszcza w okresie nadchodzącego kryzysu gospodarczego) to byłaby całkiem, całkiem.
    Tak się składa, że z tą operacją trzeba się uwinąć zanim na poważnie wejdzie tam chiński sektor wydobywczy… a to jest max. 20 lat czasu, a zatem nie ma co go marnować.

sceptyk · 2021-11-26 o 12:31

Pora na aktualizację: Brytyjczycy oferują podesłanie w trybie ekspresowym 600 komandosów, Kanada rozważa przesunięcie oddziałów i samolotów F-18 z Rumunii na Ukrainę, Szwecja oferuje wysłanie swoich szkoleniowców, USA w trybie przyśpieszonym drogą lotniczą dosyłają broń precyzyjną (m.in. ppanc Javelin).

    Filip Dąb-Mirowski · 2021-11-26 o 15:38

    Było trochę o tym w „Kryzys graniczny”, polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *