A więc wojna

Wszystko wskazuje na to, że Federacja Rosyjska w najbliższym czasie dokona pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę. Skutki tego aktu fundamentalnie zmienia geopolityczny obraz Europy wrzucając historię na zupełnie nową, niebezpieczną ścieżkę.


23-02-2022



Rosyjski przywódca długo trzymał cały świat w niepewności co do swoich zamiarów względem Ukrainy. Ostateczną odpowiedź poznaliśmy na krótko przed zakończeniem zimowej olimpiady w Chinach, gdy huk artyleryjskich wystrzałów znowu zatrząsł Donbasem.

Wcześniej, kolejne rozmowy między Zachodem a Rosją przeplatane były niczym sznurowadła w żołnierskim bucie, na zmianę sygnałami możliwego porozumienia i dalszej eskalacji.

W piątek wieczorem (11 lutego) czasu polskiego dziennikarz amerykańskiej stacji PBS Nick Schifrin, powołując się na źródła wywiadowcze stwierdził, że Władimir Putin podjął decyzję o przeprowadzeniu ataku na Ukrainę w ciągu następnych dni.

W poniedziałek Putin odbył spotkanie z ministrem spraw zagranicznych Ławrowem oraz ministrem obrony Szojgu. Ławrow ocenił, iż warto kontynuować rozmowy, a Szojgu oświadczył, że część ćwiczeń zbliża się do końca, wobec czego jednostki wracać będą do baz macierzystych. Z kolei rzeczniczka MSZ Zacharowa wychodziła z siebie żeby wyśmiać ostrzeżenia Zachodu o nieuchronnej inwazji.

Jednocześnie do Moskwy przybywali kolejno prezydent Emmanuel Macron, minister Zbigniew Rau i kanclerz Olaf Scholz. Usilnie pracowano nad znalezieniem dyplomatycznego wyjścia z kryzysu, ale w miarę toczących się rozmów stanowisko Kremla wydawało się coraz bardziej usztywniać.

Bardzo szybko okazało się, że Rosja jedynie symuluje wycofywanie jednostek, tak naprawdę głównie przemieszcza je wzdłuż ukraińskich granic. W rzeczywistości liczba zgromadzonych wojsk stale rosła. W dniu 15 lutego z dramatycznym orędziem do Amerykanów wystąpił prezydent Joe Biden.

Było to bodaj najmocniejsze przemówienie skierowane do Kremla od czasu Ronalda Reagana. Zupełnie niepodobne do tego co prezydent pokazywał przez ostatni rok.

Przede wszystkim jednoznacznie wsparł Ukrainę, mówiąc:

„Nie poświęcimy prawa państw do suwerennego wyboru i integralności terytorialnej, nie poświęcimy wolności do obierania własnego kursu i z kim chcą współpracować.”

Wykluczył więc jakiekolwiek negocjacje na ten temat z Rosją. Obiecał, że jeśli Kreml zdecyduje się zaatakować spadną na niego nigdy wcześniej nie widziane sankcje, technologiczne, finansowe i przemysłowe, co podkopie rosyjskie zdolności strategiczne. Zablokowany zostanie rurociąg Nord Stream 2. Obiecał, że dozbroi Kijów, zaoferuje wywiad i zdolności rozpoznawcze, a także szkolenia i inne wsparcie.

Odniósł się także do NATO i art. 5, który nazwał świętym. Obiecał obronę każdego centymetra terytorium członków paktu, oraz proporcjonalną odpowiedź nawet w sprawie ataku cybernetycznego na USA lub ich sojuszników.

W ostatnich słowach argumentował:

„Jeśli nie staniemy w obronie wolności, gdy jest zagrożona, to cena jaką będziemy musieli ponieść jutro będzie znacznie wyższa.”

Ten potężny sygnał został bardzo szybko odebrany na Kremlu.

Tego samego dnia rozpoczął się trwający następne kilkadziesiąt godzin cyberatak (DDoS) na kilkanaście ukraińskich banków oraz strony MON i MSW. Nie dało się w tym czasie skorzystać z bankomatów ani płacić kartą. Atak okazał się być największym w historii Ukrainy. Wzmógł się też szum informacyjny w separatystycznych mediach oskarżających stronę ukraińską o różnorakie prowokacje, zamachy i ludobójstwo. Ich autentyzm został bardzo szybko zdyskredytowany przez zachodnich analityków, jednakże siermiężność tej narracji nie była adresowana do zachodniego odbiorcy, a jedynie na użytek wewnętrzny. Służyła jako podbudowa ideologiczna gwarantująca przyzwolenie społeczne Rosjan na przeprowadzenie agresji.

Już kolejnej doby (16 lutego) siły separatystów rozpoczęły wymianę ognia na całej długości linii kontaktu w Donbasie. W użyciu były moździerze, artyleria, a nawet czołgi. W ciągu następnych kilku dni liczba naruszeń ognia sięgnęła poziomu z 2015 r. i regularnych walk o Debalcewo. Władze tzw. „republik”, Donieckiej i Ługańskiej, ogłosiły ewakuację ludności cywilnej na terytorium Rosji oraz mobilizację wojskową.

Jednocześnie końca dobiegały manewry na Białorusi, a z kolei zaczęły się ćwiczenia „Grom” Sił Powietrzno-Kosmicznych z użyciem środków przenoszenia broni nuklearnej.

W niedzielę (20.02) amerykańskie media podały informację rzekomo pochodzącą od źródeł wywiadowczych, że rosyjscy dowódcy szczebla taktycznego dostali rozkaz o rozpoczęciu inwazji. Prezydent Biden odbył czterogodzinną naradę w ramach National Security Council.

Tego samego dnia minister obrony Białorusi Chrenin poinformował, że rosyjskie wojska w tym kraju pozostaną także po zakończeniu ćwiczeń „Sojusznicze Zdecydowanie”. Jednocześnie grupa 10 rosyjskich okrętów weszła na Morze Azowskie przez cieśninę kerczeńską. Wśród nich znajdowały się trzy duże okręty desantowe. Na całym akwenie ogłoszono strefę zakazu lotów (NOTAM). Inna grupa zakotwiczyła u zachodnich wybrzeży Krymu. Mnożyły się kolejne, coraz bardziej niedorzeczne oskarżenia Ukrainy o zbrodnie w Donbasie, a nawet naruszenie rosyjskiej granicy.

W dniu 21 lutego Prezydent Władimir Putin zwołał pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Wkrótce potem przekonaliśmy się, że odbyło się ono w inscenizowanej formie, gdzie siedzący w wielkiej sali Putin po kolei wysłuchiwał opinii członków rządu, przewodniczących obu izb, szefów służb specjalnych i innych figur państwowych mających stworzyć wrażenie szerokich konsultacji.

Prezydent wyraził opinię, że Rosja zrobiła wszystko by znaleźć pokojowe rozwiązanie dla zaistniałej sytuacji. Według niego Ukraina nie chciała wypełnić postanowień mińskich. Zaproponował by rozważyć uznanie tzw. republik.

Wszyscy zgromadzeni przychylili się do tej sugestii. Niektórzy jak Kozak czy Naryszkin palnęli nawet o aneksji. Inni, chcieli aby uznanie niepodległości dotyczyło całych ziem Donbasu, a nie tylko obecnych (tj. razem z Mariupolem). Padło wiele oskarżeń wobec „faszystowskiej” i „nazistowskiej” Ukrainy niechcącej realizować porozumień mińskich, oraz Zachodu, który odrzuca rosyjskie żądania i próby porozumienia. Minister Szojgu posunął się nawet tak daleko, że zasugerował możliwość uzyskania przez Kijów broni atomowej, np. z ładunków składowanych w Niemczech, które później miałaby umieścić na wyrzutniach rakietowych Toczka-U. Zupełnie poważnie określano Ukrainę mianem zagrożenia dla Rosji, mogącej uciec się nawet do ataku atomowego.

Było to groteskowe, ponure teatrum, w które nikt kto interesuje się bliżej tematem nie byłby w stanie uwierzyć. Nie miało jednak przekonać Zachodu, a uwiarygodnić konieczność poniesienia nadchodzących kosztów (wojny i sankcji) wobec rosyjskojęzycznej publiki.

Na zakończenie Władimir Putin podziękował wszystkim za wyrażone opinie i obiecał podjąć decyzję w najbliższym czasie.

Wieczorem uznał niepodległość separatystycznych republik. W obecności Denisa Puszilina (DRL) oraz Leonida Pasicznika (ŁRL) formalnie podpisał stosowny dekret, po czym rozkazał wojsku by zapewniło spokój w na terenie Donbasu.

Następnego dnia ratyfikowały go obie izby parlamentu, Duma oraz Rada Federacji. Ta ostatnia wyraziła także swoją aprobatę dla użycia wojsk rosyjskich poza granicami kraju. Był to jednak pusty gest. Pierwsze kolumny wojska wjechały na tereny kontrolowane przez separatystów zaledwie kilka godzin po ahistorycznej w treści przemowie Putina, w której stwierdził m.in., że Ukraina jest dziełem Włodzimierza Lenina, oraz nie zasługuje na poszanowanie państwowości.

Politycy urzędujący w wielu europejskich stolicach znaleźli się w stanie głębokiego szoku. Tak radykalna, niczym wycięta z filmu sensacyjnego przemowa rosyjskiego satrapy w połączeniu z obnażeniem skali jego prowadzonej od wielu miesięcy cynicznej gry wstrząsnęła wszystkimi, którzy traktowali prowadzone z Rosją negocjacje jako rzeczywistą możliwość deeskalacji napięcia. Stało się jasne, że całe to teatrum służyło jedynie do przykrycia dawno opracowanego planu agresji na Ukrainę. Na żadnym etapie prowadzonych od grudnia rozmów Kreml nie zamierzał szukać drogi do porozumienia dyplomatycznego. Zaporowe żądania, o czym wielokrotnie na niniejszej stronie wspominałem, były tak skonstruowane aby w żadnym przypadku nie dopuścić do konsensusu.

We wtorek (22.02) władze republik wezwały Ukrainę do dobrowolnego opuszczenia swoich terytoriów, lub poniesienia konsekwencji. Oskarżono Kijów o kolejne prowokacje. Wzmógł się także ostrzał artyleryjski, który doprowadził m.in. do uszkodzenia elektrowni w podługańskim miasteczku Szczestia (Szczęście). Podczas spotkania z dziennikarzami Władimir Putin rozwiał wszelkie wątpliwości mówiąc, że Federacja uznaje republiki w ich konstytucyjnych granicach (tj. całych obwodów, ponad 2x więcej niż zajmują dzisiaj). Postawił także ultimatum, Ukraina ma uznać aneksję Krymu i Sewastopola, ma rozmawiać z republikami o ich granicach, ma się zdemilitaryzować, wyrzec się wstąpienia do NATO i pozostać neutralna. Ta „propozycja” nie była niczym innym jak analogicznym żądaniem Hitlera wobec Polski i korytarza do Gdańska.

Tymczasem Zachód rozpoczął działania zmierzające do wprowadzenia pierwszych sankcji. Najpierw Olaf Scholz zadecydował o zawieszeniu certyfikacji Nordstream 2 z uwagi na rosyjską politykę. Nie oznacza to jeszcze likwidacji projektu, ale jest bez wątpienia silniejszym sygnałem niż pozorne i czasowe zawieszenie certyfikacji z uwagi na braki formalne z listopada 2021 r. Dopóki sytuacja z Ukrainą się nie zmieni rura nie ruszy, a trudno mieć nadzieje na jakąkolwiek poprawę (stanowisko skoordynowano z USA). To duża zmiana w postawie Berlina, ale nie jedyna tego dnia u niedawnych sympatyków Rosji. Wstrząśnięty Paryż, szczególnie osobistym upokorzeniem i oszukaniem prezydenta Macrona przez Putina, skłonił szefa MSZ LeDriana do powiedzenia, że słowo rosyjskiego prezydenta jest nic niewarte i odwołania zaplanowanego spotkania z min. Ławrowem.

Unia jednogłośnie postanowiła nałożyć sankcje na 351 deputowanych Dumy, 27 innych osób i instytucji, dwa banki oraz ograniczyć dostęp do instrumentów finansowych. Podobne kroki podjął Londyn – sankcje na pięć banków i trzech oligarchów. Wreszcie, w krótkim wystąpieniu prezydent Biden nazwał rosyjskie kroki mianem „inwazji” i ogłosił podobne sankcje na banki, rosyjskie elity oraz zamknięcie drogi do zaciągania długu zagranicznego. Trzeba zaznaczyć, że uderzenie w ludzi władzy jest bardzo znaczącym kierunkiem, na który w poprzednich latach nie było co liczyć. A jest to ważne, ponieważ zarówno oni jak i ich rodziny mają na Zachodzie ogromne majątki, przyjeżdżają na wakacje i posyłają do szkoły dzieci. Jak to napisał Borrell na Twitterze (później skasował): koniec z zakupami w Milanie, imprezami w Saint Tropez i diamentami z Antwerpii.

Pamiętajmy, że to dopiero pierwszy pakiet, kolejne są gotowe i będą wprowadzane w miarę rozwoju sytuacji. Zachód zadziałał błyskawicznie, w ciągu kilkunastu godzin. To duże osiągnięcie biorąc pod uwagę jak skomplikowana jest sytuacja. Nie było też nikogo, kto by się wyłamał mimo pojawiających się plotek.

W środę 23 lutego, gdy piszę te słowa, Ukraina zarządziła już powołanie rezerwistów i wezwała obywateli do opuszczenia terytorium Federacji Rosyjskiej. Dodatkowe siły NATO oraz USA są przemieszczane na tzw. wschodnią flankę, w tym do Polski.

Na tę chwilę nie ma żadnych przesłanek świadczących o możliwej deeskalacji.

Ergo, według oficjalnych komunikatów Waszyngtonu i Londynu, NATO, danych wywiadowczych i wielu opracowań analitycznych z wysoką dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że w najbliższym czasie dojdzie do pełnowymiarowej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

Operacja ta nie ograniczy się jedynie do terytorium Donbasu. Rozmieszczenie sił świadczy o tym, że podjęta zostanie próba dojścia co najmniej do linii Dniepru i okrążenia (bez zdobywania) większych miast na lewym brzegu rzeki. Jej celem będzie m.in. odcięcie sił ukraińskich znajdujących się na linii kontaktu w Donbasie. Maksymalny zasięg działań jest trudny do oceny, choć Waszyngton z uporem powtarza, że zagrożony jest także Kijów.

Nadeszła chwila próby nie tylko dla Ukrainy, ale całego Zachodu.


Niniejsza strona jest utrzymywana z wpłat darczyńców i dzięki wsparciu Patronów.

PayPal

PayPal



Wsparcie łączy się z szeregiem przywilejów (zależnych od wysokości wpłaty), m.in. wieczystym dostępem do zamkniętej grupy dyskusyjnej, wglądem do sekcji premium i upominkami. Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź TUTAJ.

https://patronite.pl/globalnagra


Materiały:

Sankcje UE

https://www.euronews.com/…/eu-sanctions-351-russian…

Sankcje UK

https://www.gov.uk/…/uk-hits-russian-oligarchs-and…

Sankcje USA

https://www.whitehouse.gov/…/fact-sheet-united-states…/

https://home.treasury.gov/news/press-releases/jy0602

7 komentarzy

sceptyk · 2022-02-23 o 19:09

Moskwa raczej ma świadomość tego, że spadną na nią niszczące wieloletnie sankcje i ciężko będzie komukolwiek na zachodzie odejść od nich po kilku latach i wrócić do biznesu „as usual”. Wystraszony zachód podejmie decyzję o całkowitym odejściu od zakupu węglowodorów ze wschodu – nawet Niemcy zostaną przymuszone do porzucenia także NS1. Ceną za ich zniesienie będzie zwrot zagrabionych w toku wojny terenów Ukrainy, i tu zachód może zażądać pełnej stawki czyli wycofania się z Gruzji, Nadniestrza oraz z Krymu. Warunki zaporowe dla obu stron. A to oznacza nową zimną wojnę i próbę ponownego złamania gospodarczego Moskwy po wielu latach sankcji. Aby temu zapobiec Moskwa może dążyć w toku wojny do przewrotu politycznego w Kijowie, co jest raczej niemożliwe bo ewentualny Majdan zniesie każdy rząd próbujący się dogadać z agresorem kosztem cesji terytorialnych i całkowitej finlandyzacji. Wobec tego Moskwie może pozostać tylko jeden scenariusz – totalne wystraszenie zachodu poprzez wielokrotne użycie taktycznych ładunków jądrowych małej mocy na zachodniej Ukrainie, pełne pobicie w ten sposób Ukrainy i wystosowanie ultimatum aby zachód wycofał sankcje bo kolejne uderzenia spadną na wschodnie kraje UE i NATO. Znając zachód – nie pójdzie na wymianę uderzeń atomowych za te kraje.

    JSC · 2022-02-23 o 20:34

    (…)Znając zachód – nie pójdzie na wymianę uderzeń atomowych za te kraje.(…)
    Ciekawe skąd… z tego co wiem jedyną w historii wymianę uderzeń zaczął Zachód, akurat w wtedy, kiedy Japonia nie miała czym oddać.

    Filip Dąb-Mirowski · 2022-02-24 o 23:01

    Putinowi się wydaje, że wymieni władzę w Kijowie i mu przynajmniej pół Ukrainy przyklaśnie. Nic bardziej mylnego. Poparcie dla Rosji i tego kursu będzie jeszcze niższe. Jeśli tak to miałoby wyglądać to jest całkowicie chybiony plan, Ukraina jest niemożliwa do kontrolowania przez Putina. Na razie zbyt wcześnie żeby postawić jednoznaczną diagnozę. Musimy poczekać na dodatkowe dane.

JSC · 2022-02-23 o 17:01

A mi się wydaje, że większa operacja ruszy dopiero jak Ukraina zacznie odbijać Donbas… a gdyby takowej nie było to całą koncentrację można obrucić w żart… (…) No i co? Przecież od początku mówiliśmy, że to tylko manewry… a wy jakieś sankcje wprowadzacie.(…)

    Filip Dąb-Mirowski · 2022-02-23 o 17:57

    Odbijać Donbas? Chyba żartujesz.

      JSC · 2022-02-23 o 20:26

      Mówię śmiertelnie poważnie… w takiej systuacji żołnierz ma przed sobą tylko 2 kierunki… na Donbas albo do domu*. Tkwienie w okopach do usr###ej śmierci to żadna alternatywa… już lepiej iść do więzienia.

        JSC · 2022-02-24 o 14:53

        Ja bym na miejscu Putina dalej bym ciągnął wojnę psychologiczną… ale Putin to nie ja i jak widać myliłem się co do jego planów.

Skomentuj JSC Anuluj pisanie odpowiedzi

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.