Komentarz: Wydarzenia – czerwiec 2021

Opublikowane przez Filip Dąb-Mirowski w dniu

Czerwiec był bardzo ciekawym miesiącem na arenie międzynarodowej. Choć nie doszło do żadnego przełomu, możemy śmiało zaliczyć go jako pewien moment graniczny. Zamknięcie jednego etapu i otwarcie nowego. Przykłady poniżej.

Biden w Europie

Wydarzeniem numer #1 na Zachodzie była długo wyczekiwania wizyta amerykańskiego prezydenta Joe Bidena w Europie. Szczegółowo pisałem o tym w dedykowanym artykule, dlatego w podsumowaniu chciałbym tylko zwrócić uwagę na niemniej istotne wątki poboczne. W czasie gdy w Europie trwały spotkania i negocjacje, zarówno Chińska Republika Ludowa jak i Federacja Rosyjska dokonały kilku znaczących demonstracji. Pekin postanowił naruszyć przestrzeń powietrzną Tajwanu poprzez wysłanie jednocześnie aż 28 samolotów (różnego typu i z różnych kierunków), co jak dotąd stanowi rekord. Jednocześnie rozpoczęto wzmożone prześladowania działaczy prowolnościowych w Hong Kongu, m.in. zamknięto redakcję ostatniego już niezależnego dziennika – Apple Daily. W tym samym czasie rosyjska Flota Oceanu Spokojnego odbyła manewry symulujące atak na lotniskowcową grupę uderzeniową w pobliżu Hawajów. Do tej pory Amerykanie nie musieli obawiać się Rosjan na Pacyfiku, choć pewne przesłanki eskalacji były już w zeszłym roku na Morzu Beringa. To się niespodziewanie zmieniło, co zmusiło US Navy do wysłania kilku okrętów obserwacyjnych i poderwania F-22 w celu przechwycenia rosyjskich bombowców strategicznych Tu-95. Nieco później doszło do incydentu na Morzu Czarnym, gdzie brytyjski okręt HMS Defender demonstrował prawo przepływu wzdłuż wybrzeży Krymu. Rosjanie twierdzili, że to ich wody terytorialne, Brytyjczycy, że ukraińskie. Ci pierwsi oddali strzały ostrzegawcze, co Royal Navy uznała za „ćwiczenia”. Na koniec miesiąca odbyła się też wideo konferencja Władimira Putina z Xi Jinpingiem. Panowie potwierdzili strategiczne relacje łączące oba państwa i wyrazili chęć przedłużenia traktatu o przyjaźni. Intencję spotkania dobrze opisał chiński przywódca mówiąc:

Świat wkracza w erę braku równowagi i radykalnych zmian, rozwój ludzkości stoi w obliczu wielu kryzysów. Współpraca między Chinami a Rosją daje globalnej społeczności pozytywną energię, ustanawiając złoty standard nowego modelu stosunków międzynarodowych

Według mnie to jasny sygnał, że Rosję i Chiny zaczyna łączyć coś więcej niż tylko handel surowcami. Prawdopodobnie mamy już do czynienia ze strategicznym sojuszem, który z czasem będzie się konkretyzował. A to oznacza, że Amerykanie nie są już w stanie pozyskać przychylności lub neutralności Putina w konflikcie z Chinami na co od kilku lat liczyli. Morze Czarne ma zaś pozostać strefą dominacji Floty Czarnomorskiej. Sojusz pozostaje jak na razie zdeterminowany do stawiania tamy rosyjskiej polityce. W czerwcu rozpoczęły się manewry Sea Breeze na Morzu Czarnym, będące po części odpowiedzią na wcześniejsze ćwiczenia rosyjskie oraz demonstracją suwerenności ukraińskich wód terytorialnych. Wzięły w nich udział okręty z 32 państw (w tym 17 członków NATO).

Zmiana w Izraelu

W Izraelu doszło do prawdziwej sensacji. Po blisko 12 latach nieprzerwanego zasiadania w fotelu premiera, władzę utracił Benjamin Netanjahu. Mimo destabilizacji wewnętrznej i wojny stoczonej z Hamasem w Gazie, kolorowa koalicja antylikudowców dobiła targu, co pozwoliło na sformowanie egzotycznego rządu złożonego z bardzo różnych sił politycznych, od prawicy, przez lewicę po mniejszość arabską. Koalicja ta ma przewagę tylko jednego głosu w Knesecie i prawdopodobnie nie utrzyma się do końca kadencji. Powstanie nowego rządu poprzedził prawie trzyletni kryzys polityczny, podczas którego czterokrotnie ogłaszano przedterminowe wybory. Jednym z dwóch premierów został znany z antypolskich wypowiedzi Jair Lapid (były szef MSZ), a drugim (obecnie urzędującym) prawicowy radykał Naftali Bennett. Według umowy koalicyjnej panowie za 2 lata wymienią się na stanowiskach. Cele rządu skupiają się na polityce wewnętrznej i także dlatego (poza polonofobią) należy spodziewać się ostrych ataków retorycznych na Polskę. Pierwsze próbki otrzymaliśmy już w ostatnich dniach czerwca gdy Sejm przegłosował poprawki do Kodeksu Postępowania Administracyjnego ograniczające ważność roszczeń o zwrot mienia do 35 lat. Mimo nadal otwartej drogi w pozwach cywilnych, izraelskie władze zinterpretowały ten ruch jako wrogi wobec społeczności żydowskiej i ewentualnych spadkobierców przedwojennych mieszkańców Polski żydowskiego pochodzenia.

Wydaje się jednak, że w dłuższej perspektywie czasowej ważniejsze staną się wydarzenia w bezpośrednim sąsiedztwie kraju. Stale negocjowana umowa JCPOA między Iranem a USA może zostać w najbliższych tygodniach parafowana, a polityka Persów (i to nie tylko w regionie) nadal daleka jest od koncyliacyjnej. Izrael nieustannie prowadzi akcje sabotażowe wzniecające pożary instalacji nuklearnych i różnorakiej infrastruktury. Tymczasem w Teheranie zasiadł nowy prezydent, znany ze swojego radykalizmu sędzia, mający na sumieniu wiele istnień – Ebrahim Raisi. Jednocześnie Iran wysyła tankowcami ropę do Wenezueli, przy okazji sprzedając też uzbrojenie, m.in. szybkie łodzie motorowe, te same które nękają okręty przepływające przez cieśninę Ormuz. Teheran coraz śmielej wspierany jest przez Chiny, które stanowią głównego odbiorcę perskich surowców. Arabia Saudyjska jest tymczasem bliska kapitulacji w Jemenie. Negocjowany jest rozejm, który de facto będzie przypieczętowaniem porażki jaką Rijad odniósł w tej wojnie zastępczej z Iranem . Wygląda więc na to, że irańsko-izraelska rywalizacji stanie się jeszcze bardziej zażarta.

Białoruskie szaleństwa i Polska

Rośnie presja na białoruski reżim. Unia Europejska wprowadziła kolejny pakiet sankcji, nie ograniczając się jedynie do osób i firm, jak to robiła w przeszłości. Tym razem objęła nimi całe sektory białoruskiej gospodarki. Ma to bezpośredni, dotkliwy wpływ na kondycję finansową Mińska. Reżim próbował nieco ustąpić, zwalniając troje działaczy mniejszości polskiej w zamian za dobrowolną banicję, jednakże równocześnie urządzał propagandowe pokazy z zatrzymanym w pamiętnym locie RyanAir Romanem Protasiewiczem, który zapewniał o swojej dobrowolnej współpracy z białoruskimi władzami i zachwalał szczepionkę Sputnik V. Ponieważ żadnego złagodzenia linii nie było, Łukaszenka bardzo szybko zaostrzył kurs. Ruszyła nowa fala aresztowań. Jednocześnie na wieść o sankcjach, postanowił zawiesić udział w inicjatywie Partnerstwa Wschodniego oraz umowy o readmisji. Mińsk odwołał swojego ambasadora przy UE i poprosił o opuszczenie kraju przedstawiciela UE na Białorusi. Aliksander Łukaszenka poszedł nawet dalej, zapowiadając wojnę hybrydową posłał na litewską granicę grupy bliskowschodnich imigrantów. Setki przekraczających ją uchodźców bardzo szybko przeciążyły możliwości litewskiej straży granicznej. Do tak „asertywnej” postawy zachęcili go Rosjanie, stale antagonizujący Europę werbalnie. Mimo to, na kolejnym unijnym szczycie, kanclerz Merkel i prezydent Macron wystąpili z inicjatywą organizacji spotkania z Władimirem Putinem (wzorem Bidena). Pomysł ten spotkał się z ogromnym sprzeciwem pozostałych państw członkowskich i został zarzucony.

Tymczasem w Polsce, zakończyły się manewry Dragon 2021 uwieńczone certyfikacją dowództwa tzw. „Żelaznej Dywizji” (18 DZ), rozlokowanej na prawym brzegu Wisły, której formowanie rozpoczęto w 2018 r. w odpowiedzi na zagrożenie zza naszej wschodniej granicy. Do osiągnięcia pełnych zdolności jeszcze jej trochę brakuje (ta ma być zrealizowana do 2026 r.), ale pierwszy etap już za nią. Przy tej okazji demonstrowano też możliwości prototypowego BWP – Borsuk z zamontowaną wieżą ZSSW-30. To spory sukces, bo całe R&D kosztowało raptem 75 mln zł i zajęło niecałe 5 lat. W 2022 r. powinna zacząć się produkcja serii wdrożeniowej pojazdu (4 szt.), a po jej przetestowaniu, pełna produkcja docelowej wersji mającej zastąpić przestarzałe BWP. Polska pozostaje celem ataków hakerskich, których ofiarą padli ostatnio liczni politycy i instytucje publiczne. Pozyskane z kont pocztowych informacje zostały odpowiednio częściowo spreparowane i fragmentarycznie upublicznione, w celu destabilizacji sytuacji wewnętrznej w kraju. W odpowiedzi strona polska wystąpiła z prośbą o sojuszniczą pomoc.

Presji cybernetycznej towarzyszy nieustanna wojna propagandowa, której celem jest ukazanie Polski, Litwy, Ukrainy i USA jako rusofobicznych państw agresorów dążących do agresji militarnej na Białoruś.

Nowa architektura bezpieczeństwa

Na koniec warto odnotować kilka drobniejszych kwestii. Przede wszystkich wojska amerykańskie opuszczają obszar „wiecznych wojen”. Gruchnęła wieść o redukcji obecności w Arabii Saudyjskiej, Jordanii, Iraku i Kuwejcie, a od kwietnia trwa kompletne wycofanie z Afganistanu. W tym drugim przypadku pchnęło to Talibów do odbicia bardzo wielu prowincji afgańskich. Siły rządowe często poddawały się po pierwszych strzałach, razem z całym zgromadzonym sprzętem. Czy w najbliższych miesiącach padnie też Kabul, a kraj stoczy się w kolejną wojnę domową? Wiadomo już, że prawie 20 lat okupacji kraju przez NATO na niewiele się zdało. Jak każda z poprzednich armii, od Aleksandra Macedońskiego, przez Brytyjczyków i sowietów, także połączone armie Zachodu musiały ulec niewzruszonym górom Hindukuszu. Pozostaje problem próżni bezpieczeństwa i tego kto ją wypełni? Być może Turcja, która wraz z Węgrami i Pakistanem ma zabezpieczać lotnisko w Kabulu. Na pewno, punktowym wejściem do gry zainteresowane są też Rosja i Chiny. Pekin chciałby zapewnić sobie alternatywne połączenie z pakistańską inwestycją CPEC, ale idzie tez o rozgrywkę w Azji Centralnej, kluczowej dla inicjatywy Pasa i Szlaku. Z tego powodu Kreml upatruje szans na wzmocnienie swojej obecności, ale nie w staczającym się w niebyt Afganistanie, a sąsiednim Tadżykistanie.

Kilka tysięcy kilometrów na południowy-zachód, w Afryce, zmienia się lokalny układ sił. Francuzi ogłosili zakończenie operacji Barkhane, która skupiała się na walce z dżihadem w Sahelu. Powodów jest kilka. Brak spodziewanych efektów, wysokie koszty, niezadowolenie lokalnych władz, które coraz chętniej rozważają możliwość rozpoczęcia dialogu z islamistami, oraz przewrót wojskowy w Mali. Wszystko to jest dla prezydenta Emmanuela Macrona sporym obciążeniem przed planowanymi na 2022 rok wyborami prezydenckimi. Sahel jest w tej chwili na granicy kolapsu, trwające tam powstanie (w zasadzie kilka) dżihadystyczne nie słabnie, co kolei stanowi trwałe zagrożenie dla regionalnej stabilizacji, a to przekłada się na kolejne fale migracyjne, które prędzej czy później zaleją południe Europy. Jedyną pozytywną informacją ostatnich tygodni, była ta o śmierci psychopatycznego przywódcy Boko Haram – Abubakara Shekau. Miał on zginąć w starciu z konkurencyjną organizacją, Państwem Islamskim Prowincji Zachodniej Afryki (ISWAP). Czy fakt ten przełoży się na efektywność Boko Haram w Nigerii? Jeśli już to krótkoterminowo. W dłuższej perspektywie BH stanie się pewnie częścią innej organizacji, co z kolei doprowadzi do wzmocnienia dżihadu.

Kto wypełni pustkę po Francuzach? Prawdopodobnie rozbudowana koalicja międzynarodowa. Trzeba jednak pamiętać, że walka z islamistami to jedna strona medalu, a drugą stanowi rywalizacja lokalnych i globalnych mocarstw – także Rosji i Chin.


Czerwiec dał nam zajrzeć w przyszłość, na spodziewany nowy podział świata. Nie ma w nim mocnej obecności USA, która ograniczać się będzie głównie do Pacyfiku i w jakimś stopniu Europy. Rośnie prawdopodobieństwo ustanowienia chińsko-rosyjskiego sojuszu strategicznego, co z kolei wpycha nas w scenariusz jednoczesnej eskalacji na Pacyfiku i w Europie Wschodniej, nie poprzez przypadek, ale celowe współdziałanie Moskwy i Pekinu. To bardzo groźna dla nas sytuacja.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.