Komentarz: Wydarzenia – maj 2021

Opublikowane przez Filip Dąb-Mirowski w dniu

Maj był w tym roku wyjątkowo chłodny, ale być może dobrze się stało, ponieważ doniesienia ze świata mogły powodować wypieki na twarzy.


Konflikt w Palestynie.

Zdecydowanym numerem jeden zeszłego miesiąca stał się konflikt pomiędzy Izraelem a organizacjami palestyńskimi. Bezpośrednią iskrą, która doprowadziła do pożaru była prawdopodobna eksmisja arabskich mieszkańców (czterech rodzin) ze wschodniej Jerozolimy, o której miał rozstrzygnąć Sąd Najwyższy opierający się na znienawidzonej przez Palestyńczyków ustawie o odzyskaniu mienia. Prawo to obwiniane jest o ustawową dyskryminację Arabów w stosunku do Żydów. Na znak protestu, na wzgórzu świątynnym pod meczetem Al Aksa zgromadziło się przeszło 90 tys. osób. W odpowiedzi na obrzucenie policjantów kamieniami władze zarządziły rozbicie zgromadzenia, a w pogoni za uciekającymi wkroczyły do meczetu, wrzucając tam też granaty hukowe i dymne. Krótko potem organizacje Palestyński Islamski Dżihad oraz Hamas zażądały natychmiastowego opuszczenia wzgórza przez siły porządkowe. Gdy ultimatum nie zostało spełnione, z terenów Strefy Gazy rozpoczął się ostrzał rakietowy, który trwał niemalże bez przerwy przez kolejnych kilkanaście dni. W tle tych zajść znajdowały się odwlekane przez Fatah (konkurencję Hamasu) prezydenta Mahmuda Abbasa wybory w Palestynie, eskalacja w relacjach z Libanem, pat wyborczy i możliwa detronizacja premiera Benjamina Netanjahu oraz oczywiście rozgrywki z Iranem. Bojówkarze wystrzelili na Izrael blisko 4500 niekierowanych rakiet, z których system Żelaznej Kopuły (obrony plot.) zdołał przechwycić 90%. Izraelskie Siły Obrony przystąpiły do bombardowań wykonując ok. 1500 nalotów, oraz operacji specjalnych w wyniku których zlikwidowano wielu lokalnych dowódców oraz stanowisk ogniowych. Na koniec obie strony ogłosiły zwycięstwo. Starcie to było nietypowe. Przede wszystkim, nigdy wcześniej nie wystrzelono na Izrael takiej ilości rakiet w tak krótkim czasie. Po drugie, do zamieszek, protestów i starć (niektórzy komentatorzy używają słowa „pogrom”) dochodziło też w całym Izraelu, co stanowiło nowość. Kraj jest w wyraźnie dużym kryzysie, a nerwowość powodowana pandemią i recesją nie pomaga w znalezieniu porozumienia.


Polska

Interesująco zaczął się ten miesiąc dla Polski. Do Warszawy przybyli prezydenci Litwy, Łotwy, Estonii oraz Ukrainy by świętować obchody Konstytucji 3 Maja. Spotkanie posłużyło nie tylko wzmocnieniu wzajemnych relacji, ale też stanowiło okazję do przypomnienia historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów jako wspólnego dziedzictwa tej części Europy. Szczególnie dla Litwy, która równolegle świętowała także w Wilnie. Nowością była życzliwa obecność prezydenta Ukrainy. Poza symboliką, spotkanie miało wymiar praktyczny. Poruszono kwestię Inicjatywy Trójmorza, projektów infrastrukturalno-gospodarczych oraz środowiska bezpieczeństwa i to nie tylko w formie grupowych paneli dyskusyjnych ale też na zamkniętych spotkaniach dwustronnych. Mniej więcej w tym samym czasie ruszyła budowa podmorskiego odcinka rurociągu Baltic Pipe, a PKN Orlen stał się (za pośrednictwem rafinerii w Możejkach) głównym dostawcą paliw w Estonii. Ruszyły także Defender Europe, gdzie polskie pododdziały miały swój znaczący udział. Miesiąc kończyliśmy jednak w gorszych nastrojach. Doszło do incydentu lotniczego nad niebem Białorusi, w którym to władze w Mińsku zmusiły do lądowania zarejestrowany w Polsce samolot linii RyanAir, po to tylko by aresztować lecącego nim białoruskiego opozycjonistę. Choć Polska i Litwa wspólnymi staraniami nadały ton polityce Unii Europejskiej względem białoruskiego reżimu, to był to niestety kolejny sygnał dalszej destabilizacji środowiska bezpieczeństwa regionu. Wrażenie zagrożenia wojną hybrydową pogłębiły też awarie w elektrowni Bełchatów, a następnie próba zablokowania wydobycia węgla dla elektrowni Turów. W tym kontekście należy odczytywać wizyty naszych polityków w Turcji oraz Chinach. Szczególnie, że najważniejszy z naszych sojuszników wydaje się nieobecny, spoglądając raczej ku spolegliwemu wobec polityki rosyjskiej Berlinowi.


USA

Mowa oczywiście o Amerykanach. Zresztą problemy ze wschodem i energetyką to dwa punkty wspólne Polski i Stanów Zjednoczonych. Jednakże, podczas gdy Polska stara się tym wyzwaniom przeciwdziałać, polityka administracji prezydenta Bidena wyraźnie szuka płaszczyzny porozumienia odmawiając jak na razie bardziej zdecydowanych działań mających dać odpór agresji. W efekcie, przygotowano spotkanie na szczycie Biden-Putin, którego dokładny termin i miejsce spotkania zostały podane do publicznej wiadomości w drugiej połowie miesiąca (18.06 – Genewa). W antycypacji tego wydarzenia, Waszyngton postanowił za wszelką cenę nie dopuścić do kolejnych napięć w relacjach z Moskwą. Dlatego nie zareagował, gdy atak hakerski grupy o rosyjskiej proweniencji doprowadził do wyłączenia najważniejszego ropociągu wschodniego wybrzeża, a w następstwie do (krótkotrwałego) kryzysu paliwowego w USA. Wstrzymał się także z wdrożeniem kolejnych sankcji na bałtycki gazociąg Nordstream 2 (dokładnie na konsorcjum ją budujące i osobę prezesa). Teoretycznie chodzi tu nie tylko o mrugnięcie okiem do Kremla, ale też o odbudowę relacji z Berlinem. Trudno jednak uciec od wrażenia, że problemy wewnętrzne USA całkowicie angażują prezydenta Bidena, a w jego imieniu politykę zagraniczną niemalże jednoosobowo i samodzielnie uprawia sekretarz stanu Anthony Blinken. Nadal nie doszło do nominowania nowych ambasadorów na stanowiska w kluczowych krajach. Amerykanie spóźnili się z reakcją wobec porwania samolotu nad Białorusią, czy konfliktu w Palestynie. Byli mało dynamiczni wobec poczynań Chin na Pacyfiku. Blinken starał się być wszędzie ale wyraźnie nie nadąża. Poza tym, tak jak planowane spotkanie w Genewie tonuje retorykę wobec Rosji, tak toczące się rozmowy z Iranem w Wiedniu, mające przywrócić porozumienie denuklearyzacyjne JCPOA, powodują przymykanie oczu na Bliski Wschód. A tam, mimo wszelkich trudności, trwają działania Izraela wymierzone w perski system naftowy i prace nad programem nuklearnym. Powtarzają się kolejne pożary instalacji i wzajemne nękanie cywilnych jednostek pływających. Jeśli do całego obrazu dołożymy jeszcze deklarację o wycofaniu się z Afganistanu do 11 września 2021 r., w chwili gdy Talibowie rosną w siłę, to sytuacja objawi się nam jako niewesoła. Do tego stopnia, że działania (lub ich brak) USA wprawiają wielu w duży niepokój (jak np. prezydenta Ukrainy szukającego sił sprawczych w Polsce i Turcji). Trwają co prawda manewry Defender Europe ale odczucie jest takie, że dzieje się to tylko siła inercji, działań wprawionych w ruch jeszcze za poprzedniego lokatora Białego Domu. Podobnie sprawy mają się w rejonie Pacyfiku.


Europa

Tymczasem sprawy w Europie ulegają dalszej komplikacji. Byliśmy świadkami starcia Francji i Wielkiej Brytanii w konflikcie o połów ryb i blokadę wyspy Jersey, coś od czego przez kilka dekad obecności Brytanii w UE zdążyliśmy się odzwyczaić. Kwestie gospodarcze, czy też związane ze ogólnie pojęta swobodą przepływu towarów i osób (jak z Irlandią Północną) z pewnością będą się jeszcze powtarzać, w kolejnych granicznych konfliktach pomiędzy Unią Europejską, a de facto konkurencyjną wobec niej Wielką Brytanią. Albion może się stać dla Europy dużym problemem jeszcze w jeden sposób. Powoli ale nieubłaganie rośnie liczba przypadków zakażeń nową mutacją koronawirusa, tzw. wariantem indyjskim (B.1.617.2). Szacuje się, że jest on nawet dwukrotnie bardziej zaraźliwy i niż wariant brytyjski odpowiedzialny za ostatnią falę zachorowań. To może oznaczać, że Europa pogrążyć się może w kolejnym kryzysie epidemicznym nie na jesieni, ale już w drugiej połowie lata (w sierpniu). Gdzieś w tle tych obaw pojawiają się kolejne głosy mówiące o pochodzeniu pierwotnej odmiany SarS-CoV-2 z chińskiego laboratorium w Wuhan. Obszerny artykuł opublikował na ten temat The Wall Street Journal. Wydaje się, że Chiny powoli lądują na cenzurowanym, choć nie ustają w kolejnych połajankach, składając wyrazy oburzenia na niesprawiedliwą ocenę. Po ubiegłorocznym sprincie, na przeszkody zaczęła napotykać umowa handlowa UE-Chiny CAI. Jej implementacja może się znacznie przedłużyć. Krytyka popłynęła też we wnioskach ze spotkania G7, dotyczyła nieprzestrzegania przez Pekin praw człowieka. Wydaje się więc, że przynajmniej część państwa, jak np. występująca z formatu 17+1 Litwa, rewiduje poglądy na współpracę z Chinami. Jednakże piłka nadal jest w grze. Zaraz po wizycie w Moskwie, wpływowy członek politbiura Yang Jiechi odwiedził Chorwację i Słowenię. Była to kolejna wizyta oficjela chińskiego wysokiego szczebla na Bałkanach. A to przecież w tamtym rejonie, między Adriatykiem a Morzem Czarnym, toczy się gro manewrów w tegorocznych ćwiczeniach Defender Europe. To pokazuje jak istotny jest to region. Aktualny podział wpływów pomiędzy Zachód, Rosję, a Chiny i Turcję przypomina istną szachownicę. Jak na dłoni widać, że to tu, a nie w rejonie Bałtyku, toczyć się będzie gro najgorętszych zmagań geopolitycznych nadchodzącej dekady.


To już wszystko w tym wpisie. W czerwcu spoglądajmy ku rozstrzygnięciom w Genewie, ale nie tylko. Wiele wskazuje na to, że to właśnie w tym miesiącu poznamy ułożenie kart na stole do zbliżającej się rozgrywki między mocarstwami.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.